EVadam 🔋🚗🔌☀️'s banner
EVadam 🔋🚗🔌☀️'s profile picture

EVadam 🔋🚗🔌☀️

@BorusewiczAdam6,016 subscribers

Fascynat motoryzacji ze szczególnym uwzględnieniem tej na ⚡ Tutaj pisze o tym co się dzieje w elektromobilności w Chinach 🇨🇳.

Shorts

Pierwszy film jaki widziałem z najbardziej luksusowym autem od Huawei czyli Maextro S800. Oj to auto naprawa robi wrażenie i na klasę 😍😍. Zwróćcie uwagę na skręt tylnych kół. Według mnie to co najmniej 20°. Co przy tych wymiarach (5480 mm długości) jest jak najbardziej wskazane. Dajcie znać jak Wam się podoba.

Pierwszy film jaki widziałem z najbardziej luksusowym autem od Huawei czyli Maextro S800. Oj to auto naprawa robi wrażenie i na klasę 😍😍. Zwróćcie uwagę na skręt tylnych kół. Według mnie to co najmniej 20°. Co przy tych wymiarach (5480 mm długości) jest jak najbardziej wskazane. Dajcie znać jak Wam się podoba.

98,802 次观看

Wiecie czym się różnią zwolennicy elektromobilności od przeciwników aut elektrycznych? Ci pierwsi jeżdżą autami elektrycznymi na co dzień...ci drudzy znają jest z nagłówków prasowych.

Wiecie czym się różnią zwolennicy elektromobilności od przeciwników aut elektrycznych? Ci pierwsi jeżdżą autami elektrycznymi na co dzień...ci drudzy znają jest z nagłówków prasowych.

26,194 次观看

Europa krajem trzeciego świata — czyli podsumowanie Shanghai Auto Show 2025. Już na lotnisku, żegnam się z Szanghajem — choć jeszcze nie z Chinami. Czas na krótkie podsumowanie targów. Europejskie firmy właściwie nie pokazały niczego nowego, a jeśli już coś wzbudzało zainteresowanie, to były to modele zaprojektowane przez chińskie firmy, jedynie ze znaczkiem zachodnich producentów. Audi E5 to w końcu produkt SAIC, Nissan N7 — Dongfenga, nowe Mazdy pochodzą od Changana, a Toyoty to dzieło GAC lub BYD. To najlepiej pokazuje, jak nasi producenci żyli sobie w... dołku, nie zauważając, że zaczyna on się kończyć. Teraz muszą prosić Chińczyków o pomoc. W Europie sytuacja wygląda jeszcze inaczej, bo klienci są przyzwyczajeni do VW czy Opli, ale uwierzcie — to nie potrwa długo. Kilka spostrzeżeń z samych targów: są przeogromne — serio, 13 hal, z czego 8 wypełnionych samochodami. Mi zajęło to trzy dni chodzenia, największe tłumy i kolejki były na stoiskach Xiaomi, Hongqi (tej najdroższej linii), BYD i Huawei, z europejskich marek największym zainteresowaniem cieszyło się Porsche, wszyscy pokazują duże SUV-y z trzema rzędami siedzeń i napędem hybrydowym (część z nich dostępna będzie także jako BEV-y), Chińczycy idą w premium i luksus. Klienci nie czują już potrzeby kupowania Mercedesów czy BMW (niemiecka trójka premium zwana jest tu BBA), więc rodzimi producenci szybko wyczuli temat i pokazują luksusowe auta: Zeekr 9X, Maextro S800, Yangwang U8 czy U7. Oferują wszystko to, co auta z Niemiec — tylko bardziej cyfrowo i elektrycznie. I to widać na ulicy: oczywiście są Mercedesy i BMW, ale w 9 na 10 przypadków to modele sprzed co najmniej dwóch lat. Tych najnowszych praktycznie nie widać, coraz większym trendem staje się off-road — wiele firm pokazało auta mniej lub bardziej terenowe, ale wszystkie bardzo komfortowe. Ba, niektóre nawet potrafią... pływać. I wreszcie najważniejsze: przyszłość nie ma kół, tylko śmigła. Każdy producent pokazał swoje latające drony pasażerskie i wszystko wskazuje na to, że to będzie next big thing w branży. Autonomia była mniej widoczna — ale tylko na pozór. W rzeczywistości każdy producent się nią chwalił. Oczywiście nie pod hasłem "jazda autonomiczna", bo tego właśnie zakazał chiński rząd. Teraz mówi się o "wspomaganiu jazdy poziomu X". Największą nowością była zapowiedź Huaweia — jeszcze w tym roku wprowadzi poziom 3. To taki poziom, w którym kierowca musi siedzieć za kółkiem, ale może zająć się czymś innym niż obserwacja drogi. Prowadzi komputer, który odpowiada za jazdę, a kierowca musi być gotów przejąć kontrolę, gdy tylko system zgłosi, że sobie nie radzi. I tak to właśnie wyglądało. Europa naprawdę musi się obudzić. Czasu jest coraz mniej — jeśli nie nastąpi szybki zwrot w myśleniu i działaniu, to marki takie jak BMW czy Mercedes mogą już wkrótce pozostać jedynie... w muzeum.

Europa krajem trzeciego świata — czyli podsumowanie Shanghai Auto Show 2025. Już na lotnisku, żegnam się z Szanghajem — choć jeszcze nie z Chinami. Czas na krótkie podsumowanie targów. Europejskie firmy właściwie nie pokazały niczego nowego, a jeśli już coś wzbudzało zainteresowanie, to były to modele zaprojektowane przez chińskie firmy, jedynie ze znaczkiem zachodnich producentów. Audi E5 to w końcu produkt SAIC, Nissan N7 — Dongfenga, nowe Mazdy pochodzą od Changana, a Toyoty to dzieło GAC lub BYD. To najlepiej pokazuje, jak nasi producenci żyli sobie w... dołku, nie zauważając, że zaczyna on się kończyć. Teraz muszą prosić Chińczyków o pomoc. W Europie sytuacja wygląda jeszcze inaczej, bo klienci są przyzwyczajeni do VW czy Opli, ale uwierzcie — to nie potrwa długo. Kilka spostrzeżeń z samych targów: są przeogromne — serio, 13 hal, z czego 8 wypełnionych samochodami. Mi zajęło to trzy dni chodzenia, największe tłumy i kolejki były na stoiskach Xiaomi, Hongqi (tej najdroższej linii), BYD i Huawei, z europejskich marek największym zainteresowaniem cieszyło się Porsche, wszyscy pokazują duże SUV-y z trzema rzędami siedzeń i napędem hybrydowym (część z nich dostępna będzie także jako BEV-y), Chińczycy idą w premium i luksus. Klienci nie czują już potrzeby kupowania Mercedesów czy BMW (niemiecka trójka premium zwana jest tu BBA), więc rodzimi producenci szybko wyczuli temat i pokazują luksusowe auta: Zeekr 9X, Maextro S800, Yangwang U8 czy U7. Oferują wszystko to, co auta z Niemiec — tylko bardziej cyfrowo i elektrycznie. I to widać na ulicy: oczywiście są Mercedesy i BMW, ale w 9 na 10 przypadków to modele sprzed co najmniej dwóch lat. Tych najnowszych praktycznie nie widać, coraz większym trendem staje się off-road — wiele firm pokazało auta mniej lub bardziej terenowe, ale wszystkie bardzo komfortowe. Ba, niektóre nawet potrafią... pływać. I wreszcie najważniejsze: przyszłość nie ma kół, tylko śmigła. Każdy producent pokazał swoje latające drony pasażerskie i wszystko wskazuje na to, że to będzie next big thing w branży. Autonomia była mniej widoczna — ale tylko na pozór. W rzeczywistości każdy producent się nią chwalił. Oczywiście nie pod hasłem "jazda autonomiczna", bo tego właśnie zakazał chiński rząd. Teraz mówi się o "wspomaganiu jazdy poziomu X". Największą nowością była zapowiedź Huaweia — jeszcze w tym roku wprowadzi poziom 3. To taki poziom, w którym kierowca musi siedzieć za kółkiem, ale może zająć się czymś innym niż obserwacja drogi. Prowadzi komputer, który odpowiada za jazdę, a kierowca musi być gotów przejąć kontrolę, gdy tylko system zgłosi, że sobie nie radzi. I tak to właśnie wyglądało. Europa naprawdę musi się obudzić. Czasu jest coraz mniej — jeśli nie nastąpi szybki zwrot w myśleniu i działaniu, to marki takie jak BMW czy Mercedes mogą już wkrótce pozostać jedynie... w muzeum.

28,591 次观看

Videos