
ppłk rez. Maciej Korowaj
@Maciej_Korowaj • 77,023 subscribers
UwB, SM - https://t.co/7xN3mLDQdM, Analityk/Ekspert - https://t.co/bzoha8Hiam, https://t.co/KHq9mHxeXd, https://t.co/qxm4gvDxXh.
Shorts
Videos

ANALIZA OPFOR - Łyman, mały manewr i skutki fałszywych meldunków Rosyjska relacja z walk na kierunku łymańskim opisuje sytuację, w której ukraińskie powodzenie wynika nie z zastosowania przełomowej broni, lecz z połączenia przygotowania żołnierzy, sprawnego dowodzenia i wykorzystania błędów przeciwnika. Jej najważniejszym elementem jest zarzut, że rosyjskie sztaby otrzymywały meldunki o opanowaniu miejscowości, które faktycznie pozostawały pod kontrolą Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU), a zniekształcony obraz sytuacji miał następnie ograniczać wykorzystanie rosyjskiego wsparcia ogniowego. Załączona animacja porządkuje opisane zależności. Pokazuje, jak współdziałanie rozpoznania, dowodzenia i wsparcia umożliwia mały manewr oraz pod jakimi warunkami jego wynik może uzyskać znaczenie operacyjne. Fałszywy meldunek jako problem bojowy Jeżeli ten mechanizm rzeczywiście występował, problem zaczynał się wcześniej niż w momencie ukraińskiego uderzenia. Rosyjskie dowództwo przyjmowało, że posiada teren, którego nie kontrolowało, a następnie na tej podstawie oceniało położenie własnych oddziałów, rozmieszczenie SZU i potrzebę udzielenia wsparcia własnym pododdziałom. Krótkotrwała obecność grupy rosyjskich żołnierzy lub wystawienie flagi nie oznaczają trwałego opanowania miejscowości. Gdy jednak zostają tak przedstawione przełożonym, kolejne decyzje mogą być podejmowane na podstawie sytuacji, która istnieje wyłącznie w meldunkach. Nie oznacza to, że oznaczenie terenu na mapie jako własnego automatycznie uniemożliwia użycie artylerii lub lotnictwa. Powstaje jednak konieczność wyjaśnienia, gdzie znajdują się własne wojska, kto rzeczywiście zajmuje wskazane pozycje i czy zgłoszone cele nie są własnymi pododdziałami. Każda taka rozbieżność może wydłużać reakcję. W mojej ocenie rosyjska przewaga w środkach rażenia nie musiałaby więc zniknąć, aby przestała przynosić oczekiwany rezultat na konkretnym odcinku. W tym przypadku chodzi o kierunek działania 3. Korpusu Armijnego SZU. Istotny byłby nie sam stan posiadania rosyjskich środków ogniowych, lecz zdolność do ich wykorzystania we właściwym miejscu i czasie. Obecność na pozycji nie oznacza zdolności do obrony Po stronie ukraińskiej relacja wskazuje na współdziałanie małych pododdziałów zmechanizowanych, środków bezzałogowych (lądowych i powietrznych) i dobrze przygotowanego personelu (praktyczne stosowanie doktryny). Po stronie rosyjskiej opisuje natomiast niedostateczną obserwację, nieprzygotowanie obrony oraz nacisk na kontynuowanie ruchu naprzód bez odpowiedniego zabezpieczenia działań. Z perspektywy działań bojowych istotna jest różnica między zajmowaniem pozycji a posiadaniem zdolności do ich obrony. Pododdział może pozostawać w terenie, ale nie tworzyć spójnego systemu rozpoznania, ognia i dowodzenia. Jeżeli dodatkowo przełożeni nadal oczekują natarcia, przygotowanie obrony może zostać opóźnione właśnie wtedy, gdy staje się konieczne. Powstaje wówczas szczególna podatność na kontruderzenie. Z analizowanej relacji wynika, że właśnie taką sytuację miał wykorzystać 3. Korpus Armijny SZU. Przewaga ukraińska polegałaby w takim układzie przede wszystkim na sprawniejszym dostosowaniu działania do rzeczywistej sytuacji. Nie na samej motywacji żołnierzy ani obecności nowego uzbrojenia, lecz na zdolności połączenia rozpoznania, manewru i ognia. Dobrze przygotowany pododdział nie musi być bezwzględnie silniejszy od przeciwnika. Może natomiast wcześniej rozpoznać zmianę warunków, zachować spójność działania i wykorzystać czas, który przeciwnik traci na ustalenie, co właściwie się wydarzyło. Powrót małego manewru W tym kontekście można mówić o powrocie małego manewru, rozumianego jako ograniczone działania manewrowe niewielkich pododdziałów pancerno-zmechanizowanych. Nie oznacza to odtworzenia swobody natarcia dużych związków taktycznych. Powołam się tu na analizę Jacka Watlinga opublikowaną przez RUSI 23 października 2025 roku. Autor wskazywał na utrzymującą się przydatność broni pancernej na szczeblu plutonu i opisywał współdziałanie różnych środków walki w działaniach batalionowych, a nawet kompanijnych. Istotą nie jest więc samo zmniejszenie liczby pojazdów. Mały pododdział wykonuje swoje zadanie jako część większego, sprawnie dowodzonego wysiłku. O jego możliwościach decyduje nie tylko to, czym dysponuje bezpośrednio, lecz również wsparcie, z którego może rzeczywiście skorzystać. Drony nie muszą wyłącznie ograniczać manewru przeciwnika. Zintegrowane z wojskami pancernymi i zmechanizowanymi, wsparciem ogniowym oraz walką radioelektroniczną mogą również współtworzyć warunki do manewru własnego, co podkreśla analiza Oleksandry Molloy opublikowana przez Australian Army Research Centre. Dodam od siebie, że w mojej ocenie australijskie środowisko analityczne bardzo wnikliwie i celnie studiuje to, co dzieje się na ukraińsko-rosyjskim polu walki. Nie chodzi przy tym o kierowanie walką przez operatorów dronów. Chodzi o dowodzenie, które potrafi połączyć rozpoznanie i oddziaływanie bezzałogowców, walkę w najniższej warstwie przestrzeni powietrznej, ruch wojsk oraz użycie pozostałych środków rażenia w jeden spójny system. Zasady tego współdziałania muszą być rozumiane na każdym szczeblu dowodzenia. Mała liczebność pododdziału nie oznacza ani małej złożoności zadania, ani automatycznie ograniczonej siły ognia. W mojej ocenie, przy zapewnieniu odpowiedniego rozpoznania, dowodzenia i wsparcia, wzmocniony pluton może przejmować część zadań, do których wcześniej angażowano większe siły. Nie oznacza to jednak, że pluton staje się odpowiednikiem kompanii czy batalionu pod względem wszystkich zdolności, zwłaszcza trwałości działania i możliwości utrzymania terenu. Od sukcesu taktycznego do znaczenia operacyjnego Sukces taktyczny takiej plutonowej, a nawet mniejszej grupy bojowej może uzyskać znaczenie operacyjne, jeżeli jego skutki wykraczają poza zdobycie pojedynczej pozycji. Następuje to wtedy, gdy zmiana lokalnego położenia ogranicza swobodę działania większego zgrupowania przeciwnika, pogarsza warunki jego zaopatrywania, wymusza zmianę użycia odwodów lub utrudnia kontynuowanie natarcia na sąsiednim odcinku. Nie jest to jednak automatyczne przejście od sukcesu taktycznego do operacyjnego, tym bardziej strategicznego. Powodzenie musi zostać utrzymane i wykorzystane, a własne wojska muszą zachować zdolność do dalszego działania. Seria lokalnych sukcesów bez takiego związku może pozostać jedynie serią sukcesów taktycznych. W odniesieniu do Łymanu działania w ramach operacji „Vivaldi” można rozpatrywać jako przykład ograniczonego przywracania elementów manewru zmechanizowanego na poziomie taktycznym. Wzmacnia to tezę o lokalnym odtwarzaniu zdolności manewrowych, ale nie dowodzi jeszcze odzyskania swobody manewru operacyjnego. Należy rozdzielić skalę działania od skali jego skutków. Mały pododdział może przyczynić się do efektu operacyjnego na rozrzedzonym polu walki, nie prowadząc samodzielnie operacji. Nie można jednak zakładać, że odpowiednio duża liczba oddzielnych działań małych grup sama złoży się na spójny rezultat operacyjny. Konieczne jest ich powiązanie z zamysłem wyższego szczebla dowodzenia. Czołg i dron nie są alternatywami Także w rosyjskiej debacie pojawia się argument przeciwko rozpatrywaniu czołgu i drona jako wzajemnie wykluczających się środków. W wywiadzie z 13 września 2026 roku Siergiej Suworow podkreślał, że oba należą do środków walki ogólnowojskowej i wymagają planowego współdziałania. Jest to świadectwo rosyjskiego rozumowania o sposobie użycia wojsk, nie niezależny dowód opisywanych w tym materiale sukcesów. Wspólny problem obu stron polega na tym, że posiadanie różnych środków walki nie jest jeszcze zdolnością do ich skoordynowanego wykorzystania. Dyscyplina informacyjna a wykorzystanie błędów przeciwnika Ostrożności wymaga twierdzenie, że Ukraińcy celowo zaniżali skalę sukcesów, aby podtrzymywać błędne rosyjskie oceny. Brak natychmiastowych komunikatów może wynikać z ochrony informacji albo potrzeby potwierdzenia trwałości osiągniętego położenia. Nie trzeba jednak dowodzić istnienia specjalnej operacji dezinformacyjnej, aby dostrzec możliwy skutek. Strona, która nie ujawnia od razu swoich działań, może korzystać z błędów przeciwnika, nawet jeżeli sama tych błędów nie wywołała. Znaczenie dla kierunku słowiańskiego i granice oceny Znaczenie operacyjne opisanych walk wykraczałoby poza odzyskanie kolejnych miejscowości. Przywoływane relacje i oceny wskazują na zagrożenie dla skrzydła i logistyki rosyjskich wojsk prowadzących działania w kierunku Słowiańska. Jeżeli takie oddziaływanie było trwałe, lokalny ukraiński postęp mógł ograniczać swobodę działania większego zgrupowania. Utrzymanie pozycji przez oddziały nacierające nie wystarcza, jeżeli równocześnie pogarszają się warunki ich zaopatrywania, wymiany i wsparcia. Nie jest to jednak podstawa do ogłoszenia rozbicia uderzenia realizowane przez dwie dywizje zgrupowania „Zapad” ani załamania rosyjskiej inicjatywy na całym froncie. Materiały, które mogę publicznie opisać (mam też te które nie są obecnie do publicznej prezentacji), nie pozwalają również rozstrzygnąć bilansu strat ani skali oraz skuteczności wykorzystania opisanych platform bezzałogowych w ramach małego manewru pancerno-zmachnizowanego . Natomiast należy zauważyć, że rosyjska autokrytyka, od której wychodzi ten opis, pozostaje przekazem zainteresowanej strony. Należy uwzględnić, że jej upublicznienie może służyć także przenoszeniu odpowiedzialności za niepowodzenia na tym kierunku pomiędzy szczeblami rosyjskiego dowodzenia. Wniosek OPFOR Mój wniosek OPFOR dotyczy związku między wiarygodnością informacji, jakością dowodzenia i zdolnością do manewru. Jeżeli dowództwo podejmuje decyzje na podstawie fałszywego obrazu położenia własnych wojsk, sama liczebność, artyleria i bezzałogowce nie zapewniają skuteczności działania. Jeżeli natomiast potrafi połączyć rozpoznanie, ogień i ruch, nawet niewielki pododdział pancerno-zmechanizowany może osiągnąć rezultat istotny dla szerszego działania. Oczywiście nie jest to dowód powrotu do dawnej swobody manewru, na którą wielu obserwatorów czeka. Jest to argument, że manewr nie zniknął z pola walki, lecz stał się bardziej zależny od jakości całego złożonego z wielu niezbędnych drobnych elementów oraz kompetencji systemu. W mojej ocenie na opisywanym odcinku frontu to Ukraińcy sprawniej niż Rosjanie wykorzystali te zależności w praktyce bojowej. Nie przesądza to jeszcze o zmianie doktryny całych SZU, ale wskazuje kierunek, w którym rozwija się sposób prowadzenia walki. PS. Film jako obraz małego manewru w wykonaniu SZU Atak dwóch czołgów ukraińskich w miejscowości Olchowatka na kierunku Wielkoburluk w obwodzie charkowskim. Atakujące pojazdy opancerzone eskortuje kilka dronów FPV, heksakopter „Wampir” oraz dron rozpoznawczy „Mavic”. źródło: ukraińskie Pozdrawiam i dziękuję
ppłk rez. Maciej Korowaj35,129 views • 1 month ago

CYTAT DNIA "[...] Zasada - jeśli masz siłę, nie potrzebujesz rozumu - wydaje się najbardziej odpowiednia dla niektórych graczy na arenie międzynarodowej [...]. [...] Pomimo wieloletnich prób Rosji, by stać się częścią zachodniej cywilizacji, próbowano rozbić Federację Rosyjską [...]. [...] Państwo nie może zamienić się w muzeum dawnej wielkości [...]. [...] Eskalacja nigdy nie jest jednostronna, a moment, w którym nie da się już nic zmienić, może nadejść bardzo szybko i nieoczekiwanie dla wszystkich [...]. [...] Chcę ostrzec, że moment, w którym nie da się już nic zmienić, może nadejść nieoczekiwanie dla wszystkich [...] [...] Jeśli na początku spektaklu broń wisi na ścianie, to na pewno zostanie użyta [...] Wojny były, są i będą - to część naszego życia - [...]". Władimir Putin, Prezydent, FR
ppłk rez. Maciej Korowaj33,225 views • 1 month ago

Przypomnę, że dokładnie cztery lata temu, 21 września 2022 roku, w Rosji ogłoszono mobilizację (zwaną częściową), o czym publicznie poinformował Władimir Putin w swoim oświadczeniu, informując o podpisaniu dekretu nr 647 „O ogłoszeniu częściowej mobilizacji w Federacji Rosyjskiej” - i dekret ten do tej pory obowiązuje. Formalnie ogłoszenie mobilizacji nastąpiło właśnie 21 września, gdyż taką datę wskazuje sam dokument, natomiast wystąpienie Putina do społeczeństwa odbyło się nad ranem moskiewskiego czasu. W uzasadnieniu prawnym dekret powołuje się na trzy akty ustawodawstwa federalnego, to jest ustawę „O obronie” z 1996 roku, ustawę „O przygotowaniu mobilizacyjnym i mobilizacji w Federacji Rosyjskiej” z 1997 roku oraz ustawę „O obowiązku wojskowym i służbie wojskowej” z 1998 roku. Dekret wzywa obywateli Federacji Rosyjskiej do służby wojskowej w ramach mobilizacji do Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, przy czym powołani otrzymują status żołnierzy zawodowych (kontraktowych), także w zakresie uposażenia. Zasadniczo istotne jest to, że dokument nie określa ani liczby osób przeznaczonych do powołania, ani terminu zakończenia mobilizacji - o zasięgu zaciągu społeczeństwo dowiedziało się dopiero z oświadczenia ówczesnego ministra obrony Siergieja Szojgu, który mówił o 300 tysiącach rezerwistów. Brak w dekrecie daty wygaśnięcia oznacza, że „częściowa mobilizacja” pozostaje w mocy do dziś i to właśnie ona stanowi podstawę przymusu mobilizacyjnego stosowanego wobec rosyjskich żołnierzy, których kontrakty przedłużane są do czasu „zakończenia okresu częściowej mobilizacji”, nieokreślonego w żaden sposób. PS. Współczesny film propagandowy 72. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych SZ FR - odnoszący się do rocznicy podpisania dekretu "o częściowej mobilizacji" (źródło SZ FR). Pozdrawiam i dziękuje
ppłk rez. Maciej Korowaj40,249 views • 1 month ago

MGŁA WOJNY - "Doktryna Niepewności" Władimir Putin ponownie sięgnął po retorykę zastraszania, nadając jej szczególną oprawę. Nadzwyczajne, poniedziałkowe posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej zakończyło się pełnym przemówieniem, a nie rutynowym komunikatem. Kreml wybrał nietypowy moment, by w przeddzień dyskusji w ONZ i NATO o naruszeniu estońskiej przestrzeni powietrznej przez rosyjskie lotnictwo oraz wcześniejszym wtargnięciu 19 dronów nad Polskę, podnieść stawkę i wprowadzić Zachód w stan niepewności. Putin oskarżył państwa zachodnie o podważanie fundamentów współpracy między mocarstwami nuklearnymi, ostrzegając, że Rosja odpowie „nie słowami, ale środkami wojskowo-technicznymi”. Jako przykład podał wycofanie się z moratorium na rozmieszczanie rakiet średniego i krótkiego zasięgu – decyzję uderzającą bezpośrednio w bezpieczeństwo Europy. Jednocześnie podkreślił skuteczność rosyjskich sił odstraszania i deklarował brak zainteresowania wyścigiem zbrojeń. To klasyczna taktyka Kremla: mieszać groźbę z uspokajającym tonem, stwarzać wrażenie odpowiedzialności, a zarazem podnosić poziom napięcia. Ważnym elementem było również odniesienie do Traktatu o strategicznych zbrojeniach ofensywnych. Putin zadeklarował możliwość przestrzegania ograniczeń przez rok po jego wygaśnięciu w 2026 roku, ale natychmiast zaznaczył, że stanie się to nierealne, jeśli USA będą rozwijać systemy przechwytywania rakiet w kosmosie. Moskwa konsekwentnie przedstawia amerykańską obronę przeciwrakietową jako narzędzie destabilizacji i pretekst do własnych działań eskalacyjnych. Całość wpisuje się w rosyjską doktrynę niepewności – strategię, która opiera się na balansowaniu na granicy otwartego konfliktu i prowokowaniu sytuacji kryzysowych, by utrzymywać Zachód w stanie ciągłego napięcia. Każdy incydent graniczny czy wtargnięcie w przestrzeń powietrzną ma znaczenie nie tyle militarne, co psychologiczne: wywołać strach, podważyć poczucie stabilności i testować jedność sojuszników. Groźby Putina zbiegają się z nieformalnymi rozmowami o ewentualnym „zamrożeniu” frontu na Ukrainie. Rosja sugerowała gotowość do kompromisu pod warunkiem uzyskania pełnej kontroli nad Donbasem, ale propozycja została odrzucona przez Kijów i jego europejskich sojuszników. To właśnie w tym kontekście „doktryna niepewności” nabiera szczególnego znaczenia. Kreml próbuje wymusić ustępstwa nie poprzez siłę kinetyczną, lecz poprzez grę psychologiczną, w której każdy ruch obliczony jest na zasianie strachu i wątpliwości. Oceniam, że Rosja boi się prowadzić otwartą wojnę z NATO. Prowadzi wojnę nerwów – wojnę w ramach doktryny niepewności. Pozdrawiam i dziękuję.
ppłk rez. Maciej Korowaj219,647 views • 1 year ago

MGŁA WOJNY - NA HORYZONCIE GAMBIT NUKLEARNY Spojrzenie na rosyjską projekcję przyszłości, w której broń nuklearna przestaje być ostatecznością (Uwaga ! Analiza szczegółowa - długa) Na Petersburskim Forum Ekonomicznym Małofiejew i Dugin zaprezentowali raport o przyszłości Rosji do 2050 roku. W jego pierwotnej wersji użycie broni jądrowej znalazło się w scenariuszu „dobrym". Następnie Małofiejew publicznie oskarżył współautorów, że bez jego wiedzy przenieśli ten element do scenariusza „inercyjnego". To nie jest anegdota. To jest diagnoza. W rosyjskim myśleniu strategicznym nie toczy się dziś debata o tym, czy użyć broni jądrowej. Toczy się debata o tym, do której kategorii scenariuszowej ją przypisać. I właśnie dlatego spór między współautorami raportu jest ważniejszy niż sam raport. Bo gambit to nie akt desperacji ani szaleństwa - to chłodna, wyrachowana kalkulacja. Czyli - poświęcam materiał, przejmuję inicjatywę, zmuszam przeciwnika do błędu. Rosja nie rozważa broni nuklearnej jako ostateczności. Rozważa ją jako ruch otwierający. Raport, który nie jest publicystyką Trzeciego czerwca, podczas PMEF-2026, w panelu zatytułowanym „Główne zagrożenia dla Rosji w drugiej ćwiartce XXI wieku", Konstantin Małofiejew - ortodoksyjny oligarcha i twórca imperium medialnego Cargrad - zaprezentował raport prognostyczny współautorstwa Aleksandra Dugina. Ten ostatni dodał na końcu kluczową informację. Materiał był prezentowany w Akademii Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej. To zmienia wszystko. Akademia Sztabu Generalnego to nie jest zwykła uczelnia wojskowa. To ośrodek, w którym od niemal dwudziestu lat rodzą się koncepcje, które Rosja potem realizuje w praktyce operacyjnej, na żywych organizmach suwerennych państw. Kiedy więc raport trafia pod ten dach, przestaje być opinią i staje się elementem zamkniętego obiegu instytucjonalnego. Materiał przeszedł wcześniej przez seminarium na platformie RANChiGS - Rosyjskiej Akademii Gospodarki Narodowej i Służby Publicznej przy Prezydencie Federacji Rosyjskiej, głównej kuźni kadr aparatu państwowego - i dopiero stamtąd trafił przed audytorium instytucji kształcącej najwyższą kadrę dowódczą armii. To nie jest publicystyka. To jest produkt systemu. Pozór analizy, istota mobilizacji Raport przyjął formę klasycznego produktu analitycznego, tj. piętnaście zagrożeń, podzielonych na pięć obszarów - geopolitykę, ideologię, demografię, ekonomię i technologie. Dla każdego z tych zagrożeń autorzy śledzili ewolucję od roku 2000, przez 2014, po perspektywę 2036 i 2050. Każdemu wariantowi przypisano jeden z trzech scenariuszy: „dobry", „zły" i „inercyjny". Metodologia jest banalna. Znaczenie ma treść. Scenariusz „dobry" na rok 2036 zakłada użycie broni jądrowej, przyłączenie Kijowa, Odessy, Charkowa i dalszych terytoriów ukraińskich, rozpad Unii Europejskiej, kryzys amerykocentryzmu oraz zwycięstwo w wojnie ideologicznej. Na rok 2050 ten sam scenariusz przewiduje rosyjskie przywództwo w globalnym bezpieczeństwie, pełną wielobiegunowość, własny makroregion eurazjatycki i realizację doktryny trójjedynego narodu rosyjskiego, czyli doktrynalnego zjednoczenia Rosjan, Ukraińców i Białorusinów w jeden organizm narodowy. Scenariusz „zły" to przegrana w wojnie z Ukrainą i Zachodem, wejście Ukrainy do NATO, utrata przestrzeni postsowieckiej, odżycie zamrożonych ognisk i - na horyzoncie 2050 roku - „kolonizacja Rosji" przez mocarstwa zachodnie, podział stref wpływów i całkowita utrata suwerenności. Scenariusz „inercyjny" to hegemonia Waszyngtonu lub Pekinu, zamrożony konflikt ukraiński i regionalnie ograniczona Rosja, która zachowuje pozory podmiotowości, ale traci zdolność kształtowania porządku globalnego. Warto zatrzymać się przy tym, czego w tym raporcie nie ma. Nie ma scenariusza umiarkowanego. Nie ma wariantu, w którym Rosja nie anektuje połowy Ukrainy, nie używa broni jądrowej, a mimo to osiąga jakiś akceptowalny dla siebie porządek. Ta zero-jedynkowość jest celowa i ona właśnie ujawnia prawdziwą funkcję dokumentu. To nie jest analiza - to jest rama mobilizacyjna. Albo totalne zwycięstwo z rozbiciem porządku europejskiego, albo upadek i kolonizacja. Szara strefa została usunięta, bo jej istnienie podważałoby sens dalszej eskalacji i dawałoby elitom argumenty za kompromisem. Spór o bombę - symptom ważniejszy niż incydent Po prezentacji Małofiejew publicznie oskarżył współautorów o manipulację przy treści. Twierdził, że użycie broni jądrowej miało figurować w scenariuszu „dobrym", a ktoś bez jego zgody przeniósł ten element do „inercyjnego". Był wściekły - i właśnie ten moment jest najważniejszy w całej historii. Obserwuję, że Małofiejew od miesięcy buduje swój wizerunek człowieka, który otwarcie i bez ogródek domaga się uderzenia taktycznego. W kwietniu wprost wzywał do użycia ładunku o mocy 20-25 knt na zachodnią Ukrainę, z 72-godzinnym ostrzeżeniem dla ludności cywilnej. Jak widać na PMEF-2026 chciał mieć to wpisane czarno na białym jako optymalny wybór strategiczny - narzędzie sukcesu, a nie skutek uboczny. Reszta panelu, w tym najprawdopodobniej sam Dugin, uznała to za taktycznie nierozsądne i przesunęła użycie broni jądrowej do scenariusza „inercyjnego". Intencja była czytelna: bomba atomowa to coś, co „może się zdarzyć, jeśli nic się nie zmieni" - a nie świadoma, racjonalna decyzja. Różnica jest subtelna, ale fundamentalna. W scenariuszu „dobrym" użycie broni jądrowej byłoby instrumentem sukcesu - gambitem otwierającym, ruchem po inicjatywę. W „inercyjnym" staje się efektem dryfu, nieuchronną konsekwencją bezwładności systemu. Małofiejew chciał narracji o „racjonalności" uderzenia, bo to wpisuje się w jego publiczne pozycjonowanie. Reszta wolała wersję łatwiejszą do obrony politycznej. Ale oceniam, że obie wersje zakładają jedno: broń jądrowa zostanie użyta. Spór na Kremlu dotyczył wyłącznie kategorii, w której to opisać - nie tego, czy jest to dopuszczalne. Ta wymiana zdań między współautorami mówi więcej niż sam raport. Pokazuje, że wewnątrz rosyjskiego obozu konserwatywnego normalizacja opcji jądrowej jest faktem dokonanym. Debata nie toczy się o dopuszczalność. Toczy się o to, jak ją sprzedać. I właśnie to powinno niepokoić zarówno w Waszyngtonie, jak i w europejskich stolicach. Legalizacja autokracji i logika zachodniej słabości Osobną kwestią jest lista rekomendacji, którą Małofiejew przedstawił jako ranking środków reagowania. Na pierwszym miejscu znalazła się ideologia i dewesternizacja. Na drugim nacjonalizacja elit, rozumiana jako systemowe odcięcie rosyjskich elit od Zachodu. Na trzecim autokracja. Dugin, zabierając głos na końcu, stwierdził wprost, że autokracja w Rosji już istnieje, lecz „jej legalizacja idzie powoli". To zdanie jest samo w sobie diagnozą. System nie ukrywa już tego, czym jest - jedynym problemem w oczach jego ideologów jest zbyt wolne tempo formalizowania tego stanu. Wśród „działań przeciwników" (czyli nas) Małofiejew wymienił demonizację i demilitaryzację Rosji, domniemany układ Zachodu z Chinami przeciwko Rosji, wojnę informacyjno-psychologiczną i - co szczególnie warte uwagi - pacyfizm Zachodu. W rosyjskiej optyce zachodnia niechęć do eskalacji nie jest szansą na pokój, lecz narzędziem osłabiania woli oporu. To jest dokładnie ta logika, w której każde zachodnie wahanie jest interpretowane jako słabość, a każda gotowość do kompromisu jako zaproszenie do kolejnego kroku naprzód. Ktokolwiek sądzi, że powściągliwość Zachodu może zostać potraktowana przez Kreml jako gest dobrej woli, ten nie czyta tych samych dokumentów. Akademia Sztabu Generalnego jako instytucja ciągłości Zrozumienie, dlaczego Akademia Sztabu Generalnego jest kluczem do interpretacji tego raportu, wymaga krótkiego cofnięcia się w czasie. Po wojnie z Gruzją w 2008 roku, która bezlitośnie obnażyła systemowe słabości rosyjskich sił zbrojnych, w środowisku Centrum Badań Wojskowo-Strategicznych Sztabu Generalnego podjęto prace nad nową koncepcją prowadzenia działań wojennych. W zachodniej literaturze nazwano ją „wojną hybrydową" lub „wojną nowego pokolenia". W rosyjskiej terminologii funkcjonowała jako „wojna nieliniowa" lub „wojna nowego typu". Ja od lat określam ją mianem Wojny Zrównoważonej - bo jej istotą jest przemyślana proporcja, a nie chaos. Zrównoważenie środków, faz i płaszczyzn oddziaływania jest jej rdzeniem, nie hybryda i nie nieregularność (opisałem ją na łamach Instytut Wschodniej Flanki/Eastern Flank Institute ). Fundamentalne teksty powstawały od 2010 roku, publikowane w „Военной мысли" przede wszystkim przez Siergieja Czekinowa i Siergieja Bogdanowa. Gierasimow w 2013 roku nadał tym pracom publiczne oblicze swoim słynnym artykułem, ale intelektualny rdzeń koncepcji powstał wcześniej i gdzie indziej - w murach tej samej Akademii Sztabu Generalnego, do której Dugin teraz zanosi raport o scenariuszach jądrowych. Za praktyczną stronę koncepcji, za jej operacyjne wdrożenie, odpowiadali ludzie z GRU. Generał Igor Siergun - ówczesny szef Głównego Zarządu Sztabu Generalnego (dawniej GRU) - bezpośrednio planował i nadzorował operację aneksji Krymu w 2014 roku. Aleksiej Diumin - twórca Sił Specjalnych Operacji (SSO) w ich obecnym kształcie - w lutym 2014 roku, jako zastępca szefa GZ SG SZ FR i dowódca SSO, osobiście kierował „zielonymi ludzikami" na półwyspie. Operacja przebiegła podręcznikowo. Zabezpieczenie Rady Najwyższej, opanowanie węzłów łączności, neutralizacja baz ukraińskich sił zbrojnych - wszystko bez jednego strzału. Była laboratoryjnie czystą demonstracją Wojny Zrównoważonej w praktyce. SSO, których formowanie zapoczątkowano w 2009 roku na bazie elitarnego 322. centrum GRU w Sienieży, a oficjalnie ogłoszono w 2013 roku, stały się fizycznym narzędziem koncepcji, która dojrzewała w gabinetach Akademii Sztabu Generalnego. Diumin - architekt w cieniu Siergun nie dożył pełnej realizacji swoich planów. Zmarł w styczniu 2016 roku w okolicznościach, które do dziś nie zostały wyjaśnione w sposób satysfakcjonujący. Diumin po Krymie wyraźnie poszedł w górę - jednak szybko zderzył się z realiami kremlowskich intryg. W grudniu 2015 roku mianowano go zastępcą ministra obrony Szojgu, lecz zamiast kuratorstwa nad operacjami bojowymi i siłami specjalnymi, co wydawałoby się naturalne dla człowieka z jego dorobkiem, Szojgu przydzielił mu nadzór nad departamentem budowlanym, medycyną wojskową i zarządzaniem majątkiem wojskowym. Dla Bohatera Rosji, który kilkanaście miesięcy wcześniej przeprowadził jedną z najbardziej skutecznych operacji specjalnych w historii armii rosyjskiej, było to upokorzenie. Po zaledwie pięciu tygodniach, w lutym 2016 roku, Diumin został przeniesiony na stanowisko pełniącego obowiązki gubernatora obwodu tulskiego. Co bardzo ciekawe oficjalnie kandydaturę zgłosił Szojgu - co wielu obserwatorów odczytało jako wyrafinowany sposób pozbycia się zbyt ambitnego podwładnego. Ale zesłanie okazało się pozorne - wmieszał się w to sam Prezydent FR. Obwód tulski leży niecałe dwieście kilometrów od Moskwy, w zasięgu ręki dla Putina, który potrzebował swojego człowieka blisko, nie daleko. Przez osiem lat gubernatorstwa Diumin otrzymywał wsparcie, o jakim żaden inny gubernator nie mógł marzyć (bycie gubernatorem w FR to ryzkowne zajęcie). Ministerstwo obrony budowało mu infrastrukturę, rząd Moskwy rekonstruował nabrzeża rzek, państwowe korporacje i prywatny kapitał inwestowały na skalę nieadekwatną do statusu regionu. W 2024 roku Putin przywrócił go do centrum, mianując swoim pomocnikiem do spraw kompleksu obronno-przemysłowego i sekretarzem Rady Państwowej, a we wrześniu tego samego roku włączył do Rady Bezpieczeństwa. Kolejny to generał Kim - nieoficjalny współautor koncepcji Wojny Zrównoważonej, weteran Afganistanu, Tadżykistanu i drugiej wojny czeczeńskiej, a później szef Centrum Pojednania Stron w Syrii - dowodzi dziś na froncie ukraińskim jako zastępca Gierasimowa. Istota Wojny Zrównoważonej Koncepcja, o której mówię, opierała się na kilku założeniach, które po dziś dzień definiują rosyjskie podejście do konfliktu. Granica między wojną a pokojem jest w niej celowo rozmywana - działania zaczerpnięte z arsenału wojskowo-politycznego rozpoczynają się na długo przed pierwszym wystrzałem, w sferze informacyjnej, psychologicznej, ekonomicznej i dyplomatycznej. Proporcja środków niewojskowych do wojskowych miała wynosić cztery do jednego - nie dlatego, że siła militarna jest nieistotna, lecz dlatego, że celem było takie osłabienie przeciwnika jeszcze przed fazą kinetyczną, by sam konflikt zbrojny stał się krótki, ograniczony i rozstrzygający. Sformułowano osiem faz eskalacji: od tworzenia korzystnego tła politycznego, przez operacje specjalne, dezinformację i werbowanie urzędników oraz oficerów wroga, rozbudzanie niezadowolenia społecznego, aż po bezpośrednie uderzenie wojskowe z użyciem broni precyzyjnej, desantów i sił specjalnych. Całość była pomyślana jako system, a nie zestaw osobnych narzędzi. Stąd właśnie „zrównoważona" — bo żaden z elementów nie działa w oderwaniu od pozostałych, a siła tej koncepcji tkwi w dyscyplinie równoważenia presji na wielu płaszczyznach jednocześnie. Sieć powiązań - kto naprawdę stoi za raportem Pozostaje pytanie, na ile poważnie należy traktować materiał sygnowany przez Małofiejewa i Dugina, skoro obaj formalnie nie zajmują żadnych stanowisk państwowych. W mojej ocenie odpowiedź tkwi nie w ich nazwiskach, lecz w sieci powiązań, która za nimi stoi. Małofiejew od lat nie funkcjonuje w próżni. Cargrad nie jest po prostu telewizją propagandową - to węzeł łączący środowiska ultrakonserwatywne z konkretnymi frakcjami siłowymi. Małofiejew wielokrotnie był łączony ze środowiskami Federalnej Służby Ochrony (FSO), z której wywodzi się właśnie Diumin. Diumin rozpoczynał karierę w Głównym Zarządzie Ochrony - poprzedniku FSO - w 1995 roku, a w 2012 roku pełnił funkcję zastępcy szefa Służby Bezpieczeństwa Prezydenta. To jest ten sam krąg ludzi, którzy fizycznie chronią Putina, a jednocześnie realizują jego najbardziej delikatne operacje. Na przykład to Diumin osobiście ewakuował Janukowycza z Ukrainy do Rosji w nocy z 22 na 23 lutego 2014 roku. Kiedy Cargrad od lat promuje Diumina jako potencjalnego następcę Putina, nie robi tego z dziennikarskiej fantazji, lecz dlatego, że Małofiejew i Diumin poruszają się w tych samych kręgach siłowo-oligarchicznych. Dugin natomiast, choć formalnie funkcjonuje jako filozof, od lat utrzymuje rozległe kontakty w Akademii Sztabu Generalnego i sam przyznał, że omawiany materiał był tam prezentowany. Kiedy więc patrzę na ten raport, nie widzę dwóch publicystów marzących na głos. Widzę produkt, za którym stoi zaplecze w FSO, w GZ, w Akademii Sztabu Generalnego i w RANChiGS - i sam on - Putin. To nie jest opinia - to jest projekcja strategiczna środowisk, które mają realne instrumenty do jej realizacji, bo część z nich te instrumenty osobiście budowała. Ciągłość instytucjonalna - od teorii do frontu To, co widzimy na slajdach Małofiejewa i Dugina, nie jest przypadkowym ćwiczeniem intelektualnym. To jest kontynuacja tradycji koncepcyjnej tej samej instytucji, która osiemnaście lat temu wypracowała narzędzia Wojny Zrównoważonej, z pomocą których Rosja rozbiła Gruzję, zaanektowała Krym i destabilizowała Donbas. Ludzie, którzy ją tworzyli, są dziś zastępcami Gierasimowa, pomocnikami Putina i sekretarzami Rady Państwowej. Różnica polega na tym, że w 2008 roku koncepcja dotyczyła sposobu prowadzenia wojny. Teraz dotyczy jej celu strategicznego i horyzontu czasowego. Środek i cel spotykają się w tym samym budynku, w tej samej Akademii, przed tym samym audytorium. To mnie bardzo zainteresowało! Ktokolwiek jest przekonany, że Małofiejew i Dugin mówią wyłącznie we własnym imieniu, powinien pamiętać, że koncepcja Wojny Zrównoważonej też zaczęła się od artykułów w branżowym piśmie które dwie dekady temu czytałem będąc oficerem SWW- a potem obserwowałem jak skończyła operacją na żywym organizmie suwerennego państwa. To jest straszne ale i niesamowite... Co to oznacza dla wschodniej flanki NATO Dla tych, którzy obserwują tę sytuację z perspektywy wschodniej flanki, ten materiał ma co najmniej cztery wymiary praktyczne, których nie można zbagatelizować. Pierwszy wymiar dotyczy geografii ambicji. Mamy do czynienia z dokumentem, w którym scenariusz uznawany za „dobry" wprost zakłada rozpad Unii Europejskiej i aneksję kolejnych terytoriów ukraińskich. To jednak nie kończy się na Ukrainie. W poprzednich wersjach tego rodzaju projekcji, krążących w rosyjskiej przestrzeni eksperckiej, pojawiały się wprost koncepcje tworzenia buforowego, podporządkowanego państwa na terytorium Ukrainy i Polski lub nowego tworu wschodniosłowiańskiego. Nawet jeśli na slajdach z PMEF-2026 Polska nie została wymieniona z nazwy, logika scenariusza „dobrego" jest jednoznaczna. Rosyjski makroregion eurazjatycki, rozpad UE i kryzys amerykocentryzmu wymagają neutralizacji wschodniej flanki NATO - a wschodnia flanka to przede wszystkim Polska, państwa bałtyckie i Rumunia. Drugi wymiar dotyczy wewnętrznej dynamiki Kremla. Scenariusz „zły" jest skonstruowany tak, by trwale zamknąć przestrzeń dla dyskursu kompromisowego wewnątrz rosyjskich elit. Każde ustępstwo jest w nim równoznaczne z drogą do kolonizacji. To jest narracja skierowana bezpośrednio do rosyjskich elit biznesowych i politycznych, mająca konsolidować poparcie dla kontynuacji i eskalacji. Ale ma też drugie dno - jeśli te rosyjskie elity rzeczywiście wchodzą w tę logikę, żadne zawieszenie broni ani żaden „deal" nie będzie dla nich celem samym w sobie. Zamrożenie konfliktu to w tej narracji scenariusz „inercyjny", czyli nieakceptowalny, prowadzący do hegemonii amerykańsko-chińskiej i marginalizacji Rosji. To fundamentalnie podważa zachodnie nadzieje na stabilizację przez kompromis - Kreml traktuje kompromis wyłącznie jako etap, nie jako cel. Trzeci wymiar, i w mojej ocenie najważniejszy, dotyczy logiki odstraszania. Normalizacja opcji nuklearnej w rosyjskim dyskursie strategicznym ma bezpośrednie przełożenie na kalkulacje na wschodniej flance. Jeśli rosyjski mainstream konserwatywny - firmowany przez środowiska z zapleczem w FSO i GRU - traktuje użycie broni jądrowej jako element scenariusza „dobrego" lub co najmniej „inercyjnego", europejska odpowiedź musi uwzględniać ten wymiar. Budowanie zdolności konwencjonalnych jest konieczne, ale niewystarczające. Trzeba budować wiarygodność odstraszania nuklearnego na poziomie, który sprawi, że rosyjskie kalkulacje przestaną traktować opcję atomową jako racjonalny gambit. A nie sądzę byśmy to mogli zrobić siłami europejskimi Czwarty wymiar to wartość dokumentacyjna. Dla Polski ten materiał jest dowodem, którego nie sposób przecenić. To dokument samoprzyznaniowy, w którym rosyjskie środowiska bliskie centrum władzy wprost opisują świat, w którym warunkiem sukcesu jest rozmontowanie porządku europejskiego, użycie broni masowego rażenia i tworzenie nowych faktów dokonanych na terytorium suwerennych państw. Taki materiał powinien być cytowany w każdej debacie o dostawach broni dla Ukrainy, o sankcjach, o budżetach obronnych i o architekturze odstraszania. Powinien trafiać na stoły w Waszyngtonie, Berlinie i Paryżu nie jako kolejna rosyjska propaganda, lecz jako dowód intencji środowisk, które mają instytucjonalne zaplecze do realizacji - bo część z nich tę infrastrukturę osobiście tworzyła. Pozdrawiam i dziękuję. PS: Analiza powstała na podstawie materiałów z sesji PMEF-2026 „Основные угрозы России во второй четверти XXI века" (3 czerwca 2026), relacji Agentstwa, Moika78, ukraińskiego serwisu Telegraf oraz rosyjskojęzycznych źródeł dotyczących koncepcji Wojny Zrównoważonej i biografii kluczowych postaci.
ppłk rez. Maciej Korowaj56,722 views • 5 months ago

MGŁA WOJNY - Weteran Specjalnej Operacji Wojennej kontra system. Syndrom afgański zamyka się pętlę Nagranie z publicznych przesłuchań w Czuwaszji to nie incydent - to symptom systemowego pęknięcia, przed którym Kreml od roku stara się uciekać. Policjanci próbują usunąć ze sceny weterana Specjalnej Operacji Wojennej (SVO), nie pozwalając mu krytykować władzy. Mężczyzna słusznie pyta: „Czy na to zasłużyłem?" Odpowiedź jest brutalna - dla aparatu siłowego zasłużył na milczenie. Ale weterani milczeć nie będą. Marzec 2025 roku - w cieniu munduru SVO W marcu 2025 roku pisałem o etycznej stronie zatrzymywania weteranów SVO przez rosyjskich funkcjonariuszy policji, którzy sami nie są członkami wspólnoty bojowej SVO . Zarzucano mi wtedy że problem jest akademicki - chodziło o pęknięcie w samym sercu reżimu siłowego. Jak zatrzymać człowieka, który wrócił z frontu, gdy sam nigdy nie usłyszałeś świstu pocisku? Jak legitymować kogoś, kto ma na koncie działania bojowe SVO, gdy twoja służba to papirologia i łapówki? Dziś - luty 2026 roku - widzimy konkretną materializację tego mechanizmu, o którym pisałem. Realizują się indykatory „syndromu afgańskiego", które wtedy wskazywałem, zaczęły się spinać w całość: Po pierwsze weterani jako bomba społeczna Kilkaset tysięcy ludzi z PTSD, inwalidztwem, roszczeniami finansowymi. System nie jest w stanie ich zagospodarować. Rządowa Fundacja Obrońców Ojczyzny udziela pomocy zaledwie 12 tysiącom - reszta pozostaje poza opieką. Siły Zbrojne Fderacji Rosyjskiej nie ma etatowych psychiatrów i psychologów. Weterani próbują zapomnieć o wojnie „w sposób doskonale znany w Rosji" - piją ogromne ilości alkoholu, narkotyki, przemoc sekularna, tworzą nowe brutalniejsze grupy przestępcze (nawet jak na warunki rosyjskie). Statystyki są bezkompromisowe - do końca 2024 roku w wyniku ataków pijanych weteranów lub żołnierzy na przepustce zginęły 242 osoby, a 227 zostało poważnie rannych. Większość przestępstw miała miejsce wśród członków rodziny. Liczba przestępstw z użyciem broni wzrosła: w Moskwie o 365 % !!!., w obwodzie kurskim o 540 % !!! Po drugie demobilizacja jako zagrożenie polityczne Kreml świadomie opóźnia demobilizację. „Przesącza" weteranów do systemu społecznego małymi grupami, bo nawet te niewielkie ilości negatywnie wpływają na stabilność państwa - na razie lokalnie (jak widać na filmie). Putin wie, że powrót nawet 150–200 tysięcy „frontowców" oznacza pojawienie się setek tysięcy ludzi z traumą, roszczeniami finansowymi i brakiem perspektyw. Wojna musi trwać tak czy inaczej. Jak zauważyłem we wrześniu 2025 roku: „Dla elit wojna to możliwość wpływania na cały rosyjski system – daje kontrolę nad mediami, nad wyborami, nad społeczeństwem. Demobilizacja mogłaby ten system zburzyć". I właśnie to widzimy w Czuwaszji, gdzie system próbuje wyciszyć weterana SVO, bo pozwolenie mu mówić oznacza utratę kontroli nad narracją. Po trzecie ekonomia na ścieżce wojennej Budżet federalny w 2025 roku to oficjalne 7% PKB na armię, 40% wydatków federalnych na sektor wojskowy. Premie rekrutacyjne w pierwszej połowie 2025 roku kosztowały ponad 4 miliardy dolarów - a liczba ochotników spada o 30–70 % (różne dane). W cywilnej gospodarce brakuje już 2–3 milionów pracowników. Do 2030 roku luka sięgnie 7 milionów. W tej sytuacji państwo nie ma zasobów, by kupić lojalność wszystkich weteranów. Program „Czas bohaterów", w którym Putin nazywa weteranów przyszłą „elitą" kraju, to propagandowa fasada. Liczba miejsc w parlamentach regionalnych czy administracji gubernatorów jest zdecydowanie ograniczona w stosunku do potrzeb. Reszta zostaje na ulicy - albo w najlepszym razie strukturach MSW, oczywiście jeśli zgodzą się milczeć. Po czwarte paradoks reintegracji Tu zamyka się pętla. MSW proponuje mobilizację weteranów SVO, nadanie odznak, wciągnięcie do struktur. Ale główną obawą władz jest to, że weterani - już w strukturze - nie będą milczeć o problemach. I słusznie. Bo weteran SVO, który wrócił z Bachmutu, który widział, jak umierają jego koledzy, który wie, że system go okłamał - taki człowiek nie będzie legitymował staruszki za to, że krytykuje wojnę. Właśnie dlatego w Czuwaszji rosyjscy policjanci bez doświadczenia frontowego próbują usunąć weterana SVO, który pyta: „Czy na to zasłużyłem?" Odpowiedź systemu jest jednoznaczna: zasłużyłeś na milczenie. Ale to milczenie - w logice rosyjskiego syndromu afgańskiego - jest niemożliwe do wyegzekwowania. Co dalej? Scenariusze „fazy afgańskiej" W ZSRR lata 1986–1989 to był czas, kiedy Afganistan przestał być wojną „gdzieś daleko", a stał się problemem wewnętrznym: narkotyki, przestępczość, gniew weteranów. Dzisiaj Rosja wchodzi w tę samą fazę, ale w skali wielokrotnie większej: 1,5 miliona uczestników SVO wobec 620 tysięcy uczestników wojny afgańskiej, straty rzędu 350–450 tysięcy wobec 15 tysięcy zabitych w Afganistanie. Co „Faza afgańska" w wydaniu 2026 roku oznacza: Eksplozję roszczeń weteranów - państwo będzie musiało płacić albo ryzykować bunt. Pogłębiającą się pustkę demograficzną - urodzenia spadły poniżej 1,2 mln rocznie przy zapotrzebowaniu na 2 mln. Kraj starzeje się i kurczy. Presję budżetową - wojna pochłania coraz większą część wydatków, kosztem sektorów socjalnych i cywilnych. Ryzyko polityczne -im więcej weteranów wraca, tym bardziej rośnie strach elit przed społeczeństwem. Podsumowanie: Nagranie z Czuwaszji to jeden kadr z tego nieuchronnego procesu. Ale takich kadrów będzie więcej. Bo każdy weteran SVO, który wraca do Rosji, przynosi nie tylko traumę - przynosi pytanie, na które system nie ma odpowiedzi: „Czy na to zasłużyłem?" I to pytanie - pomnożone przez setki tysięcy - może okazać się groźniejsze niż jakakolwiek ukraińska kontrofensywa. "Rosja wchodzi w fazę afgańską" - link do analizy z marca 2025 roku - poniżej Pozdrawiam i dziękuję.
ppłk rez. Maciej Korowaj87,687 views • 9 months ago

Rosyjski stan umysłu nigdy nie będzie zrozumiany przez ludzi Zachodu... nie oceniajmy ich naszymi wartościami... Rosyjski żołnierz żegnając się z życiem mówi o swym zranieniu, stratach kolegów i zamarzaniu, próbuje wołać o pomoc kolegów, a na koniec cytuje poezję Igora Talkowa o Rosji: "Pewnego dnia, gdy zło się zmęczy Zgwałci cię, ledwo żywego i na twe zwiędłe czoło, Bóg spuści deszczową łzę. Rozprostujesz swoje posiniaczone kości Poczujesz się jak mesjasz, jak dawniej i zakwitniesz zazdrością wszystkich wrogów. Biedna, wielka Rosjo!" Firm przedstawia żołnierza - ochotnika Konstantina Golowin prawdopodobnie służącego 1487 pułku, 1. Korus Armijny SZ FR. PS. Żołnierz przeżył... Pozdrawiam i dziękuję.
ppłk rez. Maciej Korowaj251,661 views • 2 years ago

MELDUNEK OPFOR – „OPERACJA KURSKA SZU” (12-13.08.2024) Operacja Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) w obwodzie kurskim pozwoliła Ukrainie przejąć od Federacji Rosyjskiej inicjatywę strategiczną. Kijów osiągną to decydując się na nowatorską ale ryzykowną operację ofensywną poprzez wprowadzenie do walki Manewrowej Grupy Operacyjnej (MGO) na kurskim kierunku operacyjnym (obwód kurski) uruchamiając działania wojenne na północno-wschodnim teatrze. Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej (SZ FR) nieznacznie zmniejszyły intensywność swoich ataków na wschodzie Ukrainy (Donbas, Zaporoże, dolny Dniepr). Cele militarne operacji ukraińskie na terytorium FR są niejednoznaczne. Według doniesień Ministerstwa Obrony FR, kanałów Telegramu i analiz satelitarnych obszar walk w obwodzie kurskim przekroczył 1000 km2. Obszar obwodu kurskiego objęty walkami do poniedziałkowego wieczora wynosił około 1050 km2 (wzrósł o 50 km2) W wyniku walk w obwodzie kurskim, do 4000 rosyjskich żołnierzy jest obecnie uznawanych za zaginionych. Liczba ta obejmuje pojmanych, dezerterów i walczących w odizolowanych punktach oporu (brak łączności). Ilość ta zwiększyła się czterokrotnie. Władze ukraińskie nie sprecyzowały, które miejscowości znajdują się pod kontrolą SZU. Pełniący obowiązki gubernatora obwodu kurskiego Aleksiej Smirnow powiedział, że Ukraina kontroluje 28 miejscowości w regionie. Analitycy OSINT i IMINT określają ich liczbę na około 44. Ukraina za słowami Prezydenta Wołodymyra Zełenskiego ma prowadzić akcje humanitarną na okupowanych terenach Federacji Rosyjskiej koordynowane przez Rząd Ukraiński i Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy. Federacja Rosyjska ocenia że na terenach zajętych przez SZU znajduje się około 2000 obywateli Federacji, a ponad 125 000 zostało ewakuowane przez rosyjską Obronę Cywilną (OC) przy udziale zasobów Ministerstwa Spraw Nadzwyczajnych (MSN). Cała operacja ewakuacji i aprowizacji uchodźców została przeprowadzona przez Rosjan bardzo sprawnie i nie była zakłócana przez działania bojowe SZU. Rosyjskie jednostki w styczności bojowej z MGO (stan na 12-13.08.2024) Odcinek zachodni – Graniczna Grupa FSB (ekwiwalent 3 batalionów); Zgrupowanie Taktyczne Wojsk Powietrznodesantowych (WDW) – ekwiwalent dwóch pułków WDW, wsparte dwoma batalionami z 7. Dywizji WDW (przeniesionych z odwodu zgrupowania „Dniepr”) oraz wchodzą do walki elementy 22. pułku strzelców zmotoryzowanych z 72. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych. Odcinek centralny – resztki 1434. pułku strzelców zmotoryzowanych „Achmat”; elementy 1. Ochotniczego Ekspedycyjnego Korpusu Szturmowego (prawdopodobnie elementy 3. Brygady „Konwój”) – niepotwierdzone; Zgrupowanie Taktyczne Piechoty Morskiej (resztki 810. i elementy 155. Brygady Piechoty Morskiej) oraz wchodzą do walki elementy 19. Pułku Strzelców Zmotoryzowanych z 18. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych, a także batalion z 200. Brygady arktycznej (rezerwa operacyjna zgrupowania „Południe”) oraz dodatkowo elementy 15. Brygady Zmechanizowanej (z odwodu operacyjnego zgrupowania „Centrum”) Odcinek wschodni – resztki 488. pułku strzelców zmotoryzowanych z 144. Dywizji Strzelców Zmotoryzowanych; 272. pułk strzelców zmotoryzowanych („fizylierów”) z 47. Dywizji Pancernej, elementy 1428. pułku obrony terytorialnej; batalion graniczny FSB. Siły ukraińskie – „mgła wojny” :) Działania bojowe (potwierdzone i prawdopodobne): W poniedziałek rano SZU ostatecznie oczyściły miasto Sudża z oporu jednostek rosyjskich oraz w pełni zabezpieczyły swoje pozycje wzdłuż drogi Władimirowka - Snagost - Korenowo, uzyskując pełną kontrolę nad miejscowościami Byachowo, Wnezapnoe i Gordiejewka. Obszar ten wyznacza perymetr, z którego SZU prowadzą pancerno-zmechanizowane operacje rajdowe - do 30 km od tej linii i operacje sił specjalnych (SOF SZU i SOF HUR) przez Grupy Dywersyjna Rozpoznawcze (GDR) - do 50 km od tej linii. Najbardziej wysuniętym na zachód punktem walk jest wieś Snagost (11 km do granicy w linii prostej). Wieczorem doszło do walk w pobliżu tej wioski. Jednocześnie na południe od Snagosti (4 km od granicy) znajduje się obszar pod całkowitą kontrolą MGO SZU. Grupy rajdowe MGO SZU operują na południowy wschód od wsi Korenovo i obchodzą ten rejon zaciętych walk. Ukraińcy kontrolują cały południowy brzeg rzeki Krepna wraz z wsiami Kremyanoe, Olgovka, Martynovka. W tym samym czasie rosyjskim spadochroniarzom z kombinowanej Taktycznej Grupy Powietrznodesantowej (WDW) w ostatniej chwili przy pomocy czołgów z 22. pułku strzelców zmotoryzowanych udało się odbić z rąk ukraińskich wschodnie przyczółki w Kotonevie, które utracili w poprzednim dniu. Pod koniec dnia na Rosjan spadł tam ogień ukraińskiej artylerii i dronów uderzeniowych, czyniąc w ich ugrupowaniu nie mało zamieszania. Sytuacja operacyjna w tej miejscowości pozostaje jak dotychczas niejasna. Najbardziej oddalonym od granicy punktem (centrum), w którym w poniedziałek toczyły się walki, była wieś Kromskie Byki, która znajduje się 30 kilometrów od granicy. MGO SZU, próbuje zdobyć przyczółek na obrzeżach tej wsi. Bronił jej postrzelany montowany pododdział WDW, który przy wsparciu lotnictwa i artylerii coraz słabiej odpierał napór jednostek ukraińskich. Ostatecznie wieczorem pod ogniem nieustępliwych Ukraińców, nie bez strat, zluzowali ich strzelcy bałtyccy z 9. pułku kaliningradzkiego. Podobno wieczorne ukraińskie uderzenie odrzuciło rosyjskich bałtów poza tą wieś – ale to niepotwierdzone. Jednocześnie w trakcie trwających na północy walk, MGO SZU korzystając z braku WDW oraz niepokojona przez rosyjskie lotnictwo w tym obszarze, pomiędzy wsiami Szeptukowka i Kauchuk wprowadziła kolejne wzmocnione pancerno-zmechanizowane grupy rajdowe (prawdopodobnie II rzut) oraz wzmocniła obronę przeciwlotniczą, a także przesunęła jednostki walki radioelektronicznej (EW) do obszarów na skraju kontrolowanego perymetru. Równolegle MGO SZU poczyniły postępy w południowej części wsi Czerkaskich Porechów. Ukraińskie grupy rajdowe działały z powodzeniem na zachód od Małej Loknyi, a ich rajdy wyprowadzane zachodniej części Sudży dobijały resztki 488. pułku i „Morpiechów” (piechoty morskiej) z 810. Brygady, która nie dostała wsparcia od braci z 155. Brygady, gdyż cały dzień próbowali ustalić swoje położenie po ukraińskim uderzeniu rakietowym. Sytuacje poprawiła obecność czołówek 217. pułku WDW. To oni przy pomocy koordynowanego uderzenia lotniczego i ognia artylerii chwilowo ostudzili zapał ofensywny Ukraińców. Nie na długo gdyż chwile później nastąpiły uderzenia ukraińskiej artylerii i dronów, co zmusiło nielicznych spadochroniarzy do wycofania się. Całe rosyjskie szczęście, że za rozstrzelaną przez Ukraińców skaczącą piechotą z 217. pułku WDW i szukającymi siebie „morpiechami” szły marszem forsownym czołówki pancerno-zmechanizowane z 15. Brygady, które na koniec dnia skonsolidowały obronę po obu stronach drogi R-200 i przejęły walkę obronna od wyczerpanych ale dzielnych „glebo-tłuków” z rosyjskiego WDW. W tym czasie Taktyczne Zgrupowanie Rosyjskiej Piechoty Morskiej miało szanse pozbierać się, ale nie jest pewne czy równolegle zbudowali silną pozycję za doraźną obroną elementów 15. Brygady. Ogólnie panuje tam niezły bajzel, więc niewykluczony, że dolecą tam kolejne HIMARSy (dodam, że ukraińskie, które można kupić w każdym sklepie). Najbardziej wysuniętym na wschód punktem walk jest wieś Giryi. W nim BTR-4 z ukraińskiej rajdowej grupy pancerno-zmechanizowanej zgubił się po nocnych walkach i nad ranem szukając własnych sił w pobliżu tej wioski znalazł się pod ostrzałem rosyjskich BTR-ów, prawdopodobnie z czołówki rozpoznawczej „fizylierów” z 272. pułku strzelców zmotoryzowanych z 47. Dywizji Pancernej. MGO SZU z rejonu wsi Guevo na półdniowym brzegu rzeki Psioł. przeprowadziło w tym czasie kilka groźnych rajdów w pobliżu miejscowości Borki i Spalnoe na pozycje 1428. pułku, zadając rosyjskiej jednostce Obrony Terytorialnej (OT) oraz elementom batalionu granicznego FSB sporo strat i biorąc jeńców. Wcześniej poranne wejście do walki „fizylierów” z 272 pułku ustabilizowało na krótki czas sytuację w rejonie wsi Giryj (zniszczyli błądzący ukraiński BTR) jednak ostatecznie pod koniec dnia Rosjanie zostali wyparci ze zachodniej części tej miejscowości, co pozwoliło Ukraińcom kontrolować operacyjnie obszar pomiędzy Małą Łoknę (centrum operacji) – Machnówkę – Giryj (wschód operacji) i przygotować świeże pancerno-zmechanizowane grupy rajdowe do uderzeń na kolejne rosyjskie jednostki. Równolegle grupy szturmowe MGO SZU na zachód od Sudży likwidowały ominięte przez ciężkie grupy rajdowe odizolowane punkty oporu. Pozostałości po 488. pułku zaciekle broniły się w rejonie wsi Makhnovka. Rosjanie tanio tego obszaru nie sprzedawali i co ciekawe broniła się twardo grupa rosyjskich żołnierzy złożona w połowie z „kontraktników” i zeszłorocznych oraz tegorocznych poborowych. Ukraińcy płacili krwią i stalą ale ostatecznie przejęli ostatnie rosyjskie pozycje obronne, co zabezpieczyło przeprawy na rzece Psioł w rejonie wsi Guevo i pozwoliło rozwinąć przyczółek, a także zabezpieczyć pozycje w rejonie wsi Plekhovo. Umożliwiło to atakowanie kolejnej rosyjskiej pozycję obronnej we wsi Borki, a także obchodzenie jej kolejnymi grupami rajdowymi. Jako ciekawostkę taktyczną zaznaczę, że przeprawę przez rzekę Psioł dzień wcześnie z powodzeniem brali w pław „kozacy” na polskich BWP-1 (kto powiedział, że niepotrzebny pływające BWP). Po tych walkach MGO SZU uzyskała pozycje wyjściowe do wprowadzenia kolejnych mobilnych grup pancerno-zmechanizowanych, które rozpoczęły skuteczne operacje zaczepne na głębokości 25 kilometrów w kierunku miejscowości Belya w obwodzie kurskim. Przy okazji tych wycieczek rozjechali co najmniej dwa mobilne patrole „Rosgwardii”. Kolejne ciężkie grupy rajdowe MGO SZU przekroczyły granicę z obwodu sumskiego w pobliżu wsi Kucherov i wsi Goptarovka celem obejścia rosyjskich pozycji od południa i szybkiego osiągnięcia miejscowości Belya i jego okolic, co zdekompletuje tyły rosyjskiego zgrupowania. Ta śmiała akcja nadziała się na skonsolidowaną obronę rosyjskiego 1428. pułku OT. Walki zacięte trwają w pobliżu miejscowości wsi Milaevka i Goptarovka. Ukraińcy użyli nawet swojego lotnictwa do tłumienia wykrytych punktów oporu. Jednak w oparciu o stałą rozbudowę inżynieryjną w tymi zapory minowe, dzielnie stawiają opór rosyjscy „terytorialsi” dodatkowo podszyci posiłkami, co najmniej jednego batalionu granicznego FSB i elementów 272. pułku strzelców zmotoryzowanych. Mimo twardej postawy „lokalnych” Rosjan stawia to „fizylierów” z 47. Dywizji Pancernej w rozkroku i walki na dwa fronty. Od zachodu na osi ataku ukraińskiego Giryj-Bilyja i od południa na osi ataku ukraińskiego Grfovka-Belyja. Rozciągnie to wszystkie dostępne siły tego pułku w celu obrony podejścia do Belyja i samego miasta. Cała rosyjska nadzieja w stabilności obrony 1428. pułku OT, nad którym Ukraińcy pracują od dwóch dni, gdyż rosyjskiemu dowódcy tego odcinka w rezerwie zostały tylko postrzelane resztki z 488. pułku, które połamane po tygodniu walk znów przygotowują doraźne pozycje obronne wokół tej miejscowości. SZU w ramach izolacji operacji przeprowadziły połączony atak rakietowy i powietrzny na bazę lotniczą Kursk-Wostoczny, gdzie stacjonują 14. pułk lotnictwa myśliwskiego i 332. pułk śmigłowców (brak wiarygodnych informacji o stratach). Inny atak rakietowy był wymierzony w wysunięty obszar koncentracji 155. Brygady Piechoty Morskiej Floty Pacyfiku, która przybyła na pomoc walecznym odważnym braciom z 810. Brygady Piechoty Morskiej. Wspomnę, że dzień wcześniej ta Brygada wraz 1434. pułku strzelców zmotoryzowanych „Achmat” odważnie i z marszu ale bez powodzenia kontratakowała na północny wschód od miejscowości Sudż, wytracając część sił „Achmata” (wielu Czeczenów trafiło do niewoli). Ostatecznie po tym uderzeniu w 155. z HIMARS-ów, „Pacyfiaże” musieli zbierać przez cały dzień swoje „klamoty”. Nie udzielili pomocy w krytycznym momencie „Czarnomorcom” rozjeżdżanych w tym czasie przez Ukraińców pod Martynovką (odwaga nie zawsze może liczyć na akt miłości). Działanie ukraińskich GDR – „mgła wojny” Charakter prowadzenia walk: Opierając się na danych OSINT oceniam, iż SZU prowadzą do 1000 operacji dziennie z wykorzystaniem Bezzałogowych Aparatów Latających (BAL/dronów) wszystkich typów. W tym samym czasie liczba takich samych operacji BAL/dronów prowadzonych przez SZ FR nie przekracza 300 ale ma tendencje wzrostowe. SZU prowadzą operacje walki radioelektronicznej (EW) w ścisłej koordynacji z wsparciem ogniowym artylerii oraz dronów uderzeniowych i rozpoznawczych. Intersujące jest to, że Ukraińcy stosują EW jako ważny element (tożsamy) jako wsparcie na wezwanie z pola walki, cóż mogę powiedzieć, że to działa. SZU prowadzą intensywne operacje w Rosysjkiej cyberprzestrzeni wykorzystując infrastrukturę zajętego terenu obwodu kurskiego. Szczególnie jest to odczuwalne w systemach energetycznych i kolejowych FR. Dodatkowo ukraiński wywiad wojskowy (HUR) i Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) wykorzystują rosyjskie instalacje teleinformatyczne do zdobywania informacji o ruchach SZ FR. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB) wprowadza obecnie środki zaradcze. Przewaga informacyjna MGO SZU utrzymuje się na umiarkowanym lub wysokim poziomie na całym obszarze prowadzenia operacji. Potyczki ukraińskich grup rajdowych z czołówkami wojsk rosyjskich z reguły są gwałtowne i nierzadko chaotyczne oraz krwawe dla obu stron. W tych starciach przeważnie wygrywa strona ukraińska. Rosjanie dążą do ustabilizowania linii styczności, ale jest ich liczbowo za mało oraz nie mają świadomości taktycznej. To umożliwia Ukraińcom stałe wysyłanie grup rajdowych i omijanie doraźnej obrony Rosyjskiej. Odizolowane punkty oporu SZ FR (z reguły plutonowe) są zwalczane przez wyspecjalizowane oddziały szturmowe, co pozwala ukraińskim dowódcom grup pancerno-zmechanizowanych ściganie Rosjan podchodzących w kolumnach do linii styczności. To wszystko odbywa się w „chmurze” wszelkiego rodzaju dronów i wszechobecnej walki radioelektronicznej oraz celnego ognia artylerii. Jak dotychczas SZ FR nie nasyciły tego kierunku taką ilością sił, by temu zapobiegać, a ukraiński perymetr w obwodzie kurskim stale rośnie (oczywiście nie tak szybko jak było na początku) Rosjanie w dalszym ciągu mają problemy z efektywnym oddziaływaniem ogniowym na głębie ukraińskiego ugrupowania MGO SZU. Praktycznie ograniczając się do prowadzenia uderzeń planowych, z kolei rosyjskie uderzenia w ramach targetingu dynamicznego stosują tylko do celi rozpoznanych w styczności z siłami ukraińskimi. Często ten ogień jest niecelny. Na uznanie zasługuje postawa pododdziałów piechoty zmotoryzowanej rosyjskiego 488. pułku, które odizolowane często walczyły wytrwale opóźniając działanie ofensywne MGO SZU na odcinku wschodnim. Oceniam, że pułk ten stracił możliwości bojowe i jego resztki wymagają wycofania z rejonu operacji. Szacowany (niepotwierdzony) wysiłek operacji lotniczych (samoloty i śmigłowce) realizowany przez rosyjskie Siły Powietrzno-Kosmiczne (SPK) wynosi do 40 do 50 operacji na dobę, natomiast realizowanych przez Siły Powietrzne (SP) SZU od 5 do 10 operacji na dobę. Lotnictwo uderzeniowe SPK operuje nie bliżej niż 50-70 km od granicy państwowej. SPK cierpi na chroniczny brak bomb szybujących FAB z modułami korekcji (UMPK), co zapewne jest skutkiem utrzymujących się i rozszerzających się problemów logistycznych SZ FR na całym obszarze operacji kurskiej, a także miejscami poza nim, na terenie południowych obwodów FR. Rosyjskie śmigłowce szturmowe prowadzą działania wsparcia bezpośredniego ale bez naprowadzania naziemnego i rozpoznania nie mogą efektywnie paraliżować działań rajdowych ukraińskich grup pancerno-zmechanizowanych. Utrudnienia z funkcjonowaniem rosyjskiego transportu kolejowego wpływa na terminowość przybywania jednostek rosyjskich oraz ciągłości zaopatrzenia w rejon obronnej operacji kurskiej. Sytuacja ta stale się pogarsza w wyniku kolejnych ataków ukraińskich GDR-ów i dronów uderzeniowych, które upatrzyły sobie za główny cel lokomotywy spalinowe kurskiego rejonu kolejowego FR. Zaznaczę tu, że to one głównie odpowiadają za manewrowanie składami wagonów towarowych. Powstałe w ten sposób paraliżujące „złogi” wagonów na bocznicach manewrowych, które to zakładam, mogą się stać celem kolejnych ukraińskich ataków rakietowych (przynajmniej ja bym tak zrobił). Pocieszające dla Rosjan jest to, że przywrócono płynność w dostawach paliwa do pierwszorzutowych jednostek w rejonie operacji. Rosyjskie DGR sił specjalnych operacji (SSO) i rozpoznawcze (wywiadu wojskowego Głównego Zarządu Sztabu Generalnego – „GRU” ) odbudowują swoją aktywność operacyjną w ukraińskich przygranicznych rejonach obwodów sumskiego i czernihowskiego oraz sięgają swoimi operacjami do 30 km w głąb ukraińskiego terytorium, prawdopodobnie przygotowując warunki do wykonania rosyjskich uderzeń rakietowych w elementy infrastruktury, a także pozycje tyłowe MGO SZU i zgrupowania operacyjno-strategicznego SZU „Północ”. Uwaga: Rosyjskie media spekulują, że Władimir Putin oddelegował swojego bliskiego współpracownika generała pułkownika Aleksieja Diumina do koordynowania działań obronnych i zapewne do odbicia utraconego terenu FR. Jest już niemal pewne że to uderzenie Ukraińców na obwód kurski stawia pod znakiem zapytania przyszłość szefa sztabu generalnego generała Walerija Gierasimowa. Ocena: SZ FR nie pozbyły się problemów z dowodzeniem i koordynacją w prowadzenia operacji obronnej w obwodzie kurskim. Dodatkowo nadal posiadają upośledzoną zdolność do zapobiegania szybkim manewrom pancerno-zmechanizowanych grup rajdowych MGO SZU i szybkiego reagowania na wszelkie inne potencjalne wtargnięcia we własne ugrupowanie realizowane przez ukraińskie GDRy. Słaba łączność oparta na stacjonarnej zinfiltrowanej przez HUR i SBU architekturze teleinformatycznej obwodu kurskiego, a także niejasny podział obowiązków powoduje niewystarczającą koordynację między rosyjskimi jednostkami rozpoznawczymi, a jednostkami wsparcia ogniowego (niekompletny i niekompetentny kompleks rozpoznawczo ogniowy – „ROK”). Skutkiem tej sytuacji i przewagi informacyjnej SZU jest występowanie w ugrupowaniu obronnym SZ FR luk i obszarów deficytu informacyjno-ogniowego, które mogą wykorzystać wysoce mobilne jednostki ukraińskie. Prognoza: Liczę i jestem optymistą na pomyślny rozwój operacji SZU w rosyjskim obwodzie kurskim. Rosyjskie dowództwo na kierunku kurskim będzie musiało szybko rozmieścić drugi rzut i dodatkowych żołnierzy i środków (rezerw), ponieważ wojska pierwszego rzutu i przybyłe posiłki zostały mocno sponiewierane zanim skonsolidowały obronę. Tym bardziej i wszystko na to wskazuje, że MGO SZU wprowadza świeży drugi rzut, który szykuje się na zmęczonego i niegotowego rosyjskiego żołnierza. Jeśli się nie pojawią nowe rosyjskie siły, by „zapchać” ten kierunek tak, by ukraińskie grupy rajdowe nie „przeciekały” przez pozycje obronne, tak długo Rosjanie nie będą w stanie powstrzymać ofensywy MGO SZU. Inną alternatywą jest szybkie odzyskanie przez Rosjan przewagi (lub równowagi) informacyjnej w rejonie prowadzenia operacji, przy jednoczesnym odtworzeniu pełnego Kompleksu Ogniowo Rozpoznawczego („ROK”) i uderzenie na całej głębokości MGO SZU, a nawet zgrupowania SZU „Północ”. Gdy te warunki zostaną spełnione lub gdy Ukraińcom skończą się siły i środki do prowadzenia walki tą metodą, to w pierwszej kolejności oczekuje stagnacji na tym kierunku. Rosjanie nie będą mieli sił na szybkie odbicie tego terenu. Tak czy inaczej Moskwa nie ma dobrego rozwiązania na tą sytuację operacyjną. PS. Powyższy meldunek jest autorską interpretacją informacji dostępnych w ramach badań OSINT i IMINT przy wykorzystaniu własnych metod analitycznych. Nie odpowiadam na pytania na temat ocen działań czy szczegółów dotyczących SZU ponad te informacje, które opisałem w tym meldunku. Wszelkie informacje o SZU i SZ FR pochodzą ze źródeł rosyjskich i mogą odbiegać od rzeczywistości. Ich interpretację przestawiłem w ramach własnej wiedzy i intuicji zachowując wszelkie rygory wysokiego prawdopodobieństwa. Film przedstawia ukraiński patrol prowadzony na terenie zajętym przez SZU obwodu kurskiego FR (12.08.2024) Pozdrawiam i dziękuję.
ppłk rez. Maciej Korowaj175,283 views • 2 years ago

„WOJNA W DOMU Z LUSTRAMI” – ROSYJSKI RUBIKON Rosyjski Minister Obrony Andriej BIEŁOUSOW przeprowadził inspekcję pracy nowego Centrum Zaawansowanych Technologii Bezzałogowych „RUBIKON”. Jednocześnie odbyła się odprawa Ministerstwa Obrony w sprawie systemowego rozwoju technologii bezzałogowych rosyjskich sił zbrojnych. Centrum „RUBIKON” zostało utworzone na polecenie Ministra Obrony w sierpniu 2024 roku na bazie Brygady Lotnictwa Bezzałogowego (prawdopodobnie „KASKAD”) podległej pod dowództwo Sił Powietrzno-Kosmicznych. W Siłach Zbrojnych Federacji Rosyjskiej istnieje prawdopodobnie jeszcze jedna brygada tego typu. Minister Obrony przeprowadził spotkanie w Centrum w sprawie rozwoju technologii bezzałogowych. Wydano rozkazy sformowania i obsadzenia kolejnych pięciu Brygad w ramach każdego ze zgrupowań wojsk zaangażowanych w strefie prowadzenia działań bojowych (tj. „specjalnej operacji wojennej”). Polecono również jak najszybciej zapewnić szkolenie specjalistów (operatorów dronów) w formacjach bojowych i jednostkach wsparcia w wojskach lądowych. Andriejowi BIEŁOUSOWOWI przedstawiono raport efektywności Brygady Lotnictwa Bezzałogowego w strefie działań bojowych w tym uwzględniono operacje na kierunku Doniecka, Biełgorodu i Kurska. W wyniku prowadzonych operacji powietrznych przy wykorzystaniu różnych systemów bezzałogowych według danych rosyjskich przez trzy miesiące działań zniszczono ponad 400 jednostek techniki bojowej i sprzętu Sił Zbrojnych Ukrainy (SZU) oraz porażono w około 800 celów stacjonarnych, a także powierzchniowych. W celu realizacji zadań bojowych rosyjskie Brygady Lotnictwa Bezzałogowego są priorytetowo uzupełniane personelem wojskowym tj. inżynierami, technikami, specjalistami ds. łączności, specjalistami ds. logistyki, medykami, zespołami zwiadowczymi i analitycznymi, co umożliwia Rosjanom prowadzenie złożonych operacji bojowych. Należy tu dodać, iż kluczowym obszarem funkcjonowania Centrum „RUBIKON” jest szkolenie instruktorów nie tylko dla Brygady Lotnictwa Bezzałogowego (lub Brygad) ale przede wszystkim dla samodzielnych grup dronowych w pozostałych jednostkach wojskowych (komponentu lądowego, morskiego, powietrznego). Centrum opracowuje i testuje zaawansowane systemy, prowadzi badania oraz wdraża zaawansowane procedury taktyczne w wojskach, a także szkoli z ich stosowania obecnych operatorów systemów dronowych. Centrum posiada ośrodek, który bada wpływ warunków pracy operatorów bezzałogowych statków powietrznych na ich efektywność, a także odpowiada za opracowywanie norm parametrów technicznych sprzętu w celu zminimalizowania wpływu na ich zdrowie. Specjaliści Centrum współpracują z przedstawicielami rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego, testują i stosują ich rozwiązania, prowadzą badania i rozwój nowych produktów, a także technologii oraz prowadzą badania nad niekonwencjonalnym wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych. Komentarz: Oceniam, iż na nadchodzącym półroczu SZ FR rozwiną kolejne Brygady Lotnictwa Bezzałogowego, które uzupełnią już funkcjonujący system rozpoznawczy i rażenia ogniowego w ramach Rozpoznawczo Ogniowego Kompleksu - ROK. Spowoduje to skokowy procentowy wzrost zadawanych strat SZU przez rosyjskie systemy bezzałogowe, nie tylko w ramach prowadzenia walki kontrbateryjnej ale przede wszystkim w roli izolacji pola walki i CAS (wsparcie walki), czyli roli dotychczas zarezerwowanych dla lotnictwa frontowego. Pozdrawiam i dziękuję. źródło: MO FR
ppłk rez. Maciej Korowaj99,724 views • 2 years ago
No more content to load