Kaja Godek 🇵🇱's banner
Kaja Godek 🇵🇱's profile picture

Kaja Godek 🇵🇱

@GodekKajaU • 9,660 subscribers

Członek Zarządu Fundacji Życie i Rodzina @ratujzycie_pl_. Pełnomocnik ustawy #ZatrzymajAborcję zrealizowanej wyrokiem TK 22X2020. Żonax1, mama x4. Kocham życie!

Shorts

Dzielę się z Państwem tym, co wczoraj (i dziś) przeżyłam, wracając S7 z Gdańska do Warszawy. Właściwie dopiero od kilku godz dochodzę powoli do siebie i dziękuję Bogu, że wszystko ok. Z pełną odpowiedzialnością mówię: indolencja państwa spowodowała, że tysiące ludzi były w zagrożeniu zdrowia i życia. Zagrożone były całe rodziny uwięzione godzinami w samochodach bez żadnej pomocy! Ruszam z Gdańska przed 15:00, szybki obiad po drodze i dalej w trasę. Około 16:30 wpadam w zator na wysokości Rychnowa k. Ostródy. Nikt nie jedzie, nawet na 1wszym biegu, nic, stoimy. Po godzinie przyjeżdża policja, ma udrożnić trasę, ale nic sie nie dzieje. Śniegu coraz wiecej. Z początku myślę trudno- popracowałam na laptopie, podzwoniłam w zaległe miejsca, nadgonilam pracę, dałam znać Bliskim, że bede późno. No ale mija 3,5h i przychodzi info, że blokada nie została usunięta. Ludzie dzwonią na 112 i na komendę w Ostródzie- oprócz uspokajającej gadki zero konkretu. Czy bedzie jakaś ewakuacja? Pomoc z gorącą herbatą? Nie, może jutro gmina Grunwald zwoła sztab. Jutro to mnie nie interesuje. Śniegu coraz wiecej, zaczyna wiać od boku, że aż auto kołysze. W ostatniej chyba chwili około 20:00 - decyduję, że nie będę liczyć na to państwo z kitu, więc odwrót i jazda S7 pod prąd, żeby się jakoś wydostać z tego korka. Mam szczęście: jestem po obiedzie, mam zapas pitnej wody, bak pełny, auto JESZCZE posłuchało i dało radę zawrócić na śniegu. I znowu szczęście: tylko 400m i jest zjad na Działdowo- znowu pod prąd, ale nikt nie pyta, wszyscy jadą. Potem coraz gorzej- ŻADNA boczna droga w ŻADNEJ miejscowości nie jest odśnieżona choćby minimalnie. Samochody sie zakopują, ludzie wzajemnie sobie pomagają, odkopują, pchają, jadą po kawałku. Trasy bokiem wioskami niemal nieprzejezdne. Gdzieś pod Mławą w rowie TIR na lawecie pełen żywych prosiąt, kwiczą niemiłosiernie, traktor próbuje spionizować TIR, choć tyle, bo nie wyciągnie ich na jezdnię, ale żeby choć biedne prosiaki przeżyły. Masakra. Przede mną z auta wysiada ojciec z kilkulatkiem, żeby go wysiusiać- dziecko płacze, śnieg zawiewa, kosmos. GPS pokazuje "odbij w prawo, ponownie odbij w prawo" - kolejne odbicia w prawo sa zasypane śniegiem, bez szans, żeby wjechać. W pewnej chwili jadę z zachodu na wschód i nie mg odbić na tę Warszawę, nadrabiam potężna liczbę km. Dochodzi 1 w nocy. Działdowo, Mława, Zakroczym, Nowy Dwór - nigdzie ani śladu odśnieżania. W miastach! S7 koszmarna, ślisko, buja, na przednią szybę leci błoto ze śniegiem. Docieram do domu o 4:00. Po ponad 13h podróży. To nie jest normalne, że jak zaczyna padać snieg - w grudniu - to nigdzie nie ma odśnieżania ani solarek. Nie tłumaczcie mi, że jak jest śnieg, to solarki i plugi nie pojadą - bo kiedy mają jechać, jak nie wtedy? Dlaczego już nie odśnieża się miast i przelotówek? Co to za nowy zwyczaj? Tam wczoraj naprawdę było zagrożenie dla ludzi, w tym dla małych dzieci. Po czymś takim dziś powinna być dymisja za dymisją. Naprawdę. My nie mamy państwa. Ten rząd wybiera się na wojnę, a sam nie umie sprzątnąć śniegu z dróg.

Dzielę się z Państwem tym, co wczoraj (i dziś) przeżyłam, wracając S7 z Gdańska do Warszawy. Właściwie dopiero od kilku godz dochodzę powoli do siebie i dziękuję Bogu, że wszystko ok. Z pełną odpowiedzialnością mówię: indolencja państwa spowodowała, że tysiące ludzi były w zagrożeniu zdrowia i życia. Zagrożone były całe rodziny uwięzione godzinami w samochodach bez żadnej pomocy! Ruszam z Gdańska przed 15:00, szybki obiad po drodze i dalej w trasę. Około 16:30 wpadam w zator na wysokości Rychnowa k. Ostródy. Nikt nie jedzie, nawet na 1wszym biegu, nic, stoimy. Po godzinie przyjeżdża policja, ma udrożnić trasę, ale nic sie nie dzieje. Śniegu coraz wiecej. Z początku myślę trudno- popracowałam na laptopie, podzwoniłam w zaległe miejsca, nadgonilam pracę, dałam znać Bliskim, że bede późno. No ale mija 3,5h i przychodzi info, że blokada nie została usunięta. Ludzie dzwonią na 112 i na komendę w Ostródzie- oprócz uspokajającej gadki zero konkretu. Czy bedzie jakaś ewakuacja? Pomoc z gorącą herbatą? Nie, może jutro gmina Grunwald zwoła sztab. Jutro to mnie nie interesuje. Śniegu coraz wiecej, zaczyna wiać od boku, że aż auto kołysze. W ostatniej chyba chwili około 20:00 - decyduję, że nie będę liczyć na to państwo z kitu, więc odwrót i jazda S7 pod prąd, żeby się jakoś wydostać z tego korka. Mam szczęście: jestem po obiedzie, mam zapas pitnej wody, bak pełny, auto JESZCZE posłuchało i dało radę zawrócić na śniegu. I znowu szczęście: tylko 400m i jest zjad na Działdowo- znowu pod prąd, ale nikt nie pyta, wszyscy jadą. Potem coraz gorzej- ŻADNA boczna droga w ŻADNEJ miejscowości nie jest odśnieżona choćby minimalnie. Samochody sie zakopują, ludzie wzajemnie sobie pomagają, odkopują, pchają, jadą po kawałku. Trasy bokiem wioskami niemal nieprzejezdne. Gdzieś pod Mławą w rowie TIR na lawecie pełen żywych prosiąt, kwiczą niemiłosiernie, traktor próbuje spionizować TIR, choć tyle, bo nie wyciągnie ich na jezdnię, ale żeby choć biedne prosiaki przeżyły. Masakra. Przede mną z auta wysiada ojciec z kilkulatkiem, żeby go wysiusiać- dziecko płacze, śnieg zawiewa, kosmos. GPS pokazuje "odbij w prawo, ponownie odbij w prawo" - kolejne odbicia w prawo sa zasypane śniegiem, bez szans, żeby wjechać. W pewnej chwili jadę z zachodu na wschód i nie mg odbić na tę Warszawę, nadrabiam potężna liczbę km. Dochodzi 1 w nocy. Działdowo, Mława, Zakroczym, Nowy Dwór - nigdzie ani śladu odśnieżania. W miastach! S7 koszmarna, ślisko, buja, na przednią szybę leci błoto ze śniegiem. Docieram do domu o 4:00. Po ponad 13h podróży. To nie jest normalne, że jak zaczyna padać snieg - w grudniu - to nigdzie nie ma odśnieżania ani solarek. Nie tłumaczcie mi, że jak jest śnieg, to solarki i plugi nie pojadą - bo kiedy mają jechać, jak nie wtedy? Dlaczego już nie odśnieża się miast i przelotówek? Co to za nowy zwyczaj? Tam wczoraj naprawdę było zagrożenie dla ludzi, w tym dla małych dzieci. Po czymś takim dziś powinna być dymisja za dymisją. Naprawdę. My nie mamy państwa. Ten rząd wybiera się na wojnę, a sam nie umie sprzątnąć śniegu z dróg.

361,185 views

W Sejmie już aborcyjna cenzura na całego. Straż Marszałkowska odbyła długie konsultacje, bo działaczki prolife miały na szyi chusty z wizerunkiem poczętego dziecka i napisem "Ratuj życie". Więc były telefony, czy taki napis można mieć na szyi, gdy się wchodzi na galerię, a potem rozmowy, czy przypadkiem ktoś tego napisu nie pokaże. Strażnicy ostrzegli, że nie można chust rozłożyć. Tymczasem na galerii siedzieli działacze Legalnej Aborcji z chustkami z hasłami proaborcyjnymi. Straż Marszałkowska w żaden sposób nie zareagowała. Czyli w parlamencie pod rządami uśmiechniętej koalicji można nawoływać do zabijania, ale nie wolno wzywać do ratowania życia. Uśmiechacie się?

W Sejmie już aborcyjna cenzura na całego. Straż Marszałkowska odbyła długie konsultacje, bo działaczki prolife miały na szyi chusty z wizerunkiem poczętego dziecka i napisem "Ratuj życie". Więc były telefony, czy taki napis można mieć na szyi, gdy się wchodzi na galerię, a potem rozmowy, czy przypadkiem ktoś tego napisu nie pokaże. Strażnicy ostrzegli, że nie można chust rozłożyć. Tymczasem na galerii siedzieli działacze Legalnej Aborcji z chustkami z hasłami proaborcyjnymi. Straż Marszałkowska w żaden sposób nie zareagowała. Czyli w parlamencie pod rządami uśmiechniętej koalicji można nawoływać do zabijania, ale nie wolno wzywać do ratowania życia. Uśmiechacie się?

194,324 views

Kompletna kapitulacja gdańskich aborterów. Z szumnie zapowiadanej kontry Razemowców i KOD-u stawiła się chyba 1 osoba. Publiczny Różaniec pod szpitalem, który zabija dzieci, odbył się bez przeszkód! Matko Boża, ratuj dzieci przed aborcją!

Kompletna kapitulacja gdańskich aborterów. Z szumnie zapowiadanej kontry Razemowców i KOD-u stawiła się chyba 1 osoba. Publiczny Różaniec pod szpitalem, który zabija dzieci, odbył się bez przeszkód! Matko Boża, ratuj dzieci przed aborcją!

24,349 views

Od działaczy Fundacji Życie i Rodzina Fundacja Życie i Rodzina dochodzą do mnie niepokojące informacje o tym, jak wyglądała dziś sytuacja pod ośrodkiem aborcyjnym Abotak w Warszawie. ☝️Na miejsce legalnie zgłoszonej, całkowicie pokojowej manifestacji #StopAbotak przyjechał urzędnik wysłany przez Rafał Trzaskowski z zamiarem rozwiązania zgromadzenia pod byle jakim pretekstem. Być może tylko fakt, że mocno naciskała na niego obecna na miejscu (i dziś szczególnie agresywna) Marta Lempart, spowodował, że jednak do bezprawnego rozwiązania naszego zgromadzenia nie doszło. Pan miał dosyć ulicznej awanturnicy, wsiadł w samochód i po prostu odjechał, nie stwierdziwszy wcześniej naruszenia prawa ze strony pikiety prolife. ☝️Abotak – który, przypominam, jest nielegalnie działającą placówką, gdzie morduje się dzieci środkami niewiadomego pochodzenia szmuglowanymi z zagranicy – był ochraniany przez znaczną liczbę policjantów z Policja Warszawa. Tworzyli oni kordon na chodniku i utrudniali pikietę prolife, jednocześnie nie reagowali na ataki, których działacze ŻiR-u doświadczali ze strony aborcjonistów. ☝️W pobliżu pikiety znalazła się w pewnym momencie grupka osób powiązanych z KOD-em i Obywatelami RP, kolektywem Polskie Babcie (w tym Babcia Kasia) – osoby stamtąd próbowały wmieszać się w pikietę prolife i przeszkadzać, policja zareagowała dopiero wówczas, gdy osoby te zostały złapane za rękę i fizycznie odciągnięte od obrońców życia. ☝️Policja ściśle współpracowała z handlarzami nielegalnymi środkami poronnymi z Abotaku. W pewnej chwili otoczyła obrońców życia tworząc charakterystyczny „kocioł” i spychała ich z części chodnika, dając miejsce do zorganizowania zgromadzenia feministkom z Abotaku. Zgromadzenie feministek nie było w żaden sposób zarejestrowane w urzędzie miasta. Funkcjonariusze stratowali proliferów, w tym kobiety, przepychając ich spod witryny Abotaku o kilka metrów dalej. ☝️Feministki wymachiwały pentagramem i szydziły z Publicznego Różańca o zatrzymanie aborcji, który odmawiany był przez proliferów, policja nie reagowała na te prowokacje. Nie reagowała także na zagłuszanie modlitwy wulgarnymi krzykami. ☝️Pod koniec wydarzenia zwolennicy aborcji zrzucili z wyższych pięter budynku prosto na obrońców życia biały proszek, nieznaną substancję, która powodowała kaszel i łzawienie oczu. Proszek oblepił sprzęt będący własnością ŻiR-u i pobrudził odzież wierzchnią uczestników legalnej manifestacji. Na miejsce została wezwana brygada Straży Pożarnej, która zajęła się usuwaniem nieznanej substancji oraz likwidacją szkód. Od dłuższego czasu mamy świadomość, że Aborcyjny Dream Team ma dojścia na wyższe piętra kamienicy – powstawały tam nagrania szkalujące proliferów, zawieszano plakaty z hasłami w interesie aborterów. Dziś aborcjoniści zrzucili stamtąd nieznaną substancję, aby zaszkodzić obrońcom życia. Mamy poważny kryzys wokół Abotaku i regularne ataki na zgromadzenia obrońców życia. Sytuacja ta jest efektem indolencji państwa wobec jawnego i bezczelnego łamania prawa o ochronie życia, którego dopuszczają się środowiska aborcyjnych przestępców skupione wokół parakliniki Abotak. Kiedy wreszcie likwidacja tej rzeźni? Dlaczego Prezydent Warszawy, który chce zostać Prezydentem całej Polski, wciąż pozwala na istnienie bezprawnej placówki aborcyjnej???

Od działaczy Fundacji Życie i Rodzina Fundacja Życie i Rodzina dochodzą do mnie niepokojące informacje o tym, jak wyglądała dziś sytuacja pod ośrodkiem aborcyjnym Abotak w Warszawie. ☝️Na miejsce legalnie zgłoszonej, całkowicie pokojowej manifestacji #StopAbotak przyjechał urzędnik wysłany przez Rafał Trzaskowski z zamiarem rozwiązania zgromadzenia pod byle jakim pretekstem. Być może tylko fakt, że mocno naciskała na niego obecna na miejscu (i dziś szczególnie agresywna) Marta Lempart, spowodował, że jednak do bezprawnego rozwiązania naszego zgromadzenia nie doszło. Pan miał dosyć ulicznej awanturnicy, wsiadł w samochód i po prostu odjechał, nie stwierdziwszy wcześniej naruszenia prawa ze strony pikiety prolife. ☝️Abotak – który, przypominam, jest nielegalnie działającą placówką, gdzie morduje się dzieci środkami niewiadomego pochodzenia szmuglowanymi z zagranicy – był ochraniany przez znaczną liczbę policjantów z Policja Warszawa. Tworzyli oni kordon na chodniku i utrudniali pikietę prolife, jednocześnie nie reagowali na ataki, których działacze ŻiR-u doświadczali ze strony aborcjonistów. ☝️W pobliżu pikiety znalazła się w pewnym momencie grupka osób powiązanych z KOD-em i Obywatelami RP, kolektywem Polskie Babcie (w tym Babcia Kasia) – osoby stamtąd próbowały wmieszać się w pikietę prolife i przeszkadzać, policja zareagowała dopiero wówczas, gdy osoby te zostały złapane za rękę i fizycznie odciągnięte od obrońców życia. ☝️Policja ściśle współpracowała z handlarzami nielegalnymi środkami poronnymi z Abotaku. W pewnej chwili otoczyła obrońców życia tworząc charakterystyczny „kocioł” i spychała ich z części chodnika, dając miejsce do zorganizowania zgromadzenia feministkom z Abotaku. Zgromadzenie feministek nie było w żaden sposób zarejestrowane w urzędzie miasta. Funkcjonariusze stratowali proliferów, w tym kobiety, przepychając ich spod witryny Abotaku o kilka metrów dalej. ☝️Feministki wymachiwały pentagramem i szydziły z Publicznego Różańca o zatrzymanie aborcji, który odmawiany był przez proliferów, policja nie reagowała na te prowokacje. Nie reagowała także na zagłuszanie modlitwy wulgarnymi krzykami. ☝️Pod koniec wydarzenia zwolennicy aborcji zrzucili z wyższych pięter budynku prosto na obrońców życia biały proszek, nieznaną substancję, która powodowała kaszel i łzawienie oczu. Proszek oblepił sprzęt będący własnością ŻiR-u i pobrudził odzież wierzchnią uczestników legalnej manifestacji. Na miejsce została wezwana brygada Straży Pożarnej, która zajęła się usuwaniem nieznanej substancji oraz likwidacją szkód. Od dłuższego czasu mamy świadomość, że Aborcyjny Dream Team ma dojścia na wyższe piętra kamienicy – powstawały tam nagrania szkalujące proliferów, zawieszano plakaty z hasłami w interesie aborterów. Dziś aborcjoniści zrzucili stamtąd nieznaną substancję, aby zaszkodzić obrońcom życia. Mamy poważny kryzys wokół Abotaku i regularne ataki na zgromadzenia obrońców życia. Sytuacja ta jest efektem indolencji państwa wobec jawnego i bezczelnego łamania prawa o ochronie życia, którego dopuszczają się środowiska aborcyjnych przestępców skupione wokół parakliniki Abotak. Kiedy wreszcie likwidacja tej rzeźni? Dlaczego Prezydent Warszawy, który chce zostać Prezydentem całej Polski, wciąż pozwala na istnienie bezprawnej placówki aborcyjnej???

11,121 views

Videos

GodekKajaU's profile picture

Dzielę się z Państwem tym, co wczoraj (i dziś) przeżyłam, wracając S7 z Gdańska do Warszawy. Właściwie dopiero od kilku godz dochodzę powoli do siebie i dziękuję Bogu, że wszystko ok. Z pełną odpowiedzialnością mówię: indolencja państwa spowodowała, że tysiące ludzi były w zagrożeniu zdrowia i życia. Zagrożone były całe rodziny uwięzione godzinami w samochodach bez żadnej pomocy! Ruszam z Gdańska przed 15:00, szybki obiad po drodze i dalej w trasę. Około 16:30 wpadam w zator na wysokości Rychnowa k. Ostródy. Nikt nie jedzie, nawet na 1wszym biegu, nic, stoimy. Po godzinie przyjeżdża policja, ma udrożnić trasę, ale nic sie nie dzieje. Śniegu coraz wiecej. Z początku myślę trudno- popracowałam na laptopie, podzwoniłam w zaległe miejsca, nadgonilam pracę, dałam znać Bliskim, że bede późno. No ale mija 3,5h i przychodzi info, że blokada nie została usunięta. Ludzie dzwonią na 112 i na komendę w Ostródzie- oprócz uspokajającej gadki zero konkretu. Czy bedzie jakaś ewakuacja? Pomoc z gorącą herbatą? Nie, może jutro gmina Grunwald zwoła sztab. Jutro to mnie nie interesuje. Śniegu coraz wiecej, zaczyna wiać od boku, że aż auto kołysze. W ostatniej chyba chwili około 20:00 - decyduję, że nie będę liczyć na to państwo z kitu, więc odwrót i jazda S7 pod prąd, żeby się jakoś wydostać z tego korka. Mam szczęście: jestem po obiedzie, mam zapas pitnej wody, bak pełny, auto JESZCZE posłuchało i dało radę zawrócić na śniegu. I znowu szczęście: tylko 400m i jest zjad na Działdowo- znowu pod prąd, ale nikt nie pyta, wszyscy jadą. Potem coraz gorzej- ŻADNA boczna droga w ŻADNEJ miejscowości nie jest odśnieżona choćby minimalnie. Samochody sie zakopują, ludzie wzajemnie sobie pomagają, odkopują, pchają, jadą po kawałku. Trasy bokiem wioskami niemal nieprzejezdne. Gdzieś pod Mławą w rowie TIR na lawecie pełen żywych prosiąt, kwiczą niemiłosiernie, traktor próbuje spionizować TIR, choć tyle, bo nie wyciągnie ich na jezdnię, ale żeby choć biedne prosiaki przeżyły. Masakra. Przede mną z auta wysiada ojciec z kilkulatkiem, żeby go wysiusiać- dziecko płacze, śnieg zawiewa, kosmos. GPS pokazuje "odbij w prawo, ponownie odbij w prawo" - kolejne odbicia w prawo sa zasypane śniegiem, bez szans, żeby wjechać. W pewnej chwili jadę z zachodu na wschód i nie mg odbić na tę Warszawę, nadrabiam potężna liczbę km. Dochodzi 1 w nocy. Działdowo, Mława, Zakroczym, Nowy Dwór - nigdzie ani śladu odśnieżania. W miastach! S7 koszmarna, ślisko, buja, na przednią szybę leci błoto ze śniegiem. Docieram do domu o 4:00. Po ponad 13h podróży. To nie jest normalne, że jak zaczyna padać snieg - w grudniu - to nigdzie nie ma odśnieżania ani solarek. Nie tłumaczcie mi, że jak jest śnieg, to solarki i plugi nie pojadą - bo kiedy mają jechać, jak nie wtedy? Dlaczego już nie odśnieża się miast i przelotówek? Co to za nowy zwyczaj? Tam wczoraj naprawdę było zagrożenie dla ludzi, w tym dla małych dzieci. Po czymś takim dziś powinna być dymisja za dymisją. Naprawdę. My nie mamy państwa. Ten rząd wybiera się na wojnę, a sam nie umie sprzątnąć śniegu z dróg.

Kaja Godek 🇵🇱

361,185 views • 10 months ago