
Marcin Józefaciuk
@M_Jozefaciuk • 29,546 subscribers
Nauczyciel, ultramaratończyk, Poseł na Sejm RP X kadencji
Shorts
Videos

Pani minister Barbara Nowacka zachęca, żeby uważnie przeczytać rozporządzenie dotyczące żywienia w szkołach. Słusznie. Szkoda, że sama najwyraźniej tego nie zrobiła. Trzy razy powtarza, że przepisy przewidują smażone mięso dwa razy w tygodniu. To nieprawda. Rozporządzenie mówi o dwóch porcjach świeżego mięsa oraz, zupełnie osobno, o maksymalnie dwóch potrawach smażonych (jakichkolwiek - niekoniecznie mięsnych). To dwa różne wymogi, które ministra połączyła w jeden nieistniejący przepis. Potem błędnie definiuje dietę planetarną jako jedzenie produktów lokalnych, krajowych i pochodzących od polskich rolników. Tymczasem dieta planetarna łączy zdrowie człowieka z troską o środowisko oraz zwiększeniem udziału produktów roślinnych. Co więcej, ten termin występuje w podpisanej przez Barbarę Nowacką podstawie programowej edukacji zdrowotnej. Uczniowie mają poznawać wpływ diety planetarnej na zdrowie człowieka i środowisko naturalne. Można popierać zdrowsze posiłki w szkołach. Można dyskutować o mięsie, strączkach i organizacji stołówek. Ale minister nie może przekręcać przepisów, atakować krytyków jako „niedouczonych”, a następnie pouczać rodziców, żeby czytali dokumenty. Pani minister, akty prawne czyta się przed wywiadem, nie po fact-checku. #walczsercem #edukacja #dieta #zdrowie
Marcin Józefaciuk128,816 Aufrufe • vor 16 Tagen

Pani Minister A. Dziemianowicz-Bąk , tak na serio? „Bóle menstruacyjne nie należą do problemów mężczyzn”. Oczywiście, że nie (chociaż Pani koleżanka z klubu może się z tym nie zgodzić). Ale równe traktowanie pracowników jest problemem nas wszystkich. Nie kwestionuję bólu menstruacyjnego. Jeśli pracownica cierpi tak mocno, że nie może wykonywać pracy - potrzebuje pomocy, diagnozy, leczenia i możliwości odpoczynku. Dokładnie tak samo jak mężczyzna cierpiący z powodu migreny, kolki nerkowej, choroby urologicznej czy innej poważnej dolegliwości. Jeżeli obok mnie ktoś cierpi to pomogę mu dotrzeć do lekarza. Nie będę najpierw pytał, jakiej jest płci i który organ boli oraz jak mocno. Pani odpowiedź omija sedno sprawy. Nikt nie pytał, czy mężczyźni miesiączkują. Pytanie brzmi - dlaczego w nadzorowanych przez Panią OHP pracownice otrzymały prawo do nawet 12 dodatkowych, pełnopłatnych dni wolnych rocznie, a pracownik cierpiący z powodu równie silnego bólu nie ma żadnego odpowiednika? Jedna osoba dostaje dodatkowy płatny dzień. Druga musi skorzystać z urlopu wypoczynkowego albo zwolnienia lekarskiego. Jedynym kryterium różnicującym jest płeć. To nie jest równe traktowanie. Solidarność pracownicza nie polega na dzieleniu bólu na kobiecy, zasługujący na dodatkowe uprawnienie, i męski, który pracownik ma rozwiązać sam. Solidarność polega na tym, że każda osoba czasowo niezdolna do pracy otrzymuje pomoc według stanu zdrowia, a nie płci. Jeżeli celem jest umożliwienie jednego dnia odpoczynku bez biurokracji lekarskiej, wprowadźmy dzień zdrowotny dostępny dla każdego pracownika. Jeżeli problemem jest bolesna menstruacja, zapewnijmy szybką diagnostykę i leczenie, także endometriozy. Ale nie twórzmy dodatkowego świadczenia wyłącznie dla jednej płci, a pytań o jego zgodność z zasadą równego traktowania nie zbywajmy wykładem o biologii. Dobre intencje nie uchylają prawa do równego traktowania. Prawa pracownicze są dla wszystkich. Koniec i kropka.
Marcin Józefaciuk114,635 Aufrufe • vor 27 Tagen

Nie sprawia mi to przyjemności, ale też nie mogę siedzieć cicho. Wiceminister edukacji Izabela Ziętka opublikowała film dotyczący prezydenckiego weta wobec ustawy o państwowym e-dzienniku. Ponieważ to ja wnioskowałem o to weto, a wcześniej przeprowadziłem kontrole w Ministerstwie Edukacji i Ministerstwie Cyfryzacji, odpowiadam. Fragment po fragmencie. Czasami słowo po słowie. Niczego nie wycinam i nie pomijam. Nie pozwolę wmówić rodzicom, że muszą płacić za sprawdzanie ocen. Podstawowy dostęp przez przeglądarkę nadal jest bezpłatny. Płatne bywają wybrane funkcje dodatkowe. Nie pozwolę też mówić, że MEN przygotowało gotowy e-dziennik. Techniczne rozwiązanie tworzyły MC i COI, a podczas kontroli pokazano mi MVP, nie kompletny, przetestowany i gotowy system. MEN nie przedstawiło pełnych wymagań, wyników testów ani dokumentów potwierdzających gotowość rozwiązania. To nie miał być zwykły test. Planowano pilotaż w prawdziwych szkołach, na rzeczywistych danych dzieci, z dodatkowym dziennikiem prowadzonym przez nauczycieli równolegle z dotychczasowym. Bez ustawowej gwarancji dodatkowego wynagrodzenia. Państwowy system również nie był „za darmo”. Miał kosztować podatników ponad 216 milionów złotych. Zgłosiłem poprawkę gwarantującą brak opłat, reklam i ofert handlowych. Nie została przyjęta. Chcę państwowego e-dziennika. Ale bezpiecznego, kompletnego i rzeczywiście pomagającego szkołom. Najpierw testy na danych syntetycznych i niezależne audyty. Następnie pilotaż przez cały rok szkolny 2027/2028. Jeżeli wyniki będą pozytywne, uruchomienie od września 2028 roku. Weto zatrzymało złą ustawę. Nie zatrzymało e-dziennika. Obejrzyjcie cały film i sami oceńcie, gdzie są fakty, a gdzie półprawdy, przemilczenia i manipulacje. #walczsercem #szkola #edukacja #edziennik
Marcin Józefaciuk24,674 Aufrufe • vor 17 Tagen

Najpierw podpisać. Potem opowiedzieć w radiu coś dokładnie odwrotnego. A na koniec zostawić nauczycieli z bałaganem. Sekretarz stanu w MEN, stwierdziła w radiowej Trójce, że nauczyciel nie musi sprawdzać każdej pracy domowej. Jej zdaniem wystarczy rozwiązać zadanie na tablicy, a uczeń może sam zauważyć swój błąd i ewentualnie zadać pytanie. Problem w tym, że rozporządzenie mówi coś zupełnie innego. Paragraf 12a ustęp 3, dotyczący pisemnych prac domowych w klasach IV-VIII: „Nauczyciel sprawdza każdą wykonaną przez ucznia pisemną pracę domową i przekazuje uczniowi informację”. Każdą. Nie wybraną. Nie przykładową. Nie tylko wtedy, gdy uczeń sam zgłosi wątpliwość. A teraz najważniejsze. Pod rozporządzeniem widnieje: „Minister Edukacji: w zastępstwie K. Lubnauer”. Tak. Katarzyna Lubnauer publicznie zaprzeczyła przepisowi, który sama podpisała. To nie jest drobne przejęzyczenie. Nauczyciele muszą stosować przepisy, a nie radiowe interpretacje kierownictwa MEN. Albo sekretarz stanu nie zna treści rozporządzenia, które podpisała, albo zna ją, ale przedstawia nauczycielom i rodzicom coś zupełnie innego. Obie możliwości są kompromitujące. Może najwyższa pora przestać bawić się systemem i oddać autonomię nauczycielom? #walczsercem #szkoła #edukacja
Marcin Józefaciuk12,112 Aufrufe • vor 8 Tagen

MEN ma receptę na wypalenie nauczycieli - potraktujcie szkołę jak przygodę. Kilka dni przed rozpoczęciem roku szkolnego młoda nauczycielka pyta sekretarz stanu w MEN o wypalenie zawodowe i systemowe działania ministerstwa. Nie pyta o motywacyjny cytat. Pyta, co państwo zamierza zrobić. W odpowiedzi słyszy, że każdy uczeń to „trochę inna przygoda”, pani wiceminister zawsze lubiła uczyć, a zawód nauczyciela jest bardzo zmienny. To ma być systemowa odpowiedź? Brzmi to tak, jakby wypaleni nauczyciele po prostu za mało lubili uczyć. Jakby problemem było ich nastawienie, a rozwiązaniem odrobina ekscytacji. Wystarczy założyć kapelusz Indiany Jonesa, chwycić Kompas Jutra i ruszyć ku kolejnej reformie. Tylko że badanie przeprowadzone przez Uniwersytet Warszawski na zlecenie ZNP objęło blisko 1800 pracowników oświaty i pokazało, że: 🔹 50 proc. doświadcza wysokiego lub bardzo wysokiego skumulowanego stresu. 🔹 60 proc. cierpi na silne dolegliwości somatyczne, w tym bezsenność, przewlekły ból i wyczerpanie. 🔹 72 proc. nie potrafi jednoznacznie zadeklarować, że pozostanie w zawodzie. 🔹 Aż 13 z 20 najbardziej uciążliwych stresorów ma charakter systemowy. Jednym z nich jest chaos legislacyjny i wprowadzanie ciągłych zmian bez czasu na przygotowanie. Naukowcy mówią, że ciągłe zmiany przeciążają nauczycieli. A MEN mówi - zmienność zawodu chroni przed wypaleniem. Czyli pomylono przyczynę z terapią. Na pytanie o rozwiązania systemowe powinna paść odpowiedź o ograniczeniu biurokracji, stabilności prawa, realnym wsparciu psychologicznym, ochronie prawnej, warunkach pracy, wynagrodzeniach i wpływie nauczycieli na reformy. Zamiast tego dostaliśmy anegdotę o własnej pracy akademickiej oraz pogadankę o przygodzie. Praca nauczyciela może być pasją. Może dawać radość i satysfakcję. Ale jest też niezwykle odpowiedzialną funkcją, która kształtuje kolejne pokolenia. Przygoda może być metaforą. Nie może być polityką państwa wobec wypalenia zawodowego. Mnie to zwyczajnie wkurza. Bo nauczyciele nie potrzebują infantylizowania ich problemów ani coachingu od ministerstwa. Potrzebują, żeby MEN najpierw uznało skalę kryzysu, potem przestało go pogłębiać, a na końcu przedstawiło konkretny plan działania. A reakcja młodej nauczycielki? Bezcenna. #walczsercem #edukacja #szkoła
Marcin Józefaciuk25,816 Aufrufe • vor 23 Tagen

Nie bronię obecnego kierownictwa MEN. Bronię faktów. Wokół żywienia w szkołach narosło tyle emocji, że warto uporządkować trzy podstawowe kwestie. 1. Rozporządzenia nie wydało MEN, lecz Ministerstwo Zdrowia. Minister Barbara Nowacka może je komentować, czasem niestety nieprecyzyjnie, ale nie MEN jest autorem tych przepisów. 2. Większość przedstawianych dziś zasad nie jest nowa. Obowiązywały już od 2016 roku, na podstawie rozporządzenia podpisanego przez ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła, gdy edukacją kierowała Anna Zalewska. Już wtedy wymagano: ✅ warzywa lub owocu w każdym posiłku; ✅ ryby co najmniej raz w tygodniu; ✅ produktów zbożowych w śniadaniu, obiedzie i kolacji; ✅ dwóch porcji mleka lub produktów mlecznych dziennie; ✅ przygotowywania potraw z naturalnych składników; ✅ przestrzegania limitów cukru, tłuszczu i soli; ✅ najwyżej dwóch potraw smażonych od poniedziałku do piątku. Potraw smażonych, a nie smażonego mięsa. To dwa różne pojęcia. Rzeczywiste nowości to między innymi potrawa ze strączków bez produktów odzwierzęcych raz w tygodniu, dwie zupy na wywarze warzywnym, przewaga warzyw nad owocami, dwa obiady z porcją świeżego mięsa wraz z roślinną alternatywą, dokładniejsze normy energetyczne oraz niższe limity cukrów w części produktów. Zmian jest więc kilka, ale większość systemu istniała już od dziesięciu lat. 3. Rozporządzenie nie wprowadza diety planetarnej. Określenie „dieta planetarna” nawet w nim nie występuje. Dieta planetarna jest całościowym modelem żywienia, opartym przede wszystkim na warzywach, pełnych ziarnach, strączkach i orzechach. Uwzględnia również wpływ produkcji żywności na klimat, wodę, ziemię i bioróżnorodność. Rozporządzenie MZ reguluje jedynie jedzenie podawane i sprzedawane w placówkach. Nie określa pełnych proporcji diety planetarnej ani celów środowiskowych. Tworzy szkolny model żywienia mieszanego, który wykorzystuje tylko niektóre podobne rozwiązania. Są pytania, które naprawdę trzeba zadać: kto pokryje koszty, jak ograniczyć marnowanie jedzenia, jak uwzględnić wybiórczość pokarmową dzieci i czy szkoły otrzymały odpowiednie wsparcie organizacyjne. Rozmawiajmy o tych problemach. Krytykujmy, gdy jest za co. Ale nie przypisujmy MEN rozporządzenia MZ, nie przedstawiajmy starych zasad jako rewolucji i nie nazywajmy szkolnego jadłospisu dietą planetarną. Najpierw fakty. Potem polityczna dyskusja. #walczsercem #zdrowie #szkola
Marcin Józefaciuk15,028 Aufrufe • vor 14 Tagen

Panie pośle 🇵🇱 Paweł Jabłoński , rozumiem, że mieliście ciężki dzień. Ale jeżeli idzie się do telewizji, warto jeszcze kojarzyć, na jakie pytanie się odpowiada. Mój wpis, o którym mówiła Pani redaktor nie był prośbą o przyjęcie mnie do Waszego nowego grona. Napisałem, że jako jeden z gospodarzy pokoju posłów niezrzeszonych przygotowałem miejsca dla tych, którzy po dzisiejszych wydarzeniach mogą ich potrzebować. Ot, zwykła parlamentarna gościnność. Pan odpowiedział, że mnie nie chcecie, za to moich wyborców jak najbardziej. Trochę gburowato. Przede wszystkim jednak wypadałoby najpierw zapytać, czy ja w ogóle chcę do Was dołączyć. A o tym, czy znajdę się w kolejnym Sejmie, zdecydują wyborcy właśnie ci, których tak chętnie chcecie przejąć. Swoją drogą ciekawy model na pierwszy dzień samodzielności - wyjść z jednej grupy, zamknąć się we własnej paczce, ogłosić, kogo się do niej nie wpuści, a następnie zapraszać wyłącznie jego wyborców. Bardzo szerokie otwarcie. Spokojnie, nie czuję się odrzucony. Miejsca i tak przygotowane w pokoju niezrzeszonych. Rozumiem, że to pierwszy dzień samodzielnego funkcjonowania, ale komunikacyjna amatorszczyzna wyszła szybciej, niż zdążył powstać nowy klub.
Marcin Józefaciuk40,916 Aufrufe • vor 2 Monaten

„Najpierw ludzie, potem ludzie”? Chyba najpierw pogarda. Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej opowiedziała, jak wyobraża sobie człowieka popierającego prawicę. Pracuje bez wytchnienia, bez płatnego urlopu i bez wynagrodzenia za nadgodziny. Wraca do domu, siada przed komputerem i obraża Ukraińców, Unię Europejską oraz „wstrętne urzędniczki”. Pani Minister, człowiek pozbawiony praw pracowniczych nie jest materiałem na hejtera. Jest obywatelem, którego prawa powinna Pani chronić. Badania rzeczywiście pokazują, że niepewność ekonomiczna i rozpad więzi społecznych mogą sprzyjać radykalizacji. Nie pokazują jednak, że każdy zmęczony pracownik wraca z zakładu pracy i zaczyna nienawidzić Ukraińców czy urzędniczek. To nie jest rzetelna diagnoza. To klasowy stereotyp i protekcjonalna psychoanaliza ludzi, których Lewica podobno chce reprezentować. Dlaczego w Polsce nadal ludzie pracują bez gwarancji płatnego urlopu, bez zapłaty za nadgodziny i bez poczucia stabilności? To Pani działka. Zamiast odpowiedzi dostajemy opowieść, że skrzywdzony pracownik jest potencjalnym ksenofobem, hejterem i wrogiem Unii. W swojej wypowiedzi to Pani hejtuje i używa dehumanizującego języka. Czyżby ktoś za nadgodziny nie płacił w ministerstwie? Nie zwalcza się radykalizmu pogardą. Nie odbudowuje się wspólnoty, nazywając przeciwników „pleśnią”. Nie odzyskuje się ludzi, robiąc z nich karykaturę. Najpierw ludzie? To zacznijcie ludzi słuchać, zamiast diagnozować ich z partyjnej sceny. Rozumiem, że kampania się zaczęła, ale język pogardy i hejtu to nie coś, czego oczekuje młody człowiek.... I nie bronię radykalizmu - każdy radykalizm uważam za złośliwy - lewicowy też. Po prostu nie wyrażam zgody na hejt i pogardę wobec ludzi.
Marcin Józefaciuk47,008 Aufrufe • vor 2 Monaten

Wystarczy dać im mówić. Senator Waldemar Witkowski (przewodniczący Unii Pracy, wystawiony przez KW Nowa Lewica jako kandydat Lewicy w pakcie senackim i przewodniczący senackiej Komisji Edukacji) powiedział, że „pewnie trochę błędem” było przyznanie nauczycielom w 2024 roku podwyżek 30–33% naraz. Według niego lepiej było dać 4 razy po 7,5 proc. albo 3 razy po 10 proc., bo nauczyciele byliby wtedy bardziej zadowoleni. Swoją drogą szacun za matematyczną precyzję. Jeżeli miałyby to być rzeczywiście kolejne podwyżki, cztery po 7,5 proc. dają łącznie 33,55 proc., a trzy po 10 proc. – 33,1 proc. Jeżeli natomiast każdą część liczylibyśmy od tej samej, starej podstawy, nie byłyby to trzy lub cztery podwyżki, lecz jedna 30-procentowa podwyżka wypłacana w ratach. Albo procent składany, albo polityczne składanie jednej podwyżki w kilka komunikatów. Senator dodał jeszcze, że „apetyt rośnie w miarę jedzenia”, a gdy zwrócono uwagę na jego polityczną szczerość, powołał się na Machiavellego. I wszystko jasne. Nie ludzie. Nie nauczyciele. Nie godność ich pracy. Najważniejsze okazuje się zarządzanie ich oczekiwaniami: dawkować wzrost wynagrodzeń, ogłaszać sukces kilka razy i liczyć na dłuższe zadowolenie. Podwyżki z 2024 roku nie były łaską. Były próbą nadrobienia lat, w których nauczycielskie płace nie nadążały za inflacją. Nauczyciele potrzebują trwałego powiązania wynagrodzeń ze średnią pensją, a nie wykładu z matematyki politycznej i socjotechniki. Ktoś oddał na niego głos. Ktoś wystawił go jako kandydata paktu senackiego. Ktoś powierzył mu kierowanie Komisją Edukacji. Brak słów. Szkoda słów. Takie traktowanie nauczycieli będzie trwało, dopóki nie spotka się ze zdecydowanym sprzeciwem całego środowiska. A Lewica właśnie jeździ po Polsce pod hasłem: „Najpierw ludzie, potem ludzie”. Po tej wypowiedzi wiadomo już, co to znaczy - najpierw zarządzać ludźmi, potem zarządzać ich „apetytem”. Wstyd. Cynizm. Dno dna.
Marcin Józefaciuk31,858 Aufrufe • vor 1 Monat

W Dniu Ojca chcę powiedzieć coś ważnego. Ojcowie - dbajcie o swoje dzieci, ale też o siebie. Badajcie się. Nie ignorujcie bólu. Nie udawajcie, że musicie wszystko unieść sami. Wasze zdrowie i życie są ważne dla tych, którzy Was kochają. Myślę dziś także o ojcach, którzy swoich dzieci nie widzą. O tych, których od dzieci dzielą kilometry, konflikt, decyzje dorosłych albo mur milczenia. Nie traćcie nadziei. Wasze dzieci powinny wiedzieć, że o nich pamiętacie i że je kochacie. I pamiętajcie o własnych ojcach. Póki ich macie - zadzwońcie. Odwiedźcie. Powiedzcie to, czego być może od dawna nie powiedzieliście. Nie każda rozmowa może poczekać. Wszystkim ojcom życzę zdrowia, siły, bliskości i czasu. Dla dzieci. Dla siebie. I dla własnego ojca. 🎥 Moje oświadczenie z mównicy sejmowej. #DzieńOjca #Ojciec #Tata #ZdrowieMężczyzn #Rodzina
Marcin Józefaciuk26,065 Aufrufe • vor 3 Monaten

Brak odpowiedzi to też odpowiedź. Dziś w Sejmie, podczas debaty nad wotum nieufności wobec Minister Zdrowia, zadałem konkretne pytania. Nie o politykę. O życie. O zdrowie mężczyzn - temat, który w Polsce wciąż jest zamiatany pod dywan. Zapytałem: ➡️ czy zlikwidujemy skierowania do urologa w profilaktyce, ➡️ czy państwo zacznie realnie finansować androbusy - mobilne punkty badań, ➡️ czy powstanie narodowa strategia zdrowia mężczyzn. Nie padła ani jedna konkretna odpowiedź. Ani jedna. A przecież mówimy o faktach: 📉 mężczyźni żyją krócej, 📉 rzadziej się badają, 📉 częściej trafiają do lekarza za późno, 📉 częściej umierają, choć wielu z tych śmierci można było uniknąć. To nie jest temat „na później”. To nie jest temat „do rozważenia”. To jest temat na działanie - tu i teraz. Jeżeli w tak fundamentalnej sprawie nie ma odpowiedzi, to decyzja mogła być tylko jedna. Bo państwo, które nie potrafi odpowiedzieć na pytania o zdrowie swoich obywateli - po prostu nie zdaje egzaminu. #walczsercem #ZdrowieMężczyzn #Sejm #Profilaktyka
Marcin Józefaciuk35,520 Aufrufe • vor 4 Monaten

🚨 MOŻNA WYCIĄĆ MNIE Z FILMU. NIE MOŻNA WYCIĄĆ DZIECI, KTÓRYM TEN FILM MA POMÓC. Obejrzyjcie uważnie nagranie. U góry znajduje się wersja oryginalna. Na dole druga wersja przygotowana przed publikacją na mediach społecznościowych miasta. W pierwszej jestem. Z drugiej zniknąłem. Grupa rozpoznawalnych łódzkich społeczników, w tym ja, została poproszona o wsparcie Fundacji „Dom w Łodzi”. Każdy nagrał jedno krótkie zdanie. Wypowiedzi miały zostać połączone w film promujący akcję „Cegiełka Dobra” - zbiórkę na budowę nowego domu dla dzieci z niepełnosprawnościami i ciężkimi chorobami. Nie nagrywaliśmy spotu wyborczego. Nie chodziło o partie, mandaty ani polityczne interesy. Nie chodziło o Hannę Zdanowską ani o Marcina Józefaciuka. Chodziło o dzieci. Mimo to mój fragment musiał zniknąć. Powód? Wychodzi na to, że prezydent nie chciała występować ze mną w jednym materiale. Pokazuję obie wersje. Oceńcie sami. To nie jest polityczna stanowczość. To nie jest klasa. To nawet nie jest skuteczna jest małostkowość - politycznie głupia, po ludzku żenująca, a społecznie szkodliwa. Silny samorządowiec potrafi stanąć obok człowieka, z którym się nie zgadza, jeżeli wymaga tego dobro mieszkańców. Wycinanie niewygodnej osoby z filmu poświęconego chorym dzieciom nie jest dowodem siły. Jest dowodem słabości. Miasto nie jest prywatnym folwarkiem media, instytucje i patronaty nie są narzędziami do nagradzania posłusznych i karania niepokornych. Łódź nie należy do jednej partii, jednego politycznego dworu ani jednej osoby. Łódź należy do łodzian. Niestety nie jest to pierwszy taki przypadek. Wspieram wiele łódzkich fundacji i stowarzyszeń oraz akcji - najczęściej celowo po cichu. Dlaczego? Ponieważ gdy obejmuję wydarzenie patronatem, miasto potrafi wycofać swoje zaangażowanie. Organizatorzy zostają postawieni między młotem a kowadłem, a cenę za polityczne animozje płaci wartościowa inicjatywa. To jest chore. I dłużej nie będę o tym milczał. Tak, Hanna Zdanowska zaprosiła mnie kiedyś na listę wyborczą. Nie kupiła jednak mojego milczenia, lojalności ani posłuszeństwa. Mandat powierzyli mi ludzie. Gdy musiałem wybierać między interesem łodzian a wolą pani prezydent - wybrałem Łodzian. I zawsze będę wybierał Łódź. Ale nie pozwólmy, aby czyjeś polityczne ego zasłoniło potrzeby dzieci. Fundacja „Dom w Łodzi” potrzebuje 6 mln zł na budowę bezpiecznego, dostępnego domu bez barier. Dziś dzieci trzeba nosić po stromych schodach, a pomieszczenia terapeutyczne służą jednocześnie jako magazyny i suszarnie. To nie jest fanaberia. To konieczność. Nie proszę Was, żebyście wybierali między mną a Hanną Zdanowską. Proszę, żebyście wybrali dzieci ponad polityką, urażoną dumą i małostkowością. 🏠 Wpłacajcie: 🧡 Udostępniajcie zbiórkę. 🤝 Firmy mogą zaoferować wsparcie rzeczowe i promocyjne. Można wyciąć mnie z nagrania. Nie można wyciąć faktów. Nie można wyciąć potrzeb dzieci. Nie można też wyciąć mnie z Łodzi ani powstrzymać przed wspieraniem ludzi, którzy robią dobro. Czara goryczy się przelała. Teraz już wiecie, jak traktuje się w naszym mieście ludzi, którzy odważyli się mieć własne zdanie. A idiotyzm jednej decyzji nie może odebrać dzieciom szansy na nowy dom. Dobro zwycięża. Ale nie samo. Pomóżmy mu. #CegiełkaDobra #DomWŁodzi #Łódź #DobroZwycięża
Marcin Józefaciuk14,380 Aufrufe • vor 1 Monat

Pani Minister Barbara Nowacka zapytana w Trójka – Program 3 Polskiego Radia przez Renata Grochal o moją kontrolę poselską w sprawie prac domowych… zamiast odpowiedzieć – zaatakowała mnie. Tyle że w tej wypowiedzi sama się skompromitowała. Bo wygląda na to, że: ❌ nie wie, pod czym podpisała się kandydując z list Koalicja Obywatelska, ❌ i nie zrealizowała własnej obietnicy wyborczej. Więc pytam - bardzo konkretnie: 👉 Gdzie są te bezpłatne zajęcia pozalekcyjne? 👉 Gdzie są te pieniądze na wyrównywanie szans? 👉 Gdzie jest ta pomoc w szkole zamiast korepetycji? Bo dziś co trzecie dziecko w podstawówce chodzi na korepetycje. A moja kontrola poselska pokazała coś jeszcze bardziej szokującego, do czego się Pani nie odniosła: ⚠️ brak analiz ⚠️ brak monitoringu skutków decyzji ⚠️ brak zleconych badań Czyli wielka decyzja o pracach domowych została wprowadzona… bez danych i bez sprawdzenia skutków. Nie oceniam samej zmiany - od tego są nauczyciele praktycy i rodzice. Ja oceniam działanie ministra, który zgodnie z prawem musi podejmować decyzje w oparciu o analizy i dokumenty. Pani Minister - mniej ataków, więcej odpowiedzialności. Polecam artykuł opisujący odpowiedź Ministerstwo Edukacji Narodowej na kontrolę:
Marcin Józefaciuk34,621 Aufrufe • vor 6 Monaten