Łukasz Pawłowski's banner
Łukasz Pawłowski's profile picture

Łukasz Pawłowski

@LukasPawlowski • 32,475 subscribers

Prezes OGB - Najczęściej nagradzana za dokładność firma badawcza w Polsce! (https://t.co/Buy1eC0R0G, https://t.co/By6dBVcMZ3) TT - https://t.co/F9oZrBULz7 YT - https://t.co/XdOBJRvv5v

Shorts

Tradycyjna ciekawostka, jak w poszczególnych godzinach zmieniało się poparcie dla kandydatów w Krakowie :)

Tradycyjna ciekawostka, jak w poszczególnych godzinach zmieniało się poparcie dla kandydatów w Krakowie :)

27,054 views

Videos

LukasPawlowski's profile picture

Czy polskie miasta czeka fala referendów odwoławczych prezydentów miast, zapraszam na wątek: Rozmawialiśmy już o tym z Michał Kolanko w "Rzecz o polityce" pisała o tym "Rzepa" też w papierze. Tutaj postaram się rozwinąć dlaczego naszym zdaniem referendów będzie więcej 🔽 Tak jak w naszych prognozach przed wyborami wychodziło nam, że dojdzie do dużych zmian w miastach (Zabrze, Gdynia, Toruń, Legnica, Bełchatów) bazując na czynnikach takich jak kadencja, wiek, wyniki w poprzednich wyborach itd, które wskazywały na zmianę, podobnie w tym przypadku są czynniki, które zwiększają szansę na takie referendum w tej kadencji. Są trzy podstawowe czynniki, które będą wpływać na większe szanse na referendum niż w poprzednich kadencjach: 1. Niższa frekwencja w wyborach - czyli niższy próg do ważności referendów (3/5 z biorących udział) Pamietajmy, że to wszystko bazuje na starych przepisach, proponowane zmiany przez Paweł Kukiz nie weszły w życie bo wtedy te progi byłyby już radykalnie niskie. Kilka statystyk: - Tylko 10 miast prezydenckich (z 107) ma dziś próg do referendum wyższy niż 30% - W 6 miastach jest on poniżej 20% - Dla przykładu, We Wrocławiu w poprzedniej kadencji by odwołać Jacek Sutryk było potrzebna frekwencja 32% (150 000 wyborców) dziś jest to 22% (100 000) - W Gliwicach było 32% (42 000) dziś by odwołać K. Kuczyńska-Budka 🇵🇱🇪🇺 22,7% (29 000) W Krakowie było 35% (200 000) teraz by odwołać Aleksander Miszalski 27% (150 000) W Słupsk by odwołać prezydent było 28% (20 000) teraz jest 18,9% (Najmniej w Polsce i tylko 12 000 wyborców) - To pokazuje skale zmian. Dotyczą one oczywiście miast prezydenckich, ale to tylko przykład jak niska frekwencja w wyborach samorządowych wpłynęła na progi referendalne. W pozostałych miastach gdzie rządzą burmistrzowie jest podobnie. Oczywiście w pierwszej kolejności zagrożenie są prezydenci wybrani w II turze, bo frekwencja jest zawsze niższa - Co to zmienia? praktycznie wywraca do góry nogami dotychczasowa praktykę prezydentów miast, którzy organizowane referenda przeczekiwali, liczyli po prostu, że referendum nie będzie ważne ze względu na frekwencje i w ten sposób nie angażowali swoich wyborców (Wyjątkiem był Jacek K. Karnowski) - Od referendum w Bytomiu w 2012 w żadnym miejscu takie referendum się nie udało, właśnie ze względu na strategie prezydentów by referenda przemilczeć, więc i tych referendów nie organizowano za wiele nie wierząc w sukces. - Teraz strategia prezydentów musiałaby się zmienić, bo ryzyko, że sami przeciwnicy "zrobią" frekwencję jest zbyt duże więc trzeba organizować zwolenników a tu na 100% już "robi" frekwencję. Stawiam tezę, że pierwszy prezydent z progiem poniżej 25% (a takich jest 35) działający według strategii jak w poprzednich latach czyli zniechęcający do referendum, takie referendum przegra. 2. Prezydent z KO - Tak jak startowanie z komitetu KO pomagało wygrać wybory w mieście tak teraz gdy KO jest partią rządzącą może być czynnikiem zwiększającym szanse na referendum. Żeby to zobrazować... w przyspieszonych wyborach w Rzeszowie gdy Konrad Fijołek zostawał prezydentem frekwencja wyniosła 54% a w normalnych wyborach odpowiednio 51% i 46% (I i II tura) Dlaczego tak było? Bo przyspieszone wybory były okazją dla wtedy wyborców opozycji (dziś koalicji) na skonfrontowanie się z PiS. To był nasz pierwszy exit, byliśmy na miejscu, widzieliśmy dokładnie, że zainteresowanie wyborami wykraczało poza samorząd. - Teraz role się zamieniły i dla wyborców PiS i wyborców Konfederacji (Krzysztof Bosak 🇵🇱) referendum odwoławcze prezydenta z KO może być szansą na "społeczny sprzeciw" Wyborcy w opozycji często są sfrustrowani bo nie maja żadnych narzędzi aby wpływać na rządzących, referendum odwoławcze w mieście daje im taka szansę. Było widać to w Rzeszowie, było widać w Rudzie Śląskiej (gdzie kandydat PiS nie wszedł do II tury a w normalnych wyborach już tak) Było to też widać gdy PiS wygrywał (będąc w opozycji) przyspieszone wybory w Elblągu by potem przegrać je w normalnych wyborach. Takie wybory to forma "Mid-Term Election" na polskim podwórku czyli wyrażenia zdania, sprzeciwu, oceny obecnie rządzącym. Motywacja (i frekwencja) jest po stronie wyborców opozycji. Będzie miało to kluczowe znaczenie też w wyborach na Prezydenta RP, ale to na inny wątek. - Teraz kilka danych: W Gliwicach potrzeba do ważności referendum 29 000 głosów, PiS i Konfederacja w wyborach do Sejmu otrzymały 32 000 W Zabrzu potrzeba do ważności referendum 26 000 głosów, PiS i Konfederacja miały w 2023 tam 28 000 We Wrocławiu potrzeba 105 000 a PiS z Konfederacją miały 115 000 - ITD, wiecie w którą stronę zmierzam, sami polityczni wyborcy przeciwni rządowi są w stanie taką frekwencje zrobić kierując się wyłącznie motywacjami politycznymi. Oczywiście nigdy nie jest tak, że zagłosowaliby tylko Ci wyborcy, inny wyborcy niezadowoleni z prezydenta (a zawsze tacy są) mogą się dołączyć. Ryzyko przekroczenia progu jest wtedy niemal pewne. 3. Silne lokalne środowisko i wyrównany wynik w 2024 - Tutaj tyczy się to sytuacji gdzie albo prezydent wygrał minimalnie albo/i przegrało środowisko, które rządziło miastem przez ostatnie kilkanaście - 20 lat. Po pierwsze jest chęć rewanżu po drugie możliwości organizacyjne by zebrać 10% podpisów pod takim referendum. Są jeszcze przesłanki ogólne co wynika z naszych rozmów w samorządach: - Sytuacja w samorządach będzie się polepszać - od stycznia ma obowiązywać nowy sposób finansowania samorządów co przełoży się na inwestycje itd. Prezydenci będą silniejsi za 2-3 lata niż będą za kilka miesięcy jak skończy się okres ochronny - Ograniczenie kadencyjności nie zostanie zniesione - chyba najbardziej optymistyczni prezydenci przestają w to wierzyć, a to oznacza ponad 60 prezydentów do zmiany za 5 lat, którzy będą mieć całe 5 lat na przygotowanie swoich następców (zastępców) by dać im handicap w kolejnych wyborach, lokalni przeciwnicy mogą nie chcieć czekać aż to się wydarzy - Zmiany w prawie i ułatwienie zbierania podpisów - Trwają właśnie pracę by ucyfrowić proces zbierania podpisów pod listami wyborczymi i np składać taki podpis za pomocą mObywatela (ciekawe co na to Janusz Cieszyński, nie ma przesłanek by w ten sam sposób nie można było podpisać się pod wnioskiem o referendum w mieście a przez to dużo łatwiej będzie uzyskać próg 10% - Demokratyzacja procesu - Ostatnie wybory pokazały, że media społecznościowe i alternatywne formy komunikacji mocno zniwelowały przewagę jaką miał urzędujący prezydent miasta, podobnie będzie w procesie referendalnym. Są też plany ukrócenia możliwości samorządów np do wydawania własnych gazet, szanse się będą coraz bardziej wyrównywały I teraz najważniejsze, jakie miasta spełniają te warunki? Gdybym miał obstawiać jednym z pierwszych miast w którym takie referendum może się odbyć są Gliwice bo spełniają wszystkie 3 warunki i to maksymalnie: - Frekwencja 22%, Prezydent z KO (i do tego z głośnym politycznym nazwiskiem) Silne środowisko Zygmunt Frankiewicz które rządziło miastem przez ostatnie kilkadziesiąt lat i tylko 500 głosów które przesądziło o wygranej w II turze Kolejne miasta które spełniają te warunki: Tarnów - (Potrzeba 20 000 a PiS z Konfederacją mieli 25 000) Prezydent z KO + zarzuty dla prezydenta Jakub Kwaśny jako pretekst/zapalnik Kraków - Łukasz Gibała przegrał wybory minimalnie i po mediach społecznościowych widać, że nie odpuścił walki, kandydat z KO, wystarczające głosy z PiS i Konfederacji i próg który wynosi tylko 27% Zabrze - Miasto z odziedziczonymi problemami na czele którego stoi prezydenta z KO i z środowiskiem byłej prezydent o której nie przez przypadek mówiono "Caryca" i jej bliskie kontakty z PiS Jelenia Góra - Prezydent Jerzy Łużniak z progiem tylko 20% i silną przynależnością do KO Wrocław - gdzie wyborczy rollercoaster odbił się mocno na prezydencie miasta a próg 22,2% byłby w stanie "zrobić" sam PiS z Konfederacją (a wiadomo, że miłości wśród wyborców KO też nie ma) Koszalin - ze środowiskiem długoletniego byłego prezydenta i różnicą w II turze tylko 650 głosów i obecnym prezydentem z KO Tomasz Sobieraj Oczywiście lista może być dłuższa, możecie podpowiedzieć jakieś swoje propozycje. Nie chodzi o sympatie czy antypatie (z częścią z tych miast przecież współpracujemy i nie życzymy im źle) ale o "czynniki ryzyka" które opisałem. Myślę, że za rok, półtora przekonamy się czy mieliśmy rację, ten proces pewnie może zacząć się dopiero po wyborach prezydenckich w Polsce choć być może czeka nas referendum "na rozgrzewkę" jeszcze przed majowymi wyborami. A tu jak przewidywaliśmy zmiany przed wyborami w 40 miastach prezydenckich (ostatecznie było 39)

Łukasz Pawłowski

78,124 views • 2 years ago

No more content to load