Video wird geladen...

Video konnte nicht geladen werden

Zur Startseite

𝐍𝐈𝐄! 𝐓𝐎 𝐉𝐄𝐒𝐓 𝐍𝐈𝐄 𝐃𝐎 𝐔𝐖𝐈𝐄𝐑𝐙𝐄𝐍𝐈𝐀! Como od 8. minuty grało w przewadze jednego zawodnika przeciwko Atalancie, ale nie mogło poradzić sobie z ekipą gości ⚽️ W doliczonym czasie gry do rzutu karnego podszedł Nico Paz, który w Serie A zmarnował 2 jedenastki (na dwie wykonywane). I wiecie co?...

193,544 Aufrufe • vor 5 Monaten •via X (Twitter)

0 Kommentare

Keine Kommentare verfügbar

Kommentare vom Original-Post werden hier angezeigt

Ähnliche Videos

Karolu Nawrocki, nie klucz - tylko odpowiedz na podstawowe pytania, jeśli chcesz funkcjonować w polskim życiu publicznym. Dziś ujawniłem, że w Muzeum II Wojny Światowej nie ma śladu po tajemniczej wizycie K. Nawrockiego i jego 4 osobowej świty w Moskwie w 2018. Za 25 000 zł Nawrocki z ekipą polecieli do Moskwy, żeby zwiedzić Muzeum Zwycięstwa (sowieckiego "zwycięstwa", żeby było jasne), ale po powrocie nie zamieścili ani słowa na temat tej wizyty na stronie internetowej muzeum, nie stworzyli komunikatu do mediów, nie zamieścili zdjęć, a jedynie rosyjskie media, putinowskie, rozpływały się nad wizytą Nawrockiego i na spotkaniem z putinowskim medialnym oligarchą, który pełnił funkcję dyrektora muzeum w Moskwie. Karol Nawrocki próbuję wymigać się od odpowiedzi na podstawowe pytania w tej sprawie, wyświechtanym sformułowaniem, że poleciał do ludzi Putina żeby "wykonywać swoje obowiązki" i mówić "o polskim doświadczeniu II wojny światowej". Swoje krótkie wystąpienie zakończył słowami: " nie wiem o co panu Brejzie chodzi". Wyjaśniam. Chodzi mi o to, że za publiczne pieniądze zrobiliście sobie wycieczkę do Moskwy, i trudno powiedzieć w jakim celu? Spotkał się tam Pan z bliskim człowiekiem Putina, co obszernie relacjonowały rosyjskie Media, natomiast nie zamieścił Pan, ani żaden z pracowników Muzeum również z Panem obecnych w Moskwie, żadnego komunikatu, żadnej notki, nie umieściliście również żadnego zdjęcia, ani na stronach internetowych muzeum, ani w social mediach. Ewidentnie Wasza wizyta sprawiała wrażenie tajemniczej, a z pewnością jest dowodem na niegospodarność, ponieważ koszt za delegację i przelot na przykład rzecznika prasowego, który po powrocie do Polski nie umieścił żadnej informacji w tej sprawie, ewidentnie jest taką niegospodarnością. Dlatego powtórzę pytania, które zadałem Panu w oświadczeniu porannym I proszę się do nich precyzyjnie odnieść, inaczej nie ma Pan prawa funkcjonować w polskim życiu publicznym: •Co Pan robił w Moskwie między 23 a 25 lipca 2018? Z kim ze strony rosyjskiej się spotykał i o czym rozmawiał? •Dlaczego M II WŚ kiedy Pan nim zarządzał utajniło informacje na temat tej wizyty? •Po co poleciało z Panem do Moskwy czterech pracowników M II WŚ, w tym rzecznik, jeśli kompletnie nie komunikowaliście tej wizyty w mediach? #pogromcypopulizmu

Krzysztof Brejza

28,236 Aufrufe • vor 1 Jahr

To mówicie że wszyscy jesteśmy równi wobec prawa a Ukraińcy wcale nie są na specjalnych zasadach tak ? No to przypomnijmy sobie scenę, gdy dzielna Ukrainka - zapewne wracająca z relaksujących wakacji w którymś z luksusowych karpackich kurortów - doznała nagłego ataku agresji i z powodu traumy zaczeła W odruchu czystej, siarczyście przeklinać, lżyć współpasażerów i gardłować ukraińskie pieśni narodowe, aż w końcu - w imię wyższej konieczności - wyciągnęła z kurtki nóż. Z tym oto argumentem ostatecznym ruszyła na jednego z podróżnych. Ten jednak, wykazując się skrajnym brakiem taktu, bezczelnie spacyfikował naszą bohaterkę ordynarną, wielką walizką. Jak myślicie, czy nasza niezłomna wojowniczka dostała natychmiastowy wilczy bilet do Banderlandu? A skądże! Służby, z właściwym sobie profesjonalizmem, czule eskortowały ją prosto do szpitala, bo przecież biedactwo było „w ciężkim stanie psychicznym”. No jasne, traumatyczne przeżycie. A zarzuty? Areszt? A może chociaż jej pracodawca dowiedział się, jak kreatywnie jego pracownica lubi urozmaicać sobie czas na trasie Zielona Góra - Rzepin? Wolne żarty. Nic, absolutna cisza, zero konsekwencji ze strony prokuratury. I to wszystko w kraju, gdzie za zwykłe machanie nożem przed nosem współpasażera (czyli drobnostkę z art. 159 Kodeksu karnego) przeciętny śmiertelnik z miejsca zarobiłby od 6 miesięcy do 8 lat odsiadki. Ale przecież prawo jest dla ludzi, a nie dla naszych wyjątkowych gości.

𝓣𝓱𝓲𝓮𝓻𝓻𝔂 𝓢𝓶𝓲𝓪𝓵𝓮𝓴 Reaktywacja

51,446 Aufrufe • vor 4 Tagen

📽️W południowej Rumunii (konkretnie w miejscowości Poiana Lacului) doszło do tyleż groźnego, co komicznego incydentu, który lokalny internet okrzyknął powtórką Bitwy pod Vaslui z 1475 r, powstaniem Spartacusa lub po prostu ogrywaniem Prince of Persia/Assassins Creed na żywo. ⚔️⚔️🇷🇴🇷🇴🤺🤺 Cóż dokładnie się wydarzyło? Otóż, pewien mężczyzna zaczął wczoraj obrzucać kamieniami przejeżdżające samochody i przechodniów. Przybyła na miejsce policja wezwana przez zaniepokojonych mieszkańców niestety także szybko stała się celem miotanych przez niego pocisków i nie mogąc sobie z nim poradzić wezwała na pomoc oddział specjalny. Widząc nadciągających antyterrorystów mężczyzna wycofał się taktycznie na dach budowanego nieopodal domu, gdzie wyposażył się w... uwaga, narzędzia przypominające miecz oraz tarczę (🛡️⚔️) i kontynuował ofensywę. Poskromić "dzielnego" potomka dackich wojowników nie udało się nawet z pomocą gazu łzawiącego i granatów hukowych. Nie tylko nie zrobiły one na nim wrażenia, ale wręcz zachęciły do ataku na jednego z policjantów (za pomocą wspomnianego "miecza"). W odpowiedzi specjalsi oddali kilka strzałów ostrzegawczych, a w końcu postrzelili samozwańczego "Leonidasa" w nogę i pośladek. Dopiero to zmusiło go do poddania się stróżom prawa. Co ja Wam będę jednak opowiadał. Sami lepiej zobaczcie to epickie starcie. ⬇️⬇️⬇️

Kamil Całus

44,580 Aufrufe • vor 4 Monaten

PrzewodzikFilmowy (NajlepszeSzoty) PrzewodzikKsiążkowy (wypisy) Skoro pojawiła się postać Rocha Kowalskiego, to muszę przypomnieć tę scenę – majstersztyk. A tak rolę w „Potopie” wspominał Krzysztof Kowalewski: „– Produkcja Potopu miała rozmach? – To mało powiedziane. Sienkiewicza się wtedy na klęczkach robiło. A z drugiej strony koprodukcja. Towarzysze radzieccy patrzyli, więc po szlachecku zastaw się, a postaw się. Mnóstwo scen w plenerze, co podbija koszty. A na dodatek zdjęcia zbiegły się z jakąś koszmarną suszą, temperaturami nienotowanymi tam od lat. Trzeba było wozami strażackimi polewać plan, bo jak tylko towarzystwo ruszało na koniach, to nagrywała się tylko pędząca kula kurzu. Dla operatora to musiał być koszmar. – Jerzy Wójcik podobno nie odpuszczał. – Pamiętam, że zależało mu, żeby w jakimś ujęciu na horyzoncie pojawiła się chmura. To pewnie miało jakieś symboliczne znaczenie. Tylko że w czasie tej afrykańskiej suszy chmury są mocno deficytowe. Wójcik od rana stał i wypatrywał chmurki. Jurka Hoffmana, reżysera, trafiał szlag. Plan ustawiony. Ludzie czekali. A Wójcik szuka chmurki. Mija kilka godzin. Chmurki nie ma. Wreszcie pomocnik operatora spojrzał w swoje przyrządy i krzyczy: „Koniec zdjęć, leci w czerwone”, czyli za ciemno na kręcenie. I następnego dnia od rana znów polowanie na chmurkę. – Szaleństwo. – Całkowite. Dziś za takie coś producent wbiłby chyba reżysera i operatora na pal. Ja sam miałem ponad pięćdziesiąt dni zdjęciowych. Rozmach był taki, że kiedy nie wystarczało miejsc w hotelach, to kwaterowali nas w mieszkaniach przerobionych na hotel. Takich zwykłych, trzypokojowych, każdy miał swój, a łazienka i kuchnia były wspólne. W pewnym momencie też trafiłem do takiego. Tylko że ktoś nie pomyślał i do jednego mieszkania wrzucił Selima, który miał polską żonę i tureckie korzenie, i Jerzego Kozakiewicza, który miał z kolei korzenie ormiańskie. Tam była czysta, żywa nienawiść. A między nimi ja. Selim to był karciarz, oszust, barwna postać. Jurek dobry człowiek. Ale tego Selima lżył strasznie. – Dyskryminował pod względem pochodzenia. – Ale jak wymyślnie. Myślałem, że tam z nimi oszaleję. Prosiłem Jurka: „Daj mu spokój. Odczep się od niego”. Ale on co chwila mu dowalał. – A produkcja się przeciągała. – Miałem jakieś zobowiązania w Polsce, więc jeszcze zrobiłem parę lotów, w tę i z powrotem. Proszę bardzo, nie ma sprawy. Musisz, to lecisz. A przecież grałem średnio ważną postać. – No niech pan nie przesadza. Sama scena z Zagłobą na wozie trwała ponad siedem minut. Ciężko się grało z Kazimierzem Wichniarzem? – W tej scenie nie, bo nie musiał jechać konno. Ale ogólnie Wichniarz nie czuł siodła. Trzeba go było najpierw na nie wsadzić. A później pilnować, żeby na nim wysiedział. I wtedy grało się z nim ciężko, bo panicznie się tego konia bał. Pamiętam, że kiedyś koń zastrzygł uszami, bo odganiał się od muchy. A Wichniarz po prostu zzieleniał. – Pan sobie radził lepiej. – Po szkole aktorskiej wziąłem prywatnie parę lekcji jazdy konno, bo uznałem, że aktor jednak powinien posiadać i taką umiejętność. Ale nie powiem, żebym nauczył się wtedy jeździć. Powiedzmy, że ładnie wyglądałem w siodle. Dlatego kiedy przed Potopem wysłali nas na lekcje do klubu jeździeckiego Legii, podszedłem do sprawy serio. Mnie to się nawet podobało. W tamtych czasach dużo jeszcze biegałem. Lubiłem ćwiczyć. I dawałem sobie radę, w czym niezwykle pomogli mi maszyniści kolejowi. – Będzie zabawna historia. – Dla maszynistów to była beczka śmiechu. Klub mieścił się przy Kozielskiej, koło której w tamtych czasach była bocznica dla parowozów. I jak tylko w parowozie zobaczyli kogoś na koniu, to para szła w gwizdek. A koń przed siebie albo dęba. Trzeba było być czujnym, bo to była walka o przeżycie. – Ale efekty były. – Aż za dobre. W scenie pościgu Rocha Kowalskiego za Karolem Gustawem trzeba było robić kilka dubli, bo fałszowałem historię. – … – Dali mi takiego konia, który chyba z tydzień nie wychodził ze stajni. Oszalał, kiedy zobaczył słońce. Ten, na którym posadzili Leona Niemczyka, był w nastroju kontemplacyjnym. A kondycyjnie to tak ostatni dzień przed pójściem do rzeźni. Robiłem co mogłem, żeby nie dogonić Karola Gustawa, ale za cholerę mi to nie wychodziło. A wszystkich trafiał szlag. Mnie zresztą też”.

Przewodzik

19,241 Aufrufe • vor 3 Monaten

Ten wyrok to kompletna parodia sprawiedliwości i policzek dla rodzin ofiar – dwie kobiety zabite w wypadku spowodowanym przez adwokata Pawła K., a Sąd Okręgowy w Olsztynie pod batutą sędziego Karola Radaszkiewicza łagodzi karę do żałosnego 1,5 roku odsiadki i 4 lat bez prawa jazdy, uznając to za "nieumyślne zagapienie się". Formalnie mieści się w widełkach art. 177 § 2 Kodeksu karnego, ale w rzeczywistości to ochrona kolesi w togach. A kto za tym stoi? Sędzia Radaszkiewicz, mocno powiązany z Iustitią – tą przybudówką partyjną, która od lat miesza politykę z prawem, podpisując ich apele i manifesty. To nie przypadek, że w takim klimacie zapadają wyroki, które śmierdzą układami. Porażające jest też to zblatowanie kasty z mainstreamowymi mediami – choćby TVN, który zrobił wywiad z oskarżonym, a obecnie skazanym, celebrycko go promując. Czy dlatego, że brał udział w marszu zorganizowanym przez Platformę Obywatelską w Warszawie, czy dlatego, że zamieszczał treści wskazujące na zbieżność jego poglądów z tą opcją polityczną? Na szczęście usłyszeliśmy też głos rozsądku: SSO w Olsztynie Franciszek Michera Franciszek Michera 🇵🇱, zastępca rzecznika prasowego Prawnicy dla Polski – jedyny legalny Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym w Białymstoku, w imieniu stowarzyszenia ostro skrytykował ten bajzel, wskazując na patologię w sądownictwie – chaos, podważanie Krajowa Rada Sądownictwa i spadek zaufania do sądów na samo dno, bo Polacy dziś już nie wierzą w tę farsę. Czas skończyć z tym cyrkiem, gdzie sprawiedliwość zależy od politycznych koneksji!

Prawnicy dla Polski

13,363 Aufrufe • vor 4 Monaten

Zagazowani w Krakowie 12.11.2025 Do dziś Policja nic nie ustaliła?! "Zwyczajny dzień, powrót z pracy, nagle z mojej lewej strony równa się ze mną mitsubishi eclipse. Facet coś tam gestykuluje. Wraz z partnerką stwierdziliśmy, że może nie mam światła z tyłu, lub coś jest nie tak z samochodem. Do miejsca zamieszkania miałem już z 2 minuty drogi więc skręciłem na ślimaka do zjazdu i kontynuowałem podróż. po czym zauważyłem, że czarny samochód pojechał za mną, ustawiłem się przed sygnalizacją do lewoskrętu, i międzyczasie delikwent zrównał się ponownie samochodem, otwierając szybę. Również opuściłem szybę po czym usłyszałem coś w stylu "c#$lu za szybko zap#$%^&sz po tej drodze". Zdziwiony sytuacją bo ani nikomu nie wymusiłem, nie zrobiłem na drodze nic co mogło by w ogóle doprowadzić do jakiegokolwiek konfliktu. Oczywiście nie pozostałem dłużny i odpyskowałem w jego kierunku, że nic takiego nie miało miejsca, a dwa jak zmierzył moją prędkość :) Podjechaliśmy kawałek dalej, po czym podszedł do mojego samochodu od strony pasażera gdzie siedziała moja partnerka aby dokończyć dzieła jak na szeryfa przystało. Tym razem nie otwierałem szyby. Widząc brak interakcji, uderzył z pięści dwa razy w szybę, i odszedł. No to jak już doszło do tego, że po pierwsze od strony mojej partnerki zaczął używać przemocy, i dwa - podjął próbę zniszczenia mojego mienia, wysiadłem z samochodu udając się w jego kierunku. Podejrzany schował się w samochodzie. Wróciłem do samochodu, zmieniło się światło i podjechaliśmy do przodu. W tej chwili jego samochód zrównał się z naszym na czerwonym- jeden do jednego. Jak widać na nagraniu machał tam ręką aby otworzyć szybę, by kontynuować swoje szeryfowanie i pouczanie. Otworzyliśmy szybę po czym napastnik wyciągnął gaz, i to nie byle jaki gaz - coś w rodzaju gazu na niedźwiedzie taka mała gaśnica, i potraktował nas tym przez okno do wnętrza samochodu. przypominam , że w moim samochodzie na siedzeniu pasażera siedziała kobieta i to ona była na pierwszej lini gazu. Resztę widać na nagraniu I NAJWAŻNIEJSZE CO CHCIAŁEM WŁAŚNIE TUTAJ ZAZNACZYĆ, do dziś nie ma żadnej reakcji policji - posiadając nagrania, rejestrację, świadków, nawet vin pojazdu. Nikt nic z tym ni zrobił, policja przyjechała na miejsce zanotowała zdarzenie i na tym się skończyło pomimo pism, zawiadomień itd." 12.11.2025 Kraków

StopCham

89,784 Aufrufe • vor 6 Monaten

📝Podsumowanie kontroli poselskiej zrealizowanej z poseł Dorota Arciszewska Mielewczyk w Zarządzie Morskiego Port Gdynia Official w sprawie przetargu na użytkowanie nowego terminala promowego, który wygrała szwedzka Stena Line. Najkrócej jak się da – z takim chamstwem nie miałem w czasie kontroli poselskiej jeszcze nigdy do czynienia. 1⃣Kontrola i jej temat były zapowiedziane dzień wcześniej. Informacja o tym została przekazana przez sekretarkę prezesowi zarządu. Dziś jednak prezes portu był w Szczecinie, a dwóch wiceprezesów było – dowiedzieliśmy się ukradkiem od jednego z pracowników – na festiwalu filmów fabularnych w Gdyni (sic!). Pozostawię to bez komentarza. 2⃣Kiedy przyjechaliśmy, udawano, że nikt nie wiedział, iż jakakolwiek kontrola była zapowiedziana. Po pewnym czasie przyszło dwóch panów, którzy oświadczyli, że sprawy przetargu nie znają i że nie ma w porcie nikogo, kto mógłby nam te sprawy merytorycznie przedstawić. Trochę się wkurzyłem, powiedziałem, co o tym myślę i zapytałem, czy nie mają komórki zajmującej się przetargami. Okazało się, że jest taka, ale panowie odmówili nam możliwości spotkania z jej kierownikiem – bo nie🫣 3⃣No to sami zaczęliśmy tego kierownika szukać. W końcu się udało i zaczęła się z nim (był w komisji przetargowej) oraz z drugą panią kierownik (też z komisji przetargowej) w miarę normalna rozmowa. Widać było, że byli bardzo zażenowani sytuacją😓 4⃣Niestety, ale nie bardzo chcieli nam cokolwiek powiedzieć, tłumacząc, że nie mają umocowania od zarządu, by przekazywać nam jakiekolwiek informacje, i że proszą o „zrozumienie ich sytuacji”. 📁Ostatecznie pokazali nam chociaż oferty złożone przez konsorcjum polskich spółek i ofertę Stena Line, z których wynika rzeczywiście, że polskie spółki złożyły niewiele, ale lepszą finansowo ofertę! Nie zostali jednak wybrani, bo zarząd portu uznał, że nie dadzą rady jej zrealizować w pełnym zakresie. Tyle że (to bardzo ważne!) w razie braku realizacji port nie byłby w żaden sposób stratny, bo konsorcjum musiałoby płacić za ubytek w dochodach portu kary umowne. ✍️Wybrano więc ofertę gorszą, mimo że port (i całe państwo na dochodach z podatków) zarabiałby więcej, gdyby wybrano drugą ofertę. Jednocześnie nie zachodziło żadne ryzyko finansowe po stronie portu! 🚫Niestety, szczegółów przekazać nam nie chciano. Złożyliśmy formalnie żądanie udostępnienia szeregu dokumentów. Powinni przekazać nam je niezwłocznie, ale po dzisiejszym dniu wątpię, czy cokolwiek w porcie w Gdyni odbywa się w normalnym trybie. Szok.

Kacper Płażyński

42,883 Aufrufe • vor 10 Monaten

😯Widz uraził uczucia Krzysztof Stanowski pytaniem o jego powiązania z prezesem Polskiego Związku Firm Deweloperskich. Krzysztof Stanowski unika tematu dopłat do kredytów, bo uważa, że na ten temat nie potrafiłby stworzyć interesującego 15-minutowego materiału. Z drugiej strony na temat mieszkalnictwa potrafi zrobić dwie dwugodzinne debaty. Widać, że ten temat "nikogo nie interesuje", skoro debaty mają w sumie 1.3 mln wyświetlań😉 Prowadzącym tych debat jest Robert Mazurek, któremu chyba bardziej zależy na dobrze deweloperów niż samym deweloperom. W trakcie ostatniej debaty powiedział on np. że nie wyobraża sobie, żeby państwo budowało mieszkania za pieniądze podatników, bo w ten sposób stworzylibyśmy konkurencje dla deweloperów😂 Co więcej Stanowski po pierwszej debacie nagrał 24 minutowy monolog, w którym tłumaczył swoim widzom co powinni myśleć na temat tego co usłyszeli dzień wcześniej na debacie. Bronił deweloperów zaniżając ich marżę i sugerował swoim widzom, że należy ją podzielić przez 5. Skoro wszystko jest rozstrzygnięte i każdy wiedział od początku, że te dopłaty są dla banków i deweloperów to po co organizować 4h debat, a następnie nagrywać 24 minuty monolog z komentarzem do jednej z nich? 🛫Krzysztof potrafi lecieć do Indii, aby weryfikować kłamstwa jakieś podrzędnej influenserki, o której istnieniu zapewne nawet nie wiedzieliście, ale jeśli chodzi o wzrost cen mieszkań, miliardy złotych wydawanych na dopłaty i to co dzieje się w MRiT to temat dla niego nie istnieje. To nie jest ważna sprawa dla dziennikarza z jego zasięgami - lepiej sprawę przydzielić komuś młodszemu, kto powycina viralowe filmiki z X i temat zamknięty. Materiału w tej sprawie nie uświadczymy, bo gdyby taki materiał powstał to byłby on "grubo nie fair" i mógłby on doprowadzić do płaczu niejednego dewelopera(a jednego w szczególności)😉 🤫Na ten temat najlepiej jakby była cisza, w końcu każdy wie, że dopłaty są dla banków i deweloperów, więc po co o tym gadać? Lepiej dać ministerstwu pracować w spokoju.

Ministerstwo Niedorozwoju i Technofobii

406,898 Aufrufe • vor 1 Jahr

Hahahaha. Jak w zegarku. Wyobraźcie sobie, że kobiety z pokolenia Z. dobijają właśnie do 30. roku życia i zdecydowały, że od teraz, to one są kobiety tradycyjne. Jak zwykle mamy pierdy o tym, że "feminizm je zawiódł", a cała ta zabawa w "girlboss" ma sens tylko wtedy, gdy się jest młodą i dynamiczną. Bo potem ciśnie w środku na rodzinę. #NoKtoByPomyślał Zostały oszukane! Nie, że same wybrały świadomie taką ścieżkę życiową i teraz próbują wykonać - widoczny gołym okiem z kosmosu - piruet. Godny pozazdroszczenia przez najlepsze tancerki baletowe. Nie nie. To są prawdziwe ofiary systemu. Nie wiedziały, że ich wybory życiowe mają konsekwencje. Nikt je tego nie nauczył. Ale wiecie co? To pokolenie kobiet zaliczy naprawdę ostrego zonka. Cwaniactwo i bezczelność w stronę menów, zostaną surowo ukarane. Wiele z tych kobiet nie znajdzie już beta-spadochroniarza, który złapie weterankę kutakaruzeli w locie i powstrzyma przed samotnym uderzeniem w ścianę. Zetki to pokolenie mężczyzn już świadomych i przyzwyczajonych do samotności. Potrafiących szukać źródeł szczęścia, satysfakcji z życia bez związku i samicy w ich życiu. Wielu z nich wykalkuluje sobie, że lepiej jest żyć jak dotychczas, niż iść pełnić rolę czyjejś polisy ubezpieczeniowej, wiedząc że ona go nie kocha i nie pożąda, czemu da wyraz we wszystkich aspektach życia, zaczynając od sypialni, jak tylko ją zaobrączkuje, albo da dzieciaka. Zetki to mężczyźni z oczekiwaniami. Wymaganiami. Dla nich jej przeszłość ma znaczenie. Zbyt dużo " nieudanych związków" z "toksycznymi eks"? Nara. Oczekiwanie, że wychowają nie swoje dziecko? Nara. Ciągłe dramy i gównoburze o nic? Nara. O małżeństwie nie będzie mowy. Ale tu akurat nie szkodzi, bo to i tak już prawie zdechnięta instytucja. Najlepsze, co można zrobić, to dobić strzałem w potylicę, żeby oszczędzić dalszej agonii i cierpieniom. Ci mężczyźni i ich oczekiwania będą jedynym bastionem, w ginocentrycznym społeczeństwie, który swoimi decyzjami pociągnie płeć lepszą do odpowiedzialności i konsekwencji za wcześniejsze wybory życiowe. W rezultacie, masa kobiet będzie samotna i sfrustrowana. To da pożywkę mainstreamowi, do zaognienia wojny płci. Te kobiety będą idealnymi żołnierzami systemu, do walenia w manosferę i mężczyzn samych w sobie. Feminizm 5.0 nadchodzi wielkimi krokami. Pamiętajcie, że wchodzimy w nową erę: sheconomy. Więcej kobiet niż mężczyzn, będzie pracować i utrzymywać gospodarkę na swoich barach. Słynne badanie alarmuje od lat, że w 2030 roku, co druga kobieta w wieku produkcyjnym będzie bezdzietną singielką. Bez opcji znalezienia kogoś do związku. Dlatego wszyscy - czy tego chcemy czy nie - będziemy w tym szajsie uczestniczyć i odczujemy tego skutki. To dopiero początek końca naszych wzajemnych relacji. Bo po raz pierwszy w historii, mężczyźni mają pełną wiedzę oraz klarowny obraz obu stron kobiecej hipergamii. Potrafią wywnioskować, do którego z dwóch worków zostaną wrzuceni. Frajer do związku, mający zapewnić skuteczną ucieczkę księżniczki przed samotnością na starość. Albo ktoś, kogo ona autentycznie pożąda. Jak wiemy, tych drugich jest może z 15% wśród wszystkich facetów. Natomiast ogromny procent reszty, nie da się wrzucić do pierwszego wora. Tak naprawdę, prawdziwa wojna dżenderowa dopiero nadchodzi. Teraz to takie pierdu pierdu w internecie. Niedługo będzie bardzo, bardzo źle. Wesołych Świąt.

Histeria Bez Dystansu

56,532 Aufrufe • vor 3 Monaten

Jak to możliwe, że Messi gra na takim poziomie w tym wieku? ⤵️ Igor Lewczuk 🗣️ Ja pamiętam, jak przychodził do ligi francuskiej. Wtedy każdy mówił: „Okej, liga francuska jest bardzo fizyczna, może już sobie nie poradzi”. Miał przecież 35 lat. Wiele osób uważało, że jest już po swoim prime'ie. A jednak miał kapitalne liczby. Okej, PSG nie wygrało Ligi Mistrzów z Messim w składzie, ale indywidualnie wciąż prezentował fenomenalny poziom. To cały czas był ten Messi. Oczywiście taki Messi, który nie biega przez cały mecz, czasami spaceruje i może nie do końca pasuje do filozofii niektórych trenerów. Natomiast jeżeli chodzi o jakość piłkarską, to było coś niespotykanego. Z biegiem czasu zazwyczaj widać spadek formy. To nie jest tak, że ktoś ma 29 lat, a potem nagle 37 i wszystko się zmienia z dnia na dzień. Ale między 35., 37., 38. a 39. rokiem życia u normalnego piłkarza ten regres jest już bardzo wyraźny. Natomiast w przypadku Messiego mam wrażenie, że jest zupełnie odwrotnie. Nie wiem, czy to kwestia jakiegoś planu treningowego, przygotowania fizycznego czy czegoś innego, ale dla mnie jest nie do wyobrażenia, że zawodnik w takim wieku może tak wyglądać na mundialu, przeciwko rywalom tej klasy. Przecież każda drużyna skupia się przede wszystkim na Messim. Każdy wie, że trzeba go odciąć od gry, bo Argentyna jest od niego w dużej mierze zależna. Wszyscy zdają sobie sprawę, że jeśli powstrzymają Messiego, to zrobią ogromny krok w stronę zwycięstwa. Myślę też, że każdy piłkarz ma ambicję, żeby pokazać całemu światu, że to właśnie on odbierze Messiemu piłkę, że to on zagra przeciwko niemu twardo, agresywnie i uprzykrzy mu życie. A mimo to Messi nadal robi rzeczy niespotykane. Oczywiście czasami sędziowie mogą patrzeć na niego trochę inaczej i częściej odgwizdywać faule na jego korzyść, ale i tak jestem pod ogromnym wrażeniem tego, jak się prezentuje.

Kanał Sportowy

68,625 Aufrufe • vor 12 Tagen

Mieszkaniówka wg Mentzena – młodzi, obudźcie się, zanim będzie za późno „Zagłosowałbym na Mentzena Sławomir Mentzen, ale… sam nie wiem, na czym polega jego fenomen.” My wiemy. I nie jest to nic pozytywnego. Jako Goldmann Research patrzymy z rosnącym niepokojem na rosnące poparcie dla Sławomira Mentzena wśród młodych. W grupie 18–30 lat aż 54% deklaruje, że na niego zagłosuje. Przypadek? Dokładnie tyle samo – 54% – wciąż mieszka z rodzicami. Halo, młodzi! Macie problem mieszkaniowy, a popieracie człowieka, który chce go pogłębić! Mentzen pozuje na antysystemowego buntownika, ale w rzeczywistości to czysty lobbysta deweloperów i banków, owinięty w patriotyczne slogany. Gdy tylko zaczął korzystać z analiz firm związanych z pisowskim oligarchą Radkiem Tadajewskim (od 15 lat współpracuje PRowo z sektorem nieruchomości) – nagle zmienił zdanie o katastrze. Przypadek? Nie sądzimy. Jeszcze w 2023 mówił: podatek katastralny ma sens. Dlaczego? Bo zatrzymuje pompowanie kapitału w beton i spekulację. Ale w 2025? Nagle: „to wywłaszczenie ludzi!”. Retoryka jak z TVP Info. A przecież nikt nie chce odbierać ludziom mieszkań. Chodzi tylko o to, by zatrzymać turbo-inflację na rynku nieruchomości. Przykład? Rodzina 2+2 mogłaby mieć 8 mieszkań i NIE PŁACIĆ katastru. Więc o co ten raban? Mentzenowska „ulga podatkowa”? To dopłaty dla banków i deweloperów w przebraniu. Nie poprawi dostępności mieszkań. Za to: •Podbije popyt – czyli ceny pójdą w górę. •Zwiększy zyski sektora finansowego, nie obywateli. •Nie pomoże nikomu, kto dziś jeszcze nie ma mieszkania. Masz wątpliwości? Teraz kupujesz za 700 tys., po tej „uldze” zapłacisz 850 tys., bo wszyscy polecą po „pomoc”. To nie ulga – to pułapka cenowa. I teraz najgorsze: REIT-y. Czyli wehikuły finansowe, które będą wysysać rynek i robić z mieszkań maszynki do zarabiania na wynajmie. Kto zyska? Ci, którzy już mają. Kto straci? Reszta – czyli TY. Gdy REIT-y otworzą się na kapitał zagraniczny i emerytalny, młody człowiek będzie mógł tylko pomachać mieszkaniu z oddali. Deweloperzy wykupią działki, zanim w ogóle zdążysz złożyć wniosek kredytowy. Bosak i Mentzen chcą „uwolnić grunty”? Świetnie – dla spekulantów. Nie dla zwykłych ludzi. Bez realnej konkurencji w postaci budownictwa publicznego, rynek zamieni się w monopol kilku korpo-deweloperów z bankami w kieszeni. Pytamy wprost: dlaczego młodzi ludzie popierają polityka, który gra przeciwko ich mieszkaniowej przyszłości? Nie dajcie się zwieść ładnemu TikTokowi, eleganckiemu garniturowi i „wolnorynkowej gadce”. Mentzen to nie wybawiciel. To człowiek, który pozwoli REIT-om, bankom i deweloperom przejąć waszą przyszłość – a wy jeszcze będziecie mu za to klaskać. Czas się obudzić. Czas przestać głosować przeciwko sobie. Mieszkania to nie memy. Mieszkania to życie.

Przemek Goldman

62,617 Aufrufe • vor 1 Jahr

🇳🇱⚽️Ciekawy przypadek Oskara Zawady Zawada w grudniu 2024 strzelił pięć goli - cztery w Eredivisie, jedną w Pucharze Holandii. OptaJohan podaje, że żaden (!) piłkarz w Holandii nie zdobył więcej bramek. W RKC Waalwijk jest kapitanem. Zapomniany w Polsce, a życie ma ciekawe. Do Wolfsburga wyjechał jako szesnastolatek. W młodzieżowych drużynach Wilków grał z Julianem Brandtem. Trenował z Kevinem de Bruyne. W A-Junioren Bundesliga Nord/Nordost U-19 potrafił strzelić 19 goli w 21 meczach i 16 goli w 15 meczach. Wypożyczyli go do Twente. Jako młody chłopak zadebiutował w Eredvisie. Skończyło się bez gola, na 11 meczach, czasami wychodził nawet w pierwszym składzie. Przygarnęło go Karlsruher SC, w 2. Bundeslidze trafił dwa razy i... wylądował w Polsce. O dalszych losach kariery opowiadał mi w wywiadzie z 2023 roku. - Gdybyś uważnie prześledził moją karierę, zobaczyłbyś, że często zmieniałem kluby, w których jeszcze częściej zmieniali się szkoleniowcy. W Wiśle Płock pracowałem z czterema trenerami w ciągu roku. W Karlsruher – z trzema w ciągu pół roku. Brakowało stabilizacji i złapania doświadczenia na boisku poprzez mecze. Odczuwałem to. - Pewnie to dosyć łatwe wytłumaczenie. - Nie potrzebuję się nikomu tłumaczyć ani szukać wymówek. Nie należę do tego typu osób. Zawsze zaczynam od patrzenia na siebie. W Karlsruher zaczynałem grać. Trener zaczął na mnie stawiać. Ale po czterech meczach już go nie było. Przyszedł inny szkoleniowiec i wolał bardziej doświadczonych zawodników. Straciłem miejsce w składzie. Poszedłem do Płocka. Jeden mecz zagrałem, w drugim siedziałem na ławce. Znów rotacja na ławce trenerskiej. Leszek Ojrzyński dał mi szansę, zacząłem strzelać bramki, rosnąć jako zawodnik. Niestety: zaraz odszedł. Radosław Sobolewski kompletnie nie dawał mi szans. Przeskoczyłem do Arki. Powtórka z rozrywki. Aleksandar Rogić. Krzysztof Sobieraj. Ireneusz Mamrot. W Rakowie była stabilizacja i świetne miejsce, żeby prowadzić karierę po dobrym torze. Śmieję się, że to nie jest polski klub! - Wytłumacz. - O Rakowie mogę mówić w samych superlatywach. Fantastyczny trener. Fantastyczni zawodnicy. Fantastyczna mentalność chłopaków w drużynie. Raków ma przede wszystkim swoje DNA, którego w większości polskim klubom brakuje. Tam jest nałożona filozofia klubu, która jest konsekwentnie realizowana. Wiedzą, po co i dlaczego ściągają danego zawodnika, choć innym może wydawać się to dziwne i niezrozumiałe. - Odszedłeś do Korei Południowej. Jeju United złożyło bardzo atrakcyjną ofertę finansową, więc musiałem z niej skorzystać, żeby pomóc mojej rodzinie. Nie każdy zawodnik z Ekstraklasy dostaje możliwości transferu do Korei Południowej czy Japonii. Nie chciałem kiedyś pluć sobie w brodę, że nie zaryzykowałem. - Ale się sparzyłeś. Uważam, że Korea Południowa była najgorszym miejscem, w jakim kiedykolwiek grałem. Koreańczycy potrafili ściągnąć napastnika z Bundesligi. Dać mu duży kontrakt. Taki na dwa czy trzy lata. A po dwóch czy trzech tygodniach uznać go za słabego zawodnika i powiedzieć mu, że jednak nie jest taki dobry, jak oni wcześniej myśleli i najlepiej byłoby, gdyby odszedł, choć nie zdążył nawet jeszcze zadebiutować w oficjalnym meczu. Nie ma tam czasu na aklimatyzację. Jest bardzo mało logiki w podejmowanych decyzjach, za to dużo działania w emocjach. Pewnym kuriozum były też zamieszania wokół kontuzji. Trwała pandemia. Dwa tygodnie siedziałem na kwarantannie. Niemal bezczynnie. Poza jazdą na rowerku stacjonarnym i skakaniem na skakance, podczas gdy trener stał za oknem i obserwował mój „trening”. Bez żadnych treningów biegowych i aktywności typowo piłkarskiej. Wyszedłem z kwarantanny i od razu wrzucili mnie w mecze. Boiska są tam niepodlewane i twarde. Na logikę łatwo dodać dwa do dwóch. Taka nawierzchnia źle wpływa na kolana. Tym bardziej, jeśli trening jest zły, a pojawia się nagłe obciążenie. Coś się może zdarzyć. I się zdarzyło. Przytrafił mi się uraz zwany kolanem skoczka. Bez bólu nie mogłem nawet wejść i zejść po schodach, a co dopiero grać. Wyleciałem z gry na dłuższy czas. A oni postawili na mnie krzyżyk. Potrafili mówić, że udaję kontuzję. Albo, że tak naprawdę nic mi nie jest. Brudne zagrywki. To było tam na porządku dziennym. Przeważnie wobec obcokrajowców, ale koreańscy piłkarze też się z tym stykali. Nigdy się z czymś takim nie spotkałem. Denerwowałem się, ale mnie to wzmocniło. - Sugerowałeś swojego czasu, że Korea Południowa to królestwo sztuczności. Z tego wszystkiego najlepszy był chyba przymus klaskania. Kiedy leczyłem kontuzję, wraz z zawodnikami, którzy nie jechali na dany mecz, musieliśmy stawiać się pod klubem, żeby brawami żegnać wyjeżdżających chłopaków. I witać. Dzień po meczu. O siódmej rano. Trochę można było poczuć się jak w armii na jakimś poligonie. Zabawne były też charakterystyczne koreańskie okrzyki, które drużyna wydawała tylko po to, żeby trener widział, że jest w zespole duch walki. Niektórzy piłkarze potrafili obcinać się na łyso, żeby zaimponować trenerowi, bo ścięcie włosów jest ich oznaką waleczności. Działo się dużo scen zupełnie niepodobnych do naszych realiów. - Krzywe zwierciadło. - Prawda, nie każdy jest tam przecież dziwny i sztuczny. Mam dwóch bardzo dobrych koreańskich kolegów. Spędzili trochę czasu w Europie. Rozumieją różnice między Zachodem a Azją. Sami mówią, że Koreańczycy, którzy nigdy nie wyjechali z Korei Południowej, mają zamknięte głowy i nie do końca czują się tam dobrze. A ci, którzy podróżowali po świecie i widzieli coś więcej, są bardziej otwarci. Problem w tym, że niezbyt wiele osób wyjeżdża poza ten kraj. Potem mają klapki na oczach. I tamtejsi trenerzy nadal wierzą, że zbawieniem dla gry zespołu będzie czterokilometrowa wspinaczka na górę albo implementowanie metod treningowych, które w Polsce z mody wyszły jakieś trzydzieści lat temu. Wyznają starą szkołę. Długo. Mozolnie. Bez piłek. I najlepiej jeszcze w śniegu. *** Zawada mógł stać się ciekawostką. Egzotyczną ciekawostką. Kolejnym gościem, który „kiedyś był w Wolfsburgu”, a później to już tylko w Wiśle Płock, Stali Mielec i o Jeju (United) - nie wyszło. Ale odbudował się w A-League. Dla Wellington Phoenix strzelał jak na zawołanie. Mówił, że Australia i Nowa Zelandia to jego miejsce na ziemi. Strzelił tam 22 gole w 42 meczach. Latem podpisał dwuletni kontrakt z RKC Waalwijk. To jeden z najsłabszych klubów Eredvisie, ale Zawada ma tam mocną pozycję, od samego początku jest kapitanem i od niedawna seryjnie strzela gole: 30.10, Vitesse, Puchar Holandii - gol, 23.11, Heracles Almelo, Eredivisie - gol, 07.12, Feyenoord, Eredivisie - gol, 14.12, Fortuna Sittard, Eredivisie - dwa gole, 17.12, SC Cambuur, Puchar Holandii - gol, 20.12, PEC Zwolle, Eredivisie - gol. W Holandii go chwalą. Pojedyncze głosy, że może go do reprezentacji Polski, bo Adam Buksa gra w słabszej lidze, a Karol Świderski jest w USA, są zdecydowanie przesadzone i pozbawione sensu. Ale historia Zawady jest ładna.

Jan Mazurek

48,698 Aufrufe • vor 1 Jahr