Kot Bot's banner
Kot Bot's profile picture

Kot Bot

@kot_b0t16,605 subscribers

„Ludzie są najbardziej skłonni uwierzyć w to, co najmniej rozumieją.” God created the world, the rest are made in #China #Chiny #Guangzhou 中国人不吃这 早日退休

Shorts

Potrzeba matką wynalazków

Potrzeba matką wynalazków

208,622 次观看

Nowy dyscyplina Śpiewanie dupą coraz powszechniejsza Blackpink Korea

Nowy dyscyplina Śpiewanie dupą coraz powszechniejsza Blackpink Korea

183,831 次观看

Chiny urbanizują się w tempie, o jakim reszta świata może tylko pomarzyć Każdego roku z chińskiej wsi do miast przenosi się około 1% populacji – to znaczy 14 milionów ludzi rocznie. Dla porównania, to jakby dwa Nowe Jorki pojawiały się co roku w planowanej urbanistyce, z pełną infrastrukturą i mieszkalnictwem. I tak nieprzerwanie od 40 lat. W 2024 roku poziom urbanizacji w Chinach osiągnął 67% – dokładnie tyle, ile ma Portugalia. Jeśli obecne tempo się utrzyma, a wszystko na to wskazuje, Chiny przegonią Włochy do 2030, Niemcy do 2035, Stany Zjednoczone między 2040 a 2045, a Japonię – najbardziej zurbanizowany duży kraj świata – około 2050 roku. Ale kluczowe nie jest tylko tempo. Ważne jest jak to robią. W Chinach nie ma slumsów. W przeciwieństwie do Indii, Brazylii, Filipin, Indonezji czy Nigerii, Chiny postawiły na planową, zdecentralizowaną urbanizację. Zamiast upychać ludzi w megalopolis, państwo rozwijało małe i średnie miasta oraz powiązało je siecią kolei dużych prędkości (HSR), tworząc klastry metropolitalne: Delta Rzeki Perłowej, ujście Jangcy, środkowy bieg Jangcy i inne. Nieformalne wioski? Zostały wyburzone i zastąpione pełnoprawnymi osiedlami mieszkaniowymi – byłym mieszkańcom często przydzielano mieszkania za darmo, czasem nawet więcej niż jedno. Efekt? W miastach ponad 90% ludzi posiada mieszkanie na własność, a na wsiach – jeszcze więcej. Co piąty Chińczyk ma dwa mieszkania. Mediana majątku Chińczyka to dziś 27 273 dolary – prawie tyle samo, co mediana Europejczyka (28 611). Różnica? Chiny rosną o 5% rocznie, a Europa stoi. Mało tego: średnia długość życia w Chinach przekroczyła już tę w USA, sięgając 79 lat. W prowincjach takich jak Zhejiang, również obszary wiejskie są już mocno rozwinięte – z kanalizacją, internetem światłowodowym i transportem zbiorowym. A teraz spójrzmy na kontrast: podczas gdy w Chinach miasta stają się czystsze, bezpieczniejsze i lepiej zarządzane, w „rozwiniętych” krajach Zachodu – USA, Francji, Wielkiej Brytanii – ludzie uciekają z centrów miast z powodu narkotyków, bezdomności, brudu i przestępczości. Chiny tymczasem urbanizują się bez urbanistycznego rozkładu. Bez slumsów. Bez rozpadu rdzeni miast. Bez przestępczości, która sprawia, że 12-letnie dziecko w Filadelfii ma większe szanse na kontakt z handlem narkotykami niż z biblioteką. I to wszystko przy 1,4 miliarda ludzi – 14 razy więcej niż w Japonii, czterokrotnie więcej niż w USA, trzykrotnie więcej niż w całej Unii Europejskiej. Więcej niż wszystkie te kraje razem wzięte. Bez kolonialnego imperium bez pompowania dobrobytu cudzym kosztem. Zbudowali to sami. Planowo. W 40 lat. Jesteśmy jedno pokolenie od tego, by Chiny osiągnęły japoński poziom urbanizacji i cywilizacyjnego rozwoju miast, wykorzeniając przy tym biedę wiejską, której Zachód nie był w stanie zlikwidować przez 200 lat industrializacji.

Chiny urbanizują się w tempie, o jakim reszta świata może tylko pomarzyć Każdego roku z chińskiej wsi do miast przenosi się około 1% populacji – to znaczy 14 milionów ludzi rocznie. Dla porównania, to jakby dwa Nowe Jorki pojawiały się co roku w planowanej urbanistyce, z pełną infrastrukturą i mieszkalnictwem. I tak nieprzerwanie od 40 lat. W 2024 roku poziom urbanizacji w Chinach osiągnął 67% – dokładnie tyle, ile ma Portugalia. Jeśli obecne tempo się utrzyma, a wszystko na to wskazuje, Chiny przegonią Włochy do 2030, Niemcy do 2035, Stany Zjednoczone między 2040 a 2045, a Japonię – najbardziej zurbanizowany duży kraj świata – około 2050 roku. Ale kluczowe nie jest tylko tempo. Ważne jest jak to robią. W Chinach nie ma slumsów. W przeciwieństwie do Indii, Brazylii, Filipin, Indonezji czy Nigerii, Chiny postawiły na planową, zdecentralizowaną urbanizację. Zamiast upychać ludzi w megalopolis, państwo rozwijało małe i średnie miasta oraz powiązało je siecią kolei dużych prędkości (HSR), tworząc klastry metropolitalne: Delta Rzeki Perłowej, ujście Jangcy, środkowy bieg Jangcy i inne. Nieformalne wioski? Zostały wyburzone i zastąpione pełnoprawnymi osiedlami mieszkaniowymi – byłym mieszkańcom często przydzielano mieszkania za darmo, czasem nawet więcej niż jedno. Efekt? W miastach ponad 90% ludzi posiada mieszkanie na własność, a na wsiach – jeszcze więcej. Co piąty Chińczyk ma dwa mieszkania. Mediana majątku Chińczyka to dziś 27 273 dolary – prawie tyle samo, co mediana Europejczyka (28 611). Różnica? Chiny rosną o 5% rocznie, a Europa stoi. Mało tego: średnia długość życia w Chinach przekroczyła już tę w USA, sięgając 79 lat. W prowincjach takich jak Zhejiang, również obszary wiejskie są już mocno rozwinięte – z kanalizacją, internetem światłowodowym i transportem zbiorowym. A teraz spójrzmy na kontrast: podczas gdy w Chinach miasta stają się czystsze, bezpieczniejsze i lepiej zarządzane, w „rozwiniętych” krajach Zachodu – USA, Francji, Wielkiej Brytanii – ludzie uciekają z centrów miast z powodu narkotyków, bezdomności, brudu i przestępczości. Chiny tymczasem urbanizują się bez urbanistycznego rozkładu. Bez slumsów. Bez rozpadu rdzeni miast. Bez przestępczości, która sprawia, że 12-letnie dziecko w Filadelfii ma większe szanse na kontakt z handlem narkotykami niż z biblioteką. I to wszystko przy 1,4 miliarda ludzi – 14 razy więcej niż w Japonii, czterokrotnie więcej niż w USA, trzykrotnie więcej niż w całej Unii Europejskiej. Więcej niż wszystkie te kraje razem wzięte. Bez kolonialnego imperium bez pompowania dobrobytu cudzym kosztem. Zbudowali to sami. Planowo. W 40 lat. Jesteśmy jedno pokolenie od tego, by Chiny osiągnęły japoński poziom urbanizacji i cywilizacyjnego rozwoju miast, wykorzeniając przy tym biedę wiejską, której Zachód nie był w stanie zlikwidować przez 200 lat industrializacji.

243,760 次观看

Taki chiński żart na dzień dobry Chinach studenci pierwszego roku muszą przed rozpoczęciem nauki przejść 14 dniowe szkolenie wojskowe Żart numer dwa Ilu studentów ? Wszyscy ! Żart numer trzy Ilu ich jest ? 14 milionów ... Żart numer cztery W liceum też i w technikum też

Taki chiński żart na dzień dobry Chinach studenci pierwszego roku muszą przed rozpoczęciem nauki przejść 14 dniowe szkolenie wojskowe Żart numer dwa Ilu studentów ? Wszyscy ! Żart numer trzy Ilu ich jest ? 14 milionów ... Żart numer cztery W liceum też i w technikum też

188,700 次观看

Jak to Bańce mówił ... Chiny nie lubią bitcoina Ano nie lubią

Jak to Bańce mówił ... Chiny nie lubią bitcoina Ano nie lubią

81,559 次观看

Największa ironia ostatnich lat? To, że Chiny — państwo, które wymyśliło fajerwerki, udoskonaliło je, rozpowszechniło na cały świat, a potem przez dekady było ich największym producentem i eksporterem — dziś praktycznie przestały ich używać. Pokazy sztucznych ogni zostały w większości zastąpione przez choreografie dronów, światło, projekcje i animacje 3D. Zamiast huku i dymu — cisza, precyzja, technologia i symbolika. Zamiast petard — 1000 dronów układających się w logo, feniksa, smoka albo dziecka Tradycja ustąpiła miejsca ekologii, bezpieczeństwu i cyfrowemu zachwytowi. A my, na Zachodzie, dalej kochamy fajerwerki i petardy z „Made in China”.

Największa ironia ostatnich lat? To, że Chiny — państwo, które wymyśliło fajerwerki, udoskonaliło je, rozpowszechniło na cały świat, a potem przez dekady było ich największym producentem i eksporterem — dziś praktycznie przestały ich używać. Pokazy sztucznych ogni zostały w większości zastąpione przez choreografie dronów, światło, projekcje i animacje 3D. Zamiast huku i dymu — cisza, precyzja, technologia i symbolika. Zamiast petard — 1000 dronów układających się w logo, feniksa, smoka albo dziecka Tradycja ustąpiła miejsca ekologii, bezpieczeństwu i cyfrowemu zachwytowi. A my, na Zachodzie, dalej kochamy fajerwerki i petardy z „Made in China”.

119,843 次观看

Trump odleciał bez konferencji prasowej po spotkaniu z Xi Nie udało się ...

Trump odleciał bez konferencji prasowej po spotkaniu z Xi Nie udało się ...

71,910 次观看

Chiny znowu szokują ... Zaczyna im brakować śmieci ... Chińska gospodarka weszła w nową erę: śmieci są na wagę złota. W miastach zaczyna brakować „paliwa” dla ponad 1100 elektrowni napędzanych spalaniem odpadów. Piece stoją gotowe, linie technologiczne warczą… a kontenery pustoszeją szybciej niż półki z cukrem w 2022. Jak do tego doszło? Bo segregacja w Chinach działa lepiej niż w europejskich folderach propagandowych. Bo plastik i metale znikają jeszcze zanim trafią do pojemników. Bo zero-waste w chińskim wydaniu to nie mem, tylko system – i to taki, który w ciągu kilku lat pozbawił spalarnie najcenniejszej frakcji: plastiku, papieru i tekstyliów syntetycznych. Efekt? Gigantyczny przemysł spalania odpadów, budowany przez ostatnie dwie dekady jako „czyste źródło energii” dla miast, nagle musi kombinować. Odpady bio się nie palą, a po węglu Chiny miały przecież odchodzić. Władze lokalne już sprowadzają śmieci z sąsiednich prowincji, a w kuluarach mówi się o importowaniu ich z Azji Południowo-Wschodniej. Paradoks jest piękny: Zachód swoje śmieci zakopuje i udaje, że problemu nie ma. Chiny przerobiły śmieci w prąd, ciepło i przemysł wart miliardy… aż zrobiło się tak czysto, że zaczyna brakować paliwa. I tak wygląda „katastrofa” w chińskim stylu: nie z powodu nadmiaru śmieci, tylko przez ich… niedobór. Na Zachodzie to nie do pomyślenia – bo tam jedyne, co się spala w wielkich ilościach, to pieniądze podatników. A same spalarnie? To nie dymiące potwory z lat 80., tylko nowe filtry, szczelne komory i emisje na poziomie przemysłowych standardów UE – w praktyce czystsze od wielu zachodnich elektrociepłowni węglowych Chińczycy zbudowali je tak dobrze, że dziś eksportują ten model do Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Na Filipinach, w Kenii czy w Brazylii stawia się piece według chińskiego projektu, bo są tańsze, wydajniejsze i bezpieczne dla otoczenia.

Chiny znowu szokują ... Zaczyna im brakować śmieci ... Chińska gospodarka weszła w nową erę: śmieci są na wagę złota. W miastach zaczyna brakować „paliwa” dla ponad 1100 elektrowni napędzanych spalaniem odpadów. Piece stoją gotowe, linie technologiczne warczą… a kontenery pustoszeją szybciej niż półki z cukrem w 2022. Jak do tego doszło? Bo segregacja w Chinach działa lepiej niż w europejskich folderach propagandowych. Bo plastik i metale znikają jeszcze zanim trafią do pojemników. Bo zero-waste w chińskim wydaniu to nie mem, tylko system – i to taki, który w ciągu kilku lat pozbawił spalarnie najcenniejszej frakcji: plastiku, papieru i tekstyliów syntetycznych. Efekt? Gigantyczny przemysł spalania odpadów, budowany przez ostatnie dwie dekady jako „czyste źródło energii” dla miast, nagle musi kombinować. Odpady bio się nie palą, a po węglu Chiny miały przecież odchodzić. Władze lokalne już sprowadzają śmieci z sąsiednich prowincji, a w kuluarach mówi się o importowaniu ich z Azji Południowo-Wschodniej. Paradoks jest piękny: Zachód swoje śmieci zakopuje i udaje, że problemu nie ma. Chiny przerobiły śmieci w prąd, ciepło i przemysł wart miliardy… aż zrobiło się tak czysto, że zaczyna brakować paliwa. I tak wygląda „katastrofa” w chińskim stylu: nie z powodu nadmiaru śmieci, tylko przez ich… niedobór. Na Zachodzie to nie do pomyślenia – bo tam jedyne, co się spala w wielkich ilościach, to pieniądze podatników. A same spalarnie? To nie dymiące potwory z lat 80., tylko nowe filtry, szczelne komory i emisje na poziomie przemysłowych standardów UE – w praktyce czystsze od wielu zachodnich elektrociepłowni węglowych Chińczycy zbudowali je tak dobrze, że dziś eksportują ten model do Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Na Filipinach, w Kenii czy w Brazylii stawia się piece według chińskiego projektu, bo są tańsze, wydajniejsze i bezpieczne dla otoczenia.

75,894 次观看

Martwicie się elektrowniami na węgiel w Chinach ? To się będziecie jeszcze bardziej denerwować Chiny mają determinację pozbyć się wszystkiego co z importu albo maksymalnie ograniczyć więc ... To nie żart to realny produkt Chińczycy zrobili coś sprytnego. Zamiast gazu z importu – elektryczne “plasma stoves”, 1300°C, zero CO, zero butli Idealne pod wok Tanie nie jest i nieźle prądożercze Od 5kW do 12kW Co to naprawdę jest? To nie jest żadna „plazma” w sensie fizyki wysokotemperaturowej jak w spawarce czy w silniku jonowym. To elektryczny palnik jonizacyjny, który wytwarza wyglądającą na płomień wiązkę zjonizowanego gazu, głównie powietrza. Jak to działa: • Elektrody wysokiego napięcia (kilka kV), • przepływ powietrza tworzy wyładowanie, • wygląda jak małe płomienie, • temperatura lokalna rzeczywiście dochodzi do 1000–1300°C na czubku dyszy, • nie ma spalania gazu, bo to jest wyładowanie elektryczne, nie płomień chemiczny. Czyli kuchnia z „ognistym wyglądem”, ale na prąd. Czy to może zastąpić gaz? Tak – w kuchniach w Chinach zaczyna to wchodzić do restauracji, zwłaszcza street-foodu. Dlaczego? • jest tańsze w eksploatacji niż LPG, • nie truje CO (bo nie ma spalania), • nie wymaga butli ani rur, • osiąga temperatury potrzebne do wok’a (900–1200°C), czego nie daje zwykła płyta indukcyjna. To jest po prostu chińska wersja: „zróbmy elektryczny gaz, bo ludzie kochają ogień” Czy to bezpieczne? Tak… jeśli: • masz porządne uziemienie, • nie dotykasz elektrod, Węgiel, atom i solary mają u siebie, więc prąd to ich własna energia, nie LNG z USA czy Rosji To nie gadżet. To element strategii uniezależnienia kuchni, ulic i restauracji od importu gazu Kolejny sektor, który przenoszą z zewnątrz na wewnątrz. A Zachód dalej udaje, że to „taki śmieszny wynalazek z TikToka”. Raczej z powodu że znowu poszły by hejty Skąd prąd i instalacja nie wytrzyma ...

Martwicie się elektrowniami na węgiel w Chinach ? To się będziecie jeszcze bardziej denerwować Chiny mają determinację pozbyć się wszystkiego co z importu albo maksymalnie ograniczyć więc ... To nie żart to realny produkt Chińczycy zrobili coś sprytnego. Zamiast gazu z importu – elektryczne “plasma stoves”, 1300°C, zero CO, zero butli Idealne pod wok Tanie nie jest i nieźle prądożercze Od 5kW do 12kW Co to naprawdę jest? To nie jest żadna „plazma” w sensie fizyki wysokotemperaturowej jak w spawarce czy w silniku jonowym. To elektryczny palnik jonizacyjny, który wytwarza wyglądającą na płomień wiązkę zjonizowanego gazu, głównie powietrza. Jak to działa: • Elektrody wysokiego napięcia (kilka kV), • przepływ powietrza tworzy wyładowanie, • wygląda jak małe płomienie, • temperatura lokalna rzeczywiście dochodzi do 1000–1300°C na czubku dyszy, • nie ma spalania gazu, bo to jest wyładowanie elektryczne, nie płomień chemiczny. Czyli kuchnia z „ognistym wyglądem”, ale na prąd. Czy to może zastąpić gaz? Tak – w kuchniach w Chinach zaczyna to wchodzić do restauracji, zwłaszcza street-foodu. Dlaczego? • jest tańsze w eksploatacji niż LPG, • nie truje CO (bo nie ma spalania), • nie wymaga butli ani rur, • osiąga temperatury potrzebne do wok’a (900–1200°C), czego nie daje zwykła płyta indukcyjna. To jest po prostu chińska wersja: „zróbmy elektryczny gaz, bo ludzie kochają ogień” Czy to bezpieczne? Tak… jeśli: • masz porządne uziemienie, • nie dotykasz elektrod, Węgiel, atom i solary mają u siebie, więc prąd to ich własna energia, nie LNG z USA czy Rosji To nie gadżet. To element strategii uniezależnienia kuchni, ulic i restauracji od importu gazu Kolejny sektor, który przenoszą z zewnątrz na wewnątrz. A Zachód dalej udaje, że to „taki śmieszny wynalazek z TikToka”. Raczej z powodu że znowu poszły by hejty Skąd prąd i instalacja nie wytrzyma ...

46,946 次观看

Putin podpisuje dekret o bezwizowym wjeździe dla 1,4 mld Chińczyków. Obowiązuje natychmiast od 1 grudnia 2025 Zero wiz. Zero barier. Trzydzieści dni swobodnego wjazdu do września 2026 I nie jest to żadna poetycka metafora, tylko literalna zmiana logiki przepływów między dwoma cywilizacjami. Rynek zareagował, zanim tusz zdążył wyschnąć. Rezerwacje skoczyły o 400% w ciągu 48 godzin. Hotele w Rosji na grudzień +50% r/r. Władywostok przeżywa wzrost napływu o 37%, a przez lotnisko przewinęło się już 67 tys. pasażerów. Fliggy raportuje niemal podwojenie liczby rezerwacji lotów do Rosji względem poprzedniego roku. Pekin wydał podobną decyzję wizową we wrześniu. Moskwa odpowiedziała w grudniu. Obieg jest domknięty Dekret został podpisany. Bramy zostały otwarte. Będzie chińskie go west?

Putin podpisuje dekret o bezwizowym wjeździe dla 1,4 mld Chińczyków. Obowiązuje natychmiast od 1 grudnia 2025 Zero wiz. Zero barier. Trzydzieści dni swobodnego wjazdu do września 2026 I nie jest to żadna poetycka metafora, tylko literalna zmiana logiki przepływów między dwoma cywilizacjami. Rynek zareagował, zanim tusz zdążył wyschnąć. Rezerwacje skoczyły o 400% w ciągu 48 godzin. Hotele w Rosji na grudzień +50% r/r. Władywostok przeżywa wzrost napływu o 37%, a przez lotnisko przewinęło się już 67 tys. pasażerów. Fliggy raportuje niemal podwojenie liczby rezerwacji lotów do Rosji względem poprzedniego roku. Pekin wydał podobną decyzję wizową we wrześniu. Moskwa odpowiedziała w grudniu. Obieg jest domknięty Dekret został podpisany. Bramy zostały otwarte. Będzie chińskie go west?

43,591 次观看

Tak bida w tych Chinach że pracują po ciemku... Jak nic już zaraz w końcu padną

Tak bida w tych Chinach że pracują po ciemku... Jak nic już zaraz w końcu padną

36,129 次观看

No i proszę, kolejny cios w bajkę o „chińskim rynku nieruchomości, który się wali jak po trzęsieniu ziemi”. A tu suchy komunikat i wszystko nagle wygląda, no cóż… normalnie „Rynek nieruchomości w Chinach ponownie nie umarł, ku rozpaczy ekspertów żyjących z jego pogrzebów”. I to zbyt normalnie, żeby pasowało do narracji, więc pewnie zignorują. Dane za listopad przełożone na ludzki język: Ceny nowych mieszkań w Chinach w listopadzie – rosną. Znowu. Średnia dla 100 miast: +0.37% m/m 17 036 RMB/m² +2.68% r/r Czyli nie tylko odbicie, ale pełnoprawny trend wzrostowy. Miasta według tierów: Tier-1 (Pekin, Szanghaj, Shenzhen, Guangzhou): +0.75% m/m +6.66% r/r Tak, sześć i pół procent rok do roku. Tak wygląda „kryzys”, jeśli ktoś naprawdę w niego wierzy. Tier-2: +0.36% m/m +1.89% r/r Stabilizacja i lekkie odbicie. Normalny rynek dużych metropolii. Tier-3/4: –0.18% m/m –1.55% r/r I tu jest jedyne realne pęknięcie: mniejsze miasta dalej stoją w miejscu lub lekko spadają To nie „kryzys”, to… cel polityki Pekinu, który od trzech lat mówi: „Przestańcie budować w dziurach, skupcie się na dużych ośrodkach”. I faktycznie tak się dzieje i Kot od lat pisze o tym Interior jest skazany na wymarcie i nikt nie będzie tam inwestował Dlaczego Tier-1/2 ciągnie rynek? Projekty premium w Szanghaju, Chengdu, Hangzhou i Ningbo. A projekty premium w Chinach nie są wprowadzane na rynek, jeśli nie ma kupujących. Te miasta mają: wysokie wynagrodzenia, pełne obłożenie najmu, stały napływ mieszkańców, największe zapotrzebowanie na małe mieszkania i apartamenty. No i masz wynik: rynek klasy A żyje, a rynek klasy C powoli zdycha Chiny nie są jednolitym rynkiem, tylko kontynentem z 1,4 miliarda ludzi. Trudno, by wszędzie było tak samo. Rynek premium w Chinach rośnie bardzo mocno bo ludzie ochłonęli po pierwych obawach o wojnę handlową innej skutki Chiny udowodniły że potrafią się bronić i utrzymać Export,więc kryzysu nie będzie Średnia cena nowych mieszkań rośnie już miesiącami. Najsilniejsze odbicie: Shanghai, Chengdu, Hangzhou, Ningbo. Tier-3/4 to jedyny segment w korekcie – zgodny z celem rządu, by wygasić nadpodaż w małych miastach. Pozdrawiam serdecznie ślinologów, ale wasze prognozy znowu trafiły do kosza

No i proszę, kolejny cios w bajkę o „chińskim rynku nieruchomości, który się wali jak po trzęsieniu ziemi”. A tu suchy komunikat i wszystko nagle wygląda, no cóż… normalnie „Rynek nieruchomości w Chinach ponownie nie umarł, ku rozpaczy ekspertów żyjących z jego pogrzebów”. I to zbyt normalnie, żeby pasowało do narracji, więc pewnie zignorują. Dane za listopad przełożone na ludzki język: Ceny nowych mieszkań w Chinach w listopadzie – rosną. Znowu. Średnia dla 100 miast: +0.37% m/m 17 036 RMB/m² +2.68% r/r Czyli nie tylko odbicie, ale pełnoprawny trend wzrostowy. Miasta według tierów: Tier-1 (Pekin, Szanghaj, Shenzhen, Guangzhou): +0.75% m/m +6.66% r/r Tak, sześć i pół procent rok do roku. Tak wygląda „kryzys”, jeśli ktoś naprawdę w niego wierzy. Tier-2: +0.36% m/m +1.89% r/r Stabilizacja i lekkie odbicie. Normalny rynek dużych metropolii. Tier-3/4: –0.18% m/m –1.55% r/r I tu jest jedyne realne pęknięcie: mniejsze miasta dalej stoją w miejscu lub lekko spadają To nie „kryzys”, to… cel polityki Pekinu, który od trzech lat mówi: „Przestańcie budować w dziurach, skupcie się na dużych ośrodkach”. I faktycznie tak się dzieje i Kot od lat pisze o tym Interior jest skazany na wymarcie i nikt nie będzie tam inwestował Dlaczego Tier-1/2 ciągnie rynek? Projekty premium w Szanghaju, Chengdu, Hangzhou i Ningbo. A projekty premium w Chinach nie są wprowadzane na rynek, jeśli nie ma kupujących. Te miasta mają: wysokie wynagrodzenia, pełne obłożenie najmu, stały napływ mieszkańców, największe zapotrzebowanie na małe mieszkania i apartamenty. No i masz wynik: rynek klasy A żyje, a rynek klasy C powoli zdycha Chiny nie są jednolitym rynkiem, tylko kontynentem z 1,4 miliarda ludzi. Trudno, by wszędzie było tak samo. Rynek premium w Chinach rośnie bardzo mocno bo ludzie ochłonęli po pierwych obawach o wojnę handlową innej skutki Chiny udowodniły że potrafią się bronić i utrzymać Export,więc kryzysu nie będzie Średnia cena nowych mieszkań rośnie już miesiącami. Najsilniejsze odbicie: Shanghai, Chengdu, Hangzhou, Ningbo. Tier-3/4 to jedyny segment w korekcie – zgodny z celem rządu, by wygasić nadpodaż w małych miastach. Pozdrawiam serdecznie ślinologów, ale wasze prognozy znowu trafiły do kosza

15,101 次观看

Naprawdę – już jaśniej nie potrafię. Pisałem o tym wcześniej, ale jakoś nie dotarło, więc powtórzę. Jeśli ktoś się zastanawia, skąd w Chinach wzięło się tyle mieszkań, skąd te nagłe „rozmnożenia” powierzchni, to odpowiedź jest banalnie prosta i nie ma w tym żadnej magii. To prawo. Chińskie prawo budowlane. I tyle. Kiedy deweloper dostaje zgodę na wyburzenie starych osiedli – tych hutongów, dawnych bloków, niskich zabudowań – ma obowiązek zapewnić mieszkańcom rekompensatę. I nie byle jaką – minimum 1,5x do nawet 2x więcej metrów kwadratowych niż wcześniej mieli. Czyli: miałeś 50 m² – dostajesz 75 albo 100 m². Za jedno stare mieszkanie – w praktyce często powstają dwa nowe. Jedno rodzina bierze dla siebie, drugie – sprzedaje, zostawia dzieciom, wynajmuje, wszystko jedno. Ale w systemie – liczba mieszkań się podwaja. To nie jest żadna iluzja. To konkret: deweloper musi dać więcej, żeby dostać zgodę na inwestycję. I teraz najlepsze – wszystko to dzieje się na tym samym terenie. Czyli: miałeś dzielnicę z 1000 mieszkań? Po przebudowie masz tam 10 000. Te same działki, ta sama ziemia – tylko wszystko idzie w pion i gęstość. Tak właśnie mieszkania w Chinach „rozpączkowały” – i nie trzeba tu żadnych teorii, wystarczy znać przepisy. Jaśniej już nie umiem wytłumaczyć I sorry za irytację ale ta już było kilka razy tłumaczone na moim profilu

Naprawdę – już jaśniej nie potrafię. Pisałem o tym wcześniej, ale jakoś nie dotarło, więc powtórzę. Jeśli ktoś się zastanawia, skąd w Chinach wzięło się tyle mieszkań, skąd te nagłe „rozmnożenia” powierzchni, to odpowiedź jest banalnie prosta i nie ma w tym żadnej magii. To prawo. Chińskie prawo budowlane. I tyle. Kiedy deweloper dostaje zgodę na wyburzenie starych osiedli – tych hutongów, dawnych bloków, niskich zabudowań – ma obowiązek zapewnić mieszkańcom rekompensatę. I nie byle jaką – minimum 1,5x do nawet 2x więcej metrów kwadratowych niż wcześniej mieli. Czyli: miałeś 50 m² – dostajesz 75 albo 100 m². Za jedno stare mieszkanie – w praktyce często powstają dwa nowe. Jedno rodzina bierze dla siebie, drugie – sprzedaje, zostawia dzieciom, wynajmuje, wszystko jedno. Ale w systemie – liczba mieszkań się podwaja. To nie jest żadna iluzja. To konkret: deweloper musi dać więcej, żeby dostać zgodę na inwestycję. I teraz najlepsze – wszystko to dzieje się na tym samym terenie. Czyli: miałeś dzielnicę z 1000 mieszkań? Po przebudowie masz tam 10 000. Te same działki, ta sama ziemia – tylko wszystko idzie w pion i gęstość. Tak właśnie mieszkania w Chinach „rozpączkowały” – i nie trzeba tu żadnych teorii, wystarczy znać przepisy. Jaśniej już nie umiem wytłumaczyć I sorry za irytację ale ta już było kilka razy tłumaczone na moim profilu

14,852 次观看

Videos

kot_b0t's profile picture

Kto bogatemu zabroni Port lotniczy opuszczony po budowie nowego Tak mi się coś skojarzyło ... ✈️ Qingdao – historia dwóch lotnisk 🔹 Liuting (青岛流亭国际机场) – stary koń w dobrej formie Otwarcie: 1982, rozbudowy w 2004 i 2011. Lokalizacja: 13 km od centrum Qingdao, w dzielnicy Chengyang. Dojazd: metro linia 1 i 8, kilkanaście minut do śródmieścia. Parametry: pas startowy 3 400 m, terminale na ok. 25 mln pasażerów rocznie. Ostatnie lata: w 2019 obsłużył 24,5 mln pasażerów – czyli na poziomie Okęcia. Problem: zero miejsca na dalszą rozbudowę, otoczony zabudową mieszkaniową. 🔹 Jiaodong (青岛胶东国际机场) – nowa zabawka na dekady Otwarcie: 12 sierpnia 2021. Koszt: ok. 11 mld USD. Lokalizacja: 55 km od centrum, w rejonie Jiaozhou. Parametry: terminal w kształcie pięcioramiennej gwiazdy, powierzchnia 478 tys. m², dwa równoległe pasy po 3 600 m, planowana przepustowość: 35 mln pasażerów w I fazie, 55 mln docelowo. Transport: linia kolejowa do centrum Qingdao (30 min), autostrady, ekspresowe autobusy. Ambicja: nie tylko hub regionalny, ale port z potencjałem międzynarodowym – do konkurencji z Szanghajem i Pekinem. 🔥 Porównanie z Polską – Okęcie vs. CPK Okęcie (Lotnisko Chopina, Warszawa): obsłużyło w 2019 roku 18,9 mln pasażerów – czyli mniej niż Liuting w tym samym czasie. Lokalizacja super (8 km od centrum), ale ograniczenia środowiskowe i hałasowe blokują rozwój. Planowana rozbudowa – temat politycznych przepychanek od dekady. CPK (Centralny Port Komunikacyjny): zapowiedzi na poziomie 40 mln pasażerów w pierwszej fazie, czyli podobnie jak Jiaodong. Koszt szacowany na 150–200 mld zł (35–45 mld USD), czyli cztery razy więcej niż lotnisko w Qingdao. Budowa planowana do 2028–2030… a na razie nie ma ani jednego metra pasa startowego. Politycy kłócą się o działki, ekolodzy protestują, mieszkańcy się boją wysiedleń. 🌏 Kontrast w trzech zdaniach W Qingdao: zamykają działające lotnisko z metrem pod terminalem, bo wolą mieć większe na 50 lat do przodu. W Warszawie: od 15 lat debata, czy w ogóle da się zrobić nowe lotnisko, a stare duszone przepisami i skargami na hałas. 👉 Morał Qingdao ma dziś jedno z najnowocześniejszych lotnisk Azji. Warszawa – wieczną dyskusję.

Kot Bot

174,182 次观看 • 10 个月前

kot_b0t's profile picture

Jak wygląda chińskie centrum logistyki i cargo w budowie ? Mają trochę większy zapał niż my do CPK ✈️ Zhengzhou Aviation Port Area – serce nowoczesnej logistyki Chin Zhengzhou Aviation Port Economic Comprehensive Experimental Zone (郑州航空港经济综合实验区), zwana w skrócie Zhengzhou Airport Economy Zone, to specjalna strefa gospodarcza zbudowana wokół Międzynarodowego Portu Lotniczego Zhengzhou Xinzheng (郑州新郑国际机场). To największy węzeł lotniczy w środkowych Chinach i jeden z kluczowych punktów globalnej logistyki lotniczej. 🔍 Kluczowe informacje: Położenie: Miasto Zhengzhou, prowincja Henan, centralne Chiny Główne lotnisko: Zhengzhou Xinzheng International Airport (IATA: CGO) Powierzchnia strefy: ponad 415 km² Specjalizacja: logistyka, produkcja high-tech, przemysł lotniczy, e-commerce 🚚 Globalna logistyka i „Air Silk Road” Zhengzhou Airport Economy Zone to jeden z największych węzłów towarowych w Chinach. Odgrywa kluczową rolę w nowym Jedwabnym Szlaku (Belt and Road), zwłaszcza w wariancie „Air Silk Road” – czyli lotniczego kanału łączącego Chiny z Europą i Azją Centralną. Lotnisko Zhengzhou obsługuje: międzynarodowe loty cargo do Niemiec, Luksemburga, USA, Rosji i Bliskiego Wschodu ogromne wolumeny paczek e-commerce (Aliexpress, JD, Amazon) setki lotów towarowych tygodniowo 🏭 Przemysł w strefie portu lotniczego Na terenie strefy znajdują się i rozwijają swoje fabryki Foxconn – największy na świecie producent elektroniki, w tym iPhone'ów BYD – produkcja samochodów elektrycznych i baterii CATL – ogniwa litowo-jonowe SF Express, DHL, FedEx – centra dystrybucyjne i logistyczne Cainiao (Alibaba) – infrastruktura e-commerce 🚧 Gigantyczne budowy w 2024–2025 r. Film pokazuje rozbudowę nowego „superobszaru przemysłowego” w Aviation Port. Tysiące ciężarówek i koparek pracują nad: nowymi halami produkcyjnymi centrami magazynowymi infrastrukturą cargo nową linią kolejową dla transportu multimodalnego (lotniczo-kolejowego) 📈 Znaczenie strategiczne: 1. Centrum Chin – centrum logistyki: Zhengzhou ma dostęp do kolei, autostrad, lotnictwa i sieci e-commerce. 2. Silne wsparcie państwowe: to strefa objęta specjalnymi preferencjami podatkowymi i inwestycyjnymi. 3. Globalne znaczenie: port lotniczy Zhengzhou już dziś należy do TOP 10 lotnisk cargo na świecie.

Kot Bot

145,663 次观看 • 1 年前

kot_b0t's profile picture

W temacie tragedia w Hongkongu DLACZEGO BAMBUSOWE RUSZTOWANIA? HISTORIA, TECHNIKA I RYZYKO 1. Skąd się to w ogóle wzięło? Bambusowe rusztowania mają ponad tysiąc lat tradycji w Chinach i regionie Kantonu (dzisiejsze Guangdong, Hongkong, Makau). Rozwinęły się w czasach, gdy: metal był drogi, drewno też było cennym surowcem, a bambus był dosłownie wszędzie. Był: lekki, elastyczny, super wytrzymały, tani, dostępny w ogromnych ilościach. Więc wybór był oczywisty. W Europie mieliśmy kamień i drewno – w Chinach stalą wschodu był bambus. 2. Dlaczego bambus jest tak wytrzymały? To nie jest „trzcina”. Bambus ma właściwości, które robią wrażenie nawet na inżynierach: wytrzymałość na rozciąganie podobna do stali (tak, serio), wytrzymałość wzdłużna ogromna dzięki włóknom, lekkość i elastyczność — nie pęka, tylko „pracuje”, łatwość łączenia liną lub plastikowymi opaskami. Dlatego rusztowanie z bambusa może mieć kilkadziesiąt metrów wysokości, a dalej jest stabilne. Stąd też najstarsze zdjęcia budynków w Hongkongu pokazują drapacze chmur „owinięte” bambusem jak sushi. 3. Dlaczego nadal tego używają w XXI wieku? Bo… działa. I jest tanie. Hongkong to miasto, gdzie: czas to pieniądz, przestrzeń jest minimalna, ekipy budowlane są szybkie i zorganizowane, tradycja zawodów jest silna. Do tego dochodzą czynniki praktyczne: bambus jest lżejszy od stalowych rur, montaż jest szybszy, tańszy w transporcie, pozwala budować rusztowanie w pobliżu bardzo krętych i wąskich ulic, spełnia lokalne normy (HK ma specjalny certyfikat na bamboo scaffolders). Stalowe rusztowania musisz skręcać i dźwigać. Bambusowe niesiesz w rękach. 4. Dlaczego to może prowadzić do tak potwornego pożaru? Bambus ma jedną wielką wadę: pali się jak benzyna. Co gorsza, pali się: szybko, wysoko, z ogromną temperaturą, a spadające elementy roznoszą ogień dalej. Do tego dochodzi logika konstrukcji: bambus tworzy siatkę pionowych i poziomych rur, które działają jak komin, ciepło idzie do góry i przyspiesza spalanie, powietrze ma ciąg w górę — efekt „komina rusztowania”, każde piętro zasysa kolejne. Jeśli ogień zacznie się na parterze lub niskim poziomie, rusztowanie działa jak autostrada dla płomieni. Przypomina to pożary w drewnianych pagodach — struktura pomaga płomieniom wspinać się do góry z prędkością, której podziwiać nie chcemy. 5. Dlaczego to się mogło wydarzyć w Hongkongu ? Wystarczy kilka czynników: rusztowanie „owinięte” siatką przeciw pyłowi (ta siatka topi się i pali, przyspiesza pożar), susza lub suchy sezon, bliskość źródeł ognia (spawanie, zwarcie elektryczne, zapalona klimatyzacja), bardzo duża wysokość rusztowania, duża gęstość zabudowy, co utrudnia gaszenie. Bambus nie musi zapalić się od dużego źródła ognia. Wystarczy jedna mała iskra i zrobi się z tego wertykalny ognisty wodospad. 6. No to dlaczego tego nie zabronią? Bo mimo ryzyka: jest tanie, szybkie, skuteczne, branża ma silne lobby, lokalni rzemieślnicy są dobrze wyszkoleni, przepisy w HK na to pozwalają, pod ścisłymi warunkami. Plus — to jest część kultury. Tak samo, jak Japonia trzyma drewniane świątynie, a Europa swoje zameczki bez ocieplenia. W Chinach: bambus to tradycja inżynieryjna. Podsumowanie: Bambusowe rusztowania są popularne, bo: historyczne, ultralekie, tanie, elastyczne, szybkie w montażu, genialne w zatłoczonych miastach Azji, i mają własną, lokalną certyfikację. I tak — mogą spłonąć jak pochodnia, bo bambus i siatki ochronne tworzą rusztowanie, które przy złych warunkach działa jak komin dla ognia.

Kot Bot

84,406 次观看 • 8 个月前

kot_b0t's profile picture

A co tu Chiny ćwiczą 😉 📌 Poligony na pustyni Gobi 1. Makiety amerykańskich celów Od kilku lat satelity rejestrują w Gobi duże konstrukcje odwzorowujące lotniskowce klasy Nimitz i inne okręty US Navy. Są też makiety pasów startowych, radarów i baz lotniczych. Cel: testowanie precyzyjnych uderzeń rakiet balistycznych i hipersonicznych, np. DF-21D i DF-26 („zabójców lotniskowców”). 2. Skala i lokalizacja Obiekty znajdują się głównie w regionie Xinjiang/Ningxia, na odludnych fragmentach Gobi. To gigantyczne poligony – setki kilometrów kwadratowych, oddalone od ludności. 3. Metody testów Makiety budowane są w skali 1:1. Często instaluje się na nich reflektory radarowe, aby imitowały prawdziwe echo na systemach naprowadzania. Analizowano nawet ślady trafień – część makiet została dosłownie rozbita w testach. 4. Przekaz propagandowy W chińskich mediach społecznościowych takie materiały (jak Twój screen) są pokazywane jako dowód „chirurgicznej precyzji” PLA. Ale faktyczny cel to też sygnał strategiczny: „Wasze lotniskowce są w naszym zasięgu”. 5. Reakcja USA Pentagon oficjalnie przyznaje, że Gobi służy jako poligon do symulowania ataków na okręty i bazy USA. W raportach (np. RAND, Pentagon’s China Military Power Report) podkreśla się, że rozwój rakiet DF-21D/DF-26 zmienia równowagę sił na Pacyfiku. 👉 Podsumowanie: Pustynia Gobi to nie tylko piasek – to laboratorium chińskiej strategii antydostępowej (A2/AD). Makiety amerykańskich lotniskowców i baz są poligonem, na którym PLA ćwiczy scenariusze wojny z USA.

Kot Bot

101,927 次观看 • 10 个月前