Video wird geladen...

Video konnte nicht geladen werden

Zur Startseite

"𝐑𝐎𝐁𝐈𝐄̨ 𝐒𝐖𝐎𝐉𝐄, 𝐀 𝐎𝐍 𝐂𝐇𝐎𝐃𝐙𝐈 𝐃𝐎 𝐌𝐄𝐃𝐈𝐎́𝐖 𝐈 𝐏Ł𝐀𝐂𝐙𝐄" - mówi w Bartłomiej Kowalski o Mateuszu Cierniaku😱Nie pałają do siebie sympatią, to wiemy. Jakie są kulisy ich konfliktu?🧐 📺"Jazda o Złoto. Żużel na podsłuchu" oglądaj wyłącznie w serwisie CANAL+:

23,919 Aufrufe • vor 10 Monaten •via X (Twitter)

0 Kommentare

Keine Kommentare verfügbar

Kommentare vom Original-Post werden hier angezeigt

Ähnliche Videos

Rusza pilotażowy program odsyłania do Polski weteranów z wojny na Ukrainie. Ci weterani mają się leczyć w Polsce w polskich szpitalach, a potem, jeżeli zechcą, mają być osiedlani w Polsce. To jest tak skandaliczne, że aż brakuje mi słów! Po pierwsze - dlaczego nie leczą się u siebie, na Ukrainie?! Ukraina ma wiele, naprawdę bogatych ośrodków leczniczo-rehabilitacyjnych? Po drugie - sytuacja w polskich szpitalach jest, jak wiemy, tragiczna. Mają ją pogarszać jeszcze weterani z wojny na Ukrainie?! Po trzecie - nikt się mieszkańców tych miast, gdzie przyjadą weterani i Polski nie pytał, czy chcą przebywać w tym samym miejscu, co ludzie z traumami wojennymi i być narażeni na ich agresję?! Po raz kolejny Polaków traktuje się jak psów, jak króliki doświadczalne, z którymi można zrobić wszystko, używając do ich zmanipulowania lewackiej demagogii i manipulacji. Brakuje mi słów na tę bezwolną, antypolską, zdradziecką władzę. I na tych imbecyli w opozycji, którzy myślą tylko o tym, jak się dostać do władzy, ale nie myślą o Polsce i o Polakach i o konsekwencjach swoich, dokonanych już w przeszłości, wyborów! Jarosław Kaczyński Mateusz Morawiecki Przemysław Czarnek Mariusz Błaszczak Sławomir Mentzen Krzysztof Bosak 🇵🇱 Grzegorz Braun Mariusz Gosek 🇵🇱 poseł_PiS Joachim Brudziński 🇵🇱 Janusz Kowalski 🇵🇱 Robert Bąkiewicz Janusz Korwin-Mikke Jan Kanthak 🇵🇱 Mariusz Gosek 🇵🇱 poseł_PiS Dariusz Matecki

Olga Srokarczuk

18,085 Aufrufe • vor 6 Tagen

Na cześć takich filmów wymyśliłem termin, opisujący pewne zjawisko - "Efekt Kaki". "Efekt Kaki" dotyczy sytuacji, gdy mężczyzna popełnił grzech bycia idealnym mężem i ojcem, przez co nieświadomie podpisał się pod późniejszym, własnym wyrokiem śmierci. Kwiaty na rocznicę, pieluchy zmieniane o północy, śniadania do łóżka i „kochanie, jak minął dzień?” – coś, co powinno nabijać (i kiedyś nabijało) mężczyźnie plusy - w dzisiejszej rzeczywistości powoduje samiczą suchość pochwy, na poziomie Sahary w sierpniowe południe. I to do tego stopnia, że Ostatnie Spierdolenie przybiegnie zablokować wjazd do posesji, a Jakub zWiech ogłosi, że to najcieplejszy miesiąc w jej ważynie, w historii pomiarów. Nie chcę się przerzucać która płeć porzuca rodzinę częściej, bo doskonale wszyscy wiemy, że kutasiarzy robiących to samo, co ten zlepek komórek na filmie, nie brakuje. Natomiast istnieje pewna zasadnicza różnica. Właściwie dwie. 1. Żaden mężczyzna porzucajacy rodzinę, nie nagrywa filmów z zapowiedzią tego faktu i nie wrzuca go na swoje social media. 2. Nie są za to nagradzani przez system sądowniczy. Ad. 1 Coś jest głęboko nie tak z kobietami ogłaszającymi publicznie, że zamierzają rozbić swoją rodzinę i pozbawić trójki dzieci stałej obecności jednego rodzica. I jeszcze same mówią, że ich mężowie są idealni, tacy jak powinni. LOL. To jest z jednej strony tak popierdolone, że aż człowiek naturalnie węszy ustawkę. Ale z drugiej strony, czy powinniśmy się dziwić? Żyjemy w epoce upośledzonego matriarchatu, gdzie bycie ofiarą jest najwyższą walutą, a płeć lepsza jest uznawana za ofiarę by default. Ten właśnie status wykorzystuje szlauf z filmu. "[Jestem ofiarą, bo] nie wiem kim jestem. Nie odnalazłam siebie. Wiem, że to co zrobię, rozstrzaska na kawałki świat moich dzieci. Ale moje poczucie szczęścia jest ważniejsze." "Moje szczęście, mój komfort psychiczny, moja znajomość siebie, Ja, ja, ja." Tyle wystarczy, żeby społeczeństwo się nie czepiało, że lasia właśnie rozwala szczęście, bezpieczeństwo oraz przyszłość swoich dzieci. Jeszcze ona zrzuca winę na niego, że to on nie ma czegoś, czego ona szukała przez 10 lat małżeństwa. Obrzydliwe. Poza tym wszyscy wiemy, że to całe "odnajdywanie siebie" oznacza wjazd na karuzelę kutang. Lasię najzwyczajniej w świecie swędzi między nogami. Tylko próbuje ubrać w słowa tak, żeby nie wyjść na skończone kvrwiszcze. Nie udało się złotko. My wiemy. Ale społeczeństwo wybacza. Skończy się na krytyce w social mediach. Konsekwencji żadnych. Kilka dni temu miał miejsce jeden z najbardziej wiralnych momentów tego roku. CEO pewnej firmy przyłapany na zdradzie w czasie koncertu Coldplay. Zdrada ze swoją podwładną. Już następnego dnia od wydarzenia, znaliśmy tożsamość jego żony, wiedzieliśmy jak wyglądają jego dzieci i było globalne współczucie dla jego rodziny, W SZCZEGÓLNOŚCI dla żony. Natomiast czy ktokolwiek zainteresował się rodziną zdradzającej podwładnej? Ta soccer - mama o aparycji wyłowionego z rzeki trupa, też ma męża. Też ma dzieci. Nikt się nie zająknął. Cała uwaga skupiona na zdradzonej żonie. To są właśnie te detale. Luka empatii chyba się nazywa. Ad. 2 Sądy rodzinne pomagają kobietom takim, jak ta na filmie. Facet nie ma czego szukać na sali rozpraw (bo do zdrady nie doszło), więc zgodzi się na rozwód bez orzekania o winie, co ustawia taką kvrwe w bardzo korzystnej pozycji. Ten konkretny mężczyzna musi liczyć na to, że małżonkę swędzi w kroku do tego stopnia, że nie będzie chciała angażować dzieci w proces "odnajdywania siebie". W innym wypadku - widzenia tylko w dni, w które mamusia umówiła się z nowym kvtasem na bajlando i nie ma czasu na jakieś tam dzieci. O tym, że to ona przejmie "wspólny dom" i połowę hajsu nawet nie wspominam, bo to oczywiste. Zajebisty system. Rufność jak ja pierdolę. _________________ Gdy kobiety deklarują, że szukają dobrego, porządnego mężczyzny, to nie kłamią. Ale też nie mówią całej prawdy. Widzę coraz częściej, jak mężczyźni nie kumają różnicy między tym, co jest dla kobiet atrakcyjne, a co podniecające. To nie są te same rzeczy. Kobiety chcą dobrego, porządnego faceta, który będzie dbał o dom, dzieci i ich komfort. Taki mężczyzna jest atrakcyjny jako stabilny fundament. Ale niekoniecznie nawilża. Podniecenie budzi coś innego. Ci z was, którzy bawią się jeszcze w hookup culture, doskonale wiedzą, że ciężko jest dziś trafić na dziewczynę, która nie prosiłaby w łóżku, aby ją poddusić, ciągnąć za włosy, dać z liścia w twarz, albo opluć. Tego typu pragnieniami przesiąknięta jest dzisiejsza, kobieca pornografia (Grey, 300 dni itd.) Mężczyźni tacy jak brazylijski piłkarz Kaka, czy mąż tej z filmu - są dobrzy i porządni od A o Z. Tak zostali wychowani. 100% niebieskiej pigułki w pigułce. Nie znają tej drugiej strony kobiecej natury oraz jej cichych oczekiwań. Nie każda będzie chciała, żeby jej załadować lepę, która powaliłaby Andrzeja Hołotę. Ale każda chce faceta, który - w największym skrócie - potrafi pobudzać i stymulować kobiece emocje. Mężczyzna, który to zagubił lub nigdy nie nauczył - jest skazany na porażkę. Pamiętajcie panowie o "Efekcie Kaki" – im bardziej się starasz być wyłącznie perfekcyjny, tym większa szansa, że stracisz rodzinę, podczas gdy ona "odnajdzie siebie" w jakiejś zawszonej dziurze, na materacu buhaja - lekkoducha, którego postawiła wyżej niż Ciebie i wasze dzieci. Po co to sobie robić?
0:48

Sensitive content

Na cześć takich filmów wymyśliłem termin, opisujący pewne zjawisko - "Efekt Kaki". "Efekt Kaki" dotyczy sytuacji, gdy mężczyzna popełnił grzech bycia idealnym mężem i ojcem, przez co nieświadomie podpisał się pod późniejszym, własnym wyrokiem śmierci. Kwiaty na rocznicę, pieluchy zmieniane o północy, śniadania do łóżka i „kochanie, jak minął dzień?” – coś, co powinno nabijać (i kiedyś nabijało) mężczyźnie plusy - w dzisiejszej rzeczywistości powoduje samiczą suchość pochwy, na poziomie Sahary w sierpniowe południe. I to do tego stopnia, że Ostatnie Spierdolenie przybiegnie zablokować wjazd do posesji, a Jakub zWiech ogłosi, że to najcieplejszy miesiąc w jej ważynie, w historii pomiarów. Nie chcę się przerzucać która płeć porzuca rodzinę częściej, bo doskonale wszyscy wiemy, że kutasiarzy robiących to samo, co ten zlepek komórek na filmie, nie brakuje. Natomiast istnieje pewna zasadnicza różnica. Właściwie dwie. 1. Żaden mężczyzna porzucajacy rodzinę, nie nagrywa filmów z zapowiedzią tego faktu i nie wrzuca go na swoje social media. 2. Nie są za to nagradzani przez system sądowniczy. Ad. 1 Coś jest głęboko nie tak z kobietami ogłaszającymi publicznie, że zamierzają rozbić swoją rodzinę i pozbawić trójki dzieci stałej obecności jednego rodzica. I jeszcze same mówią, że ich mężowie są idealni, tacy jak powinni. LOL. To jest z jednej strony tak popierdolone, że aż człowiek naturalnie węszy ustawkę. Ale z drugiej strony, czy powinniśmy się dziwić? Żyjemy w epoce upośledzonego matriarchatu, gdzie bycie ofiarą jest najwyższą walutą, a płeć lepsza jest uznawana za ofiarę by default. Ten właśnie status wykorzystuje szlauf z filmu. "[Jestem ofiarą, bo] nie wiem kim jestem. Nie odnalazłam siebie. Wiem, że to co zrobię, rozstrzaska na kawałki świat moich dzieci. Ale moje poczucie szczęścia jest ważniejsze." "Moje szczęście, mój komfort psychiczny, moja znajomość siebie, Ja, ja, ja." Tyle wystarczy, żeby społeczeństwo się nie czepiało, że lasia właśnie rozwala szczęście, bezpieczeństwo oraz przyszłość swoich dzieci. Jeszcze ona zrzuca winę na niego, że to on nie ma czegoś, czego ona szukała przez 10 lat małżeństwa. Obrzydliwe. Poza tym wszyscy wiemy, że to całe "odnajdywanie siebie" oznacza wjazd na karuzelę kutang. Lasię najzwyczajniej w świecie swędzi między nogami. Tylko próbuje ubrać w słowa tak, żeby nie wyjść na skończone kvrwiszcze. Nie udało się złotko. My wiemy. Ale społeczeństwo wybacza. Skończy się na krytyce w social mediach. Konsekwencji żadnych. Kilka dni temu miał miejsce jeden z najbardziej wiralnych momentów tego roku. CEO pewnej firmy przyłapany na zdradzie w czasie koncertu Coldplay. Zdrada ze swoją podwładną. Już następnego dnia od wydarzenia, znaliśmy tożsamość jego żony, wiedzieliśmy jak wyglądają jego dzieci i było globalne współczucie dla jego rodziny, W SZCZEGÓLNOŚCI dla żony. Natomiast czy ktokolwiek zainteresował się rodziną zdradzającej podwładnej? Ta soccer - mama o aparycji wyłowionego z rzeki trupa, też ma męża. Też ma dzieci. Nikt się nie zająknął. Cała uwaga skupiona na zdradzonej żonie. To są właśnie te detale. Luka empatii chyba się nazywa. Ad. 2 Sądy rodzinne pomagają kobietom takim, jak ta na filmie. Facet nie ma czego szukać na sali rozpraw (bo do zdrady nie doszło), więc zgodzi się na rozwód bez orzekania o winie, co ustawia taką kvrwe w bardzo korzystnej pozycji. Ten konkretny mężczyzna musi liczyć na to, że małżonkę swędzi w kroku do tego stopnia, że nie będzie chciała angażować dzieci w proces "odnajdywania siebie". W innym wypadku - widzenia tylko w dni, w które mamusia umówiła się z nowym kvtasem na bajlando i nie ma czasu na jakieś tam dzieci. O tym, że to ona przejmie "wspólny dom" i połowę hajsu nawet nie wspominam, bo to oczywiste. Zajebisty system. Rufność jak ja pierdolę. _________________ Gdy kobiety deklarują, że szukają dobrego, porządnego mężczyzny, to nie kłamią. Ale też nie mówią całej prawdy. Widzę coraz częściej, jak mężczyźni nie kumają różnicy między tym, co jest dla kobiet atrakcyjne, a co podniecające. To nie są te same rzeczy. Kobiety chcą dobrego, porządnego faceta, który będzie dbał o dom, dzieci i ich komfort. Taki mężczyzna jest atrakcyjny jako stabilny fundament. Ale niekoniecznie nawilża. Podniecenie budzi coś innego. Ci z was, którzy bawią się jeszcze w hookup culture, doskonale wiedzą, że ciężko jest dziś trafić na dziewczynę, która nie prosiłaby w łóżku, aby ją poddusić, ciągnąć za włosy, dać z liścia w twarz, albo opluć. Tego typu pragnieniami przesiąknięta jest dzisiejsza, kobieca pornografia (Grey, 300 dni itd.) Mężczyźni tacy jak brazylijski piłkarz Kaka, czy mąż tej z filmu - są dobrzy i porządni od A o Z. Tak zostali wychowani. 100% niebieskiej pigułki w pigułce. Nie znają tej drugiej strony kobiecej natury oraz jej cichych oczekiwań. Nie każda będzie chciała, żeby jej załadować lepę, która powaliłaby Andrzeja Hołotę. Ale każda chce faceta, który - w największym skrócie - potrafi pobudzać i stymulować kobiece emocje. Mężczyzna, który to zagubił lub nigdy nie nauczył - jest skazany na porażkę. Pamiętajcie panowie o "Efekcie Kaki" – im bardziej się starasz być wyłącznie perfekcyjny, tym większa szansa, że stracisz rodzinę, podczas gdy ona "odnajdzie siebie" w jakiejś zawszonej dziurze, na materacu buhaja - lekkoducha, którego postawiła wyżej niż Ciebie i wasze dzieci. Po co to sobie robić?

Histeria Bez Dystansu

89,289 Aufrufe • vor 1 Jahr

Ostry i Pola Sieczko się rozstali. Postanowiłem podsumować ich film: 1. Na wstępie płaczą. Widać po nich, że targają nimi duże emocje. 2. Widać chaos, film nie jest planowany. 3. Ich związek się zakończył i chcą otwarcie o tym ludziom powiedzieć. 4. Mówią o tym, bo są youtuberami, a ich relacja była publiczna. 5. Poznali się na festiwalu - mieli pierwszą dłuższą rozmowę. Oboje fajnie ją wspominają. 6. Oboje nie byli wtedy w dobrej kondycji. Pola mówi, że to było magiczne. Nie myśleli wtedy o sobie jako związku. Ostry mówi, że to był jedyny festiwal na jaki pojechał i był super. 7. Dużo pracowali, ale razem udało im się pojechać na 4 podróże. W tym jego walka. Oboje mają z nią mocne - emocjonalne - wspomnienia. 8. Ostry tłumaczy, że śmiechem odreagowuje stres - widać, że ten film jest dla niego ciężki. Tłumaczenie się może pokazywać, że boi się krytyki - nic w tym dziwnego. 9. Ich związek trwał mniej niż rok. Doszli jednak do porozumienia, że trwał ponad rok. 10. Mają wiele problemów. Walczyli, aby je rozwiązać, ale się nie udało. 11. Pola twierdzi, że traci nie tylko chłopaka, ale i najlepszego przyjaciela - nie ma zbyt wielu ziomków i przyjaciół. Ostry mówi, że dalej są przyjaciółmi - Pola stwierdza, że wie jak jest. 12. Ich problemy dla większości mogą być błahe, ale dla ich związku nie - zrozumiałem 13. Długo pracowali nad problemami, ale nie udało im się ich pokonać. Ich poglądy nie zgrywają się ze sobą. 14. Pola mówi, że mogą na siebie liczyć - wcześniej wspominała o końcu przyjaźni 15. Ostry stwierdza, że jest w stanie w każdym momencie pomóc Poli - widać, że to mu zależy na związku i to ona podjęła decyzję o jego końcu. 16. Pada dialog o staraniu się, Ostry uważa, że się nie starał - analiza własna - Pola mówi, że zamiana ról po roku - (nie starała się?) 17. Często się widywali choć mieszkali osobno 18. Ostry nie wierzy, że musi nagrywać taki film. Pola zauważa, że pół roku temu nawet by nie myślała o tym. 19. Ostry zastanawia się nad odejściem z YouTube 20. Na Twitterze ludzie będą pisali, że odklejony influencer - ja napiszę, że masz prawo do emocji. Trzymaj się brachu. 21. Pola nie dołączyła do ekipy Czajnika 22. Pola była dużą fanką Czajnika i jego Ekipy - bardzo kibicowała 23. Pola dziękuje za ten rok - był pierwszą osobą, poza jej matką i ojcem, która kupiła jej kwiaty 24. Przytulają się 25. Pola nigdy złego słowa na niego nie powiedziała Ostry mocno przeżywa rozstanie, bo naprawdę kocha (dalej kocha Polę). Coś najwidoczniej między nimi zgrzytało i tak się potoczyła ta historia. Nic nadzwyczajnego, dwoje ludzi się nie spasowało. Mam nadzieję, że Ostry nie odejdzie przez to z YouTube i dalej będzie nagrywał. Wiem, że targają nim emocje, ale to da się przepracować, chociażby czasem.

deZeZed

264,774 Aufrufe • vor 1 Jahr

Wojciech Machulski w Lidze Debat Kanału Zero: "To nie jest ta sama Unia Europejska, do której wstępowaliśmy ponad 20 lat temu. I mówię to jako człowiek młody. Mówię to jako człowiek, który zdecydowaną większość swojego życia spędził właśnie w Polsce, we wspólnocie unijnej, we wspólnocie Unii Europejskiej. Unia Europejska miała wiele zasad, wiele szczytnych zasad, które przedstawiono Polakom, kiedy do niej wstępowaliśmy. Tą zasadą była na przykład zasada pomocniczości, że Unia Europejska będzie załatwiała tylko te sprawy, w których państwa narodowe są zbyt słabe, zbyt małe, żeby te sprawy załatwić. Unia Europejska zajmuje się absolutnie wszystkim. Chce regulować nasze życie. Chce regulować nawet to, jakie mamy mieć zakrętki, jak mają wyglądać nasze budynki, czy możemy mieć auta spalinowe, czy nie. Dzisiejsza Unia Europejska absolutnie nie jest ciałem demokratycznym. Słyszeliśmy w pytaniu o tym, czy powinniśmy dołączyć do grupy decyzyjnej w Unii Europejskiej. to taka grupa decyzyjna już w sposób nieformalny funkcjonuje. I kiedy polskie interesy decydują się w ogóle na arenie Unii Europejskiej, Polska najczęściej jest kompletnie przegłosowywana. Tak było przecież w sprawie umowy handlowej pomiędzy Unią Europejską a krajem Emercosur, Zostaliśmy przegłosowani, dlatego że Niemcom zależało na eksporcie ich przemysłu samochodowego do Ameryki Południowej. Polska została przegłosowana, a nasze interesy nie miały wtedy żadnego znaczenia. Kiedy teraz mechanizm SAFE jest wprowadzany, kiedy ta pożyczka unijna w ramach programu SAFE jest wprowadzana, skorzystano z artykułu 122 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, pominięto w ogóle Parlament Europejski. Jedyne ciało Unii Europejskiej, które jest wybierane w demokratycznych wyborach, zostało pominięte, jeśli chodzi o wypowiedzenie się na temat tak ważnej decyzji unijnej pożyczki w sprawie obronności. Unia Europejska jest dzisiaj zupełnie innym ciałem niż to, do którego wstępowaliśmy 20 lat temu, nie jest ciałem demokratycznym i dzisiaj niestety bardzo wiele krytycznych słów płynie także od takich ludzi jak ja, od ludzi młodych, którzy w Unii Europejskiej się wychowywali, którzy w szkołach słyszeli o tym, że Unia Europejska ma wyłącznie zalety i żadnych wad. Dzisiaj widzimy jak na dłoni, że Unia Europejska jest niestety pełna absurdów i w tym kształcie nie może przetrwać. Konfederacja Wojciech Machulski

WolnośćTV

33,271 Aufrufe • vor 6 Monaten

O Jezu... Tak MUSI wyglądać małżeńskie piekło. Największe kłamstwo, jakiego mężczyźni są uczeni na temat kobiecej seksualności, to że kobiety muszą czuć więź emocjonalną, aby chcieć uprawiać seks z mężczyzną. To kłamstwo, zaprojektowane dla beta samców, niszczące ich podmiotowość w relacji i ustawiające w roli wiecznych petentów oraz rozwiązywaczy problemów drugiej strony, co idealnie ilustruje ten filmik. Zobaczcie. To ona bez ostrzeżenia przestała chcieć uprawiać z nim seks. Problem pojawił się po jej stronie, ale to on dostaje instrukcję naprawienia sytuacji. To na niego jest zrzucany ten obowiązek. Ona nie musi nic. "JA nie chcę uprawiać z tobą seksu, więc TY to napraw." I jeszcze gość musi to naprawić w oparciu o fałszywe dane. Jakieś imbecylizmy w stylu "spędzamy cały czas razem, ale nie czuję więzi". LOL. To prawdziwy koszmar wielu dzisiejszych mężczyzn, będących w "rufnościowych" związkach, które tak naprawdę są samiczą, miękką dyktaturą. Ten brak kobiecej szczerości, co do powodów martwej sypialni, nie służy nikomu. Wręcz pogarsza sytuację, bo koleś wygląda żałośnie, prosząc się o seks od własnej żony, jak Oliver Twist o drugą chochelkę zupy. Kobiety nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielkim, irracjonalnym pierdoleniem dla nas jest tekst "nie czuję z tobą więzi". On nam nie przekazuje żadnej wartościowej informacji. Szczególnie, gdy ten tekst pada po latach wspólnego życia i wyłącznie w kontekście sypialni, czyli największej męskiej potrzeby w związku. Wyobraźcie sobie, gdyby mężczyźni robili w ten sam sposób: - Hej kochanie, zamontowałbyś tę szafkę, o której ci mówiłam? Nie mam gdzie trzymać części swoich rzeczy. - Wybacz, ale nie czuję wystarczającej więzi z tobą, aby to zrobić. ___________ Jak należy spróbować rozwiązać problem martwej sypialni? Cóż, sposoby są dwa. Pierwszy - powiedzmy - umiarkowany. Drugi - nuklearny. Ja napiszę tylko o tym pierwszym. Ale zanim o rozwiązaniach, potrzebne są dwie ważne informacje. 1. Kobiety zawsze traktowały, traktują i będą traktować seks jako broń i narzędzie do uzyskiwania swoich celów. To ich naturalny sposób na skłonienie mężczyzny do nieustannej inwestycji w relację. Wyjątkiem są sytuacje i okoliczności, gdy nie oczekują żadnej inwestycji (np. seks z poznanym właśnie panem 6-6-6 na imprezie). 2. Im większe bezpieczeństwo w związku stworzysz kobiecie, tym bardziej (w dłuższej perspektywie) niszczysz jej libido. Ten koleś z filmu prawdopodobnie się nie zmienił. Cały czas jest tym samym, grzecznym mężem - normikiem, spełniającym swoje obowiązki. Kokon, jaki jej stworzył, zniszczył jej podniecenie seksualne w jego stronę. I będzie się to pogłębiać aż do momentu, w którym jego dotyk zacznie ją po prostu brzydzić. Jak w tym powiedzeniu: "Chcesz unieszczęśliwić kobietę? Daj jej wszystko, czego pragnie". __________ Jak zatem rozwiązać ten problem? 1. Metoda umiarkowana - wytrącić z jej rąk broń, jaką jest seks. Nikt nie lubi się czuć bezsilny, niepotrzebny i mieć świadomość braku wpływu na zachowanie bliskiego człowieka - szczególnie partnera. Pokazując jej, że nie jest ci potrzebna do zaspokojenia potrzeb seksualnych, wytrącasz jej broń z ręki, którą przystawiła ci do skroni. Światło w sypialni gaśnie, ona mówi "dobranoc" i tradycyjnie odwraca się do ciebie dupą, żeby uniknąć twojej kolejnej próby nawiązania bliskości. Zrób sobie dobrze. Obok niej. Może nie ostentacyjnie, ale nie ukrywaj. Jak zapyta co robisz, bądź szczery. I spokojny. "Tak, robię sobie dobrze". Jak odpowie, że jesteś obrzydliwy, to powiedz spokojnie, że w takim razie dokończysz w salonie. Wyjdź do salonu. Bądź bezemocjonalny jak to tylko możliwe. Nie tłumacz się jej z niczego. I powtarzaj czynność za każdym razem, gdy masz ochotę na seks z nią. Włącz pornosa na telefonie. Wieczorem, w ciągu dnia. Kobiety to tak fascynujące zwierzęta, że po pewnym czasie (trzy dni, tydzień) zacznie ją wkurwiać, że przegrywa z twoją ręką, albo jakimś filmem z pornhuba. DAJĘ CI NA TO GWARANCJĘ. Włączy się jej tryb rywalizacji, połączony z paniką, że przestałeś przychodzić do niej i żebrać o intymność, jak zaszczany sztajmes o parę złotych na jabola. Jej pewność siebie zostanie całkowicie zniszczona, co automatycznie wpłynie na jej zachowanie. Pierdolenie o braku więzi zniknie na pewien czas. Czemu tylko na "pewien" czas? Bo ta metoda nie jest tak naprawdę rozwiązaniem problemu martwej sypialni. Jest tylko wstępem do tego, abyś zrozumiał, jaki tu jest naprawdę problem. Wiem, że wcześniej napisałem, że problem jest po jej stronie. Ale ty popełniłeś podstawowe błędy, które do jego powstania doprowadziły. Właściwie jeden błąd - zanim w ogóle zdecydowałeś się wejść w związek. Jesteś beta mężczyzną, więc tego nie wiesz. Związek to hierarchia. Jesteś Ty, potem jest ona, a następnie dzieci. Wszyscy są ważni, ale to ty powinieneś być najwyżej w hierarchii. Dlaczego? Bo tylko ty - jako mężczyzna - w pełni rozumiesz zależność między władzą (byciem GŁOWĄ rodziny, decydentem), a obowiązkami i odpowiedzialnością, jakie z tego wynikają. Najwięcej władzy w związku powinien mieć ten, kto jest gotów przyjąć największą za niego odpowiedzialność. Dzieci oczywiście się do tego nie nadają. Kobiety również się do tego nie nadają. A na filmie mamy po prostu jeden z wielu wielu przykładów, dlaczego się nie nadają. Bo gdy pojawia się poważny problem, rozwiązanie i tak spychają na ciebie. Bo jesteś mężczyzną i twoim zadaniem jest rozwiązywać problemy. Nie potrafią nawet szczerze zakomunikować, co jest przyczyną problemu. Być może nawet same jej nie znają/nie są świadome. Będą walić farmazony o "braku więzi emocjonalnej" zamiast powiedzieć wprost: "Nie podniecasz mnie mężu. Z tego i z tego powodu." Kobiety nie umieją zarządzać związkiem. Bo zarządzanie związkiem to przede wszystkim rozwiązywanie kryzysów. Do tego potrzebne są cechy lidera. Kobiety nie są w nie wyposażone, więc nie powinny nim być. I dlatego małżeństwa, w których dowodzą, z reguły nie wytrzymują próby. Kobiety nienawidzą rządzić. I podświadomie gardzą mężczyznami, którymi muszą rządzić. Od tego jesteś Ty. Dlatego powinieneś dowodzić. A czym dowodzić w życiu, jak nie przede wszystkim własną rodziną? Kobiety do niewygodnych problemów w związku podchodzą jak ta panna na filmie. Najpierw próbowała go zbyć kłamstwem o zmęczeniu. Szczera była dopiero wtedy, gdy koleś przycisnął jasną KOMUNIKACJĄ. (Ale to podobno panie są jej mistrzyniami:)) ) Rozumiem. Nie jest łatwo liderować, będąc beta mężczyzną. Ale albo to, albo twoje życie wcześniej czy później zamieni się w małżeńskie piekło. Znałem mężczyzn, którzy nie wyszli z tego żywi.
1:08

Sensitive content

O Jezu... Tak MUSI wyglądać małżeńskie piekło. Największe kłamstwo, jakiego mężczyźni są uczeni na temat kobiecej seksualności, to że kobiety muszą czuć więź emocjonalną, aby chcieć uprawiać seks z mężczyzną. To kłamstwo, zaprojektowane dla beta samców, niszczące ich podmiotowość w relacji i ustawiające w roli wiecznych petentów oraz rozwiązywaczy problemów drugiej strony, co idealnie ilustruje ten filmik. Zobaczcie. To ona bez ostrzeżenia przestała chcieć uprawiać z nim seks. Problem pojawił się po jej stronie, ale to on dostaje instrukcję naprawienia sytuacji. To na niego jest zrzucany ten obowiązek. Ona nie musi nic. "JA nie chcę uprawiać z tobą seksu, więc TY to napraw." I jeszcze gość musi to naprawić w oparciu o fałszywe dane. Jakieś imbecylizmy w stylu "spędzamy cały czas razem, ale nie czuję więzi". LOL. To prawdziwy koszmar wielu dzisiejszych mężczyzn, będących w "rufnościowych" związkach, które tak naprawdę są samiczą, miękką dyktaturą. Ten brak kobiecej szczerości, co do powodów martwej sypialni, nie służy nikomu. Wręcz pogarsza sytuację, bo koleś wygląda żałośnie, prosząc się o seks od własnej żony, jak Oliver Twist o drugą chochelkę zupy. Kobiety nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielkim, irracjonalnym pierdoleniem dla nas jest tekst "nie czuję z tobą więzi". On nam nie przekazuje żadnej wartościowej informacji. Szczególnie, gdy ten tekst pada po latach wspólnego życia i wyłącznie w kontekście sypialni, czyli największej męskiej potrzeby w związku. Wyobraźcie sobie, gdyby mężczyźni robili w ten sam sposób: - Hej kochanie, zamontowałbyś tę szafkę, o której ci mówiłam? Nie mam gdzie trzymać części swoich rzeczy. - Wybacz, ale nie czuję wystarczającej więzi z tobą, aby to zrobić. ___________ Jak należy spróbować rozwiązać problem martwej sypialni? Cóż, sposoby są dwa. Pierwszy - powiedzmy - umiarkowany. Drugi - nuklearny. Ja napiszę tylko o tym pierwszym. Ale zanim o rozwiązaniach, potrzebne są dwie ważne informacje. 1. Kobiety zawsze traktowały, traktują i będą traktować seks jako broń i narzędzie do uzyskiwania swoich celów. To ich naturalny sposób na skłonienie mężczyzny do nieustannej inwestycji w relację. Wyjątkiem są sytuacje i okoliczności, gdy nie oczekują żadnej inwestycji (np. seks z poznanym właśnie panem 6-6-6 na imprezie). 2. Im większe bezpieczeństwo w związku stworzysz kobiecie, tym bardziej (w dłuższej perspektywie) niszczysz jej libido. Ten koleś z filmu prawdopodobnie się nie zmienił. Cały czas jest tym samym, grzecznym mężem - normikiem, spełniającym swoje obowiązki. Kokon, jaki jej stworzył, zniszczył jej podniecenie seksualne w jego stronę. I będzie się to pogłębiać aż do momentu, w którym jego dotyk zacznie ją po prostu brzydzić. Jak w tym powiedzeniu: "Chcesz unieszczęśliwić kobietę? Daj jej wszystko, czego pragnie". __________ Jak zatem rozwiązać ten problem? 1. Metoda umiarkowana - wytrącić z jej rąk broń, jaką jest seks. Nikt nie lubi się czuć bezsilny, niepotrzebny i mieć świadomość braku wpływu na zachowanie bliskiego człowieka - szczególnie partnera. Pokazując jej, że nie jest ci potrzebna do zaspokojenia potrzeb seksualnych, wytrącasz jej broń z ręki, którą przystawiła ci do skroni. Światło w sypialni gaśnie, ona mówi "dobranoc" i tradycyjnie odwraca się do ciebie dupą, żeby uniknąć twojej kolejnej próby nawiązania bliskości. Zrób sobie dobrze. Obok niej. Może nie ostentacyjnie, ale nie ukrywaj. Jak zapyta co robisz, bądź szczery. I spokojny. "Tak, robię sobie dobrze". Jak odpowie, że jesteś obrzydliwy, to powiedz spokojnie, że w takim razie dokończysz w salonie. Wyjdź do salonu. Bądź bezemocjonalny jak to tylko możliwe. Nie tłumacz się jej z niczego. I powtarzaj czynność za każdym razem, gdy masz ochotę na seks z nią. Włącz pornosa na telefonie. Wieczorem, w ciągu dnia. Kobiety to tak fascynujące zwierzęta, że po pewnym czasie (trzy dni, tydzień) zacznie ją wkurwiać, że przegrywa z twoją ręką, albo jakimś filmem z pornhuba. DAJĘ CI NA TO GWARANCJĘ. Włączy się jej tryb rywalizacji, połączony z paniką, że przestałeś przychodzić do niej i żebrać o intymność, jak zaszczany sztajmes o parę złotych na jabola. Jej pewność siebie zostanie całkowicie zniszczona, co automatycznie wpłynie na jej zachowanie. Pierdolenie o braku więzi zniknie na pewien czas. Czemu tylko na "pewien" czas? Bo ta metoda nie jest tak naprawdę rozwiązaniem problemu martwej sypialni. Jest tylko wstępem do tego, abyś zrozumiał, jaki tu jest naprawdę problem. Wiem, że wcześniej napisałem, że problem jest po jej stronie. Ale ty popełniłeś podstawowe błędy, które do jego powstania doprowadziły. Właściwie jeden błąd - zanim w ogóle zdecydowałeś się wejść w związek. Jesteś beta mężczyzną, więc tego nie wiesz. Związek to hierarchia. Jesteś Ty, potem jest ona, a następnie dzieci. Wszyscy są ważni, ale to ty powinieneś być najwyżej w hierarchii. Dlaczego? Bo tylko ty - jako mężczyzna - w pełni rozumiesz zależność między władzą (byciem GŁOWĄ rodziny, decydentem), a obowiązkami i odpowiedzialnością, jakie z tego wynikają. Najwięcej władzy w związku powinien mieć ten, kto jest gotów przyjąć największą za niego odpowiedzialność. Dzieci oczywiście się do tego nie nadają. Kobiety również się do tego nie nadają. A na filmie mamy po prostu jeden z wielu wielu przykładów, dlaczego się nie nadają. Bo gdy pojawia się poważny problem, rozwiązanie i tak spychają na ciebie. Bo jesteś mężczyzną i twoim zadaniem jest rozwiązywać problemy. Nie potrafią nawet szczerze zakomunikować, co jest przyczyną problemu. Być może nawet same jej nie znają/nie są świadome. Będą walić farmazony o "braku więzi emocjonalnej" zamiast powiedzieć wprost: "Nie podniecasz mnie mężu. Z tego i z tego powodu." Kobiety nie umieją zarządzać związkiem. Bo zarządzanie związkiem to przede wszystkim rozwiązywanie kryzysów. Do tego potrzebne są cechy lidera. Kobiety nie są w nie wyposażone, więc nie powinny nim być. I dlatego małżeństwa, w których dowodzą, z reguły nie wytrzymują próby. Kobiety nienawidzą rządzić. I podświadomie gardzą mężczyznami, którymi muszą rządzić. Od tego jesteś Ty. Dlatego powinieneś dowodzić. A czym dowodzić w życiu, jak nie przede wszystkim własną rodziną? Kobiety do niewygodnych problemów w związku podchodzą jak ta panna na filmie. Najpierw próbowała go zbyć kłamstwem o zmęczeniu. Szczera była dopiero wtedy, gdy koleś przycisnął jasną KOMUNIKACJĄ. (Ale to podobno panie są jej mistrzyniami:)) ) Rozumiem. Nie jest łatwo liderować, będąc beta mężczyzną. Ale albo to, albo twoje życie wcześniej czy później zamieni się w małżeńskie piekło. Znałem mężczyzn, którzy nie wyszli z tego żywi.

Histeria Bez Dystansu

248,485 Aufrufe • vor 10 Monaten

Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych mówi, że nie wie ile zarabiał i nie wie, jakie pieniądze wpłacano na jego konto. Nigdy na to nie patrzył. To oznacza, że przez niemal 5 lat kadencji nie miał bladego pojęcia, ile zarabiali jego pracownicy. Drodzy Państwo, od wczoraj nie mogę o tym przestać myśleć. Ja wiedziałem już cztery lata temu, że Jan Nowak nie ma kwalifikacji do tej funkcji. Ale nie miałem świadomości, co w tym urzędzie przez te lata się działo. To, ile ja od wczoraj dostałem wiadomości od byłych pracowników, ludzi pracujących w tym urzędzie jest zatrważające. To jest temat na komisję nadzwyczajną. Aby było jasne, mój wczorajszy i dzisiejszy wpis nie jest o jednej partii. Nie chcę, by był tak wykorzystywany. Nie chcę, by służył jednym do wytykania „to oni”. A służy. To jest wpis o naszym kraju. Wstrząsające jest to, że Pan Jan pracował w urzędzie od 2008 roku. Od 2008 roku!!! Od 16 lat! Mimo, że przed objęciem funkcji prezesa UODO był dyrektorem generalnym zarządzającym kadrami, nie mieści mi się w głowie jak nawet na takiej funkcji można nie umieć odpowiedzieć na tak fundamentalne pytania jak - jakie kary można nakładać na kanwie RODO. Człowiek zarządzający kadrami nie wie, jakie są wynagrodzenia w urzędzie! Kolejni prezesi Urzędu utrzymywali go na tej funkcji latami. To nie jest więc historia o tych czy tamtych. To też przykład dla mnie osobiście bolesny, bo to ja wraz z urzędnikami stawiającymi na wartości tworzyłem ten urząd. Wczoraj zobaczyłem, jak prawo które tworzyliśmy zostało zdewastowane. Takich ludzi na funkcjach decydujących o środkach przeznaczanych na naukę, rozwoju państwowych przedsiębiorstw, wdrażaniu infrastruktury kraju jest tysiące. Od dziesiątek lat kompetencje stają się tłem decyzji. Przestają się liczyć. Zamiast krajem opartym na wiedzy, stajemy się krajem opartym na władzy. Gdy odchodziłem z Ministerstwa Cyfryzacji, to Jan Nowak uzyskał wsparcie tak polityczne jak i wewnątrz urzędu. Sejm RP dokonał pozytywnej weryfikacji kwalifikacji kandydata. Z punkty widzenia rozwoju technologii, AI i jej regulacji to kluczowy organ a to potwornie smutna historia. Nie chcę być pręgierzem dla tego człowieka. Przez chwilę nawet było mi Pana szkoda. Myślałem, że to stan zdrowia. Ale wziął Pan Panie Janie odpowiedzialność za urząd, której nie miał nigdy prawa Pan wziąć. Nie spełniał i nie spełnia Pan ustawowych wymogów do jej pełnienia. Udostępniam to też, by pokazać do jakiej ściany jako kraj doszliśmy. Mamy tysiące mądrych, światłych, stawiających na naukę ludzi. Moją misją jest ich pokazywanie. Oświetlanie badań, eksperymentów, książek. Wykorzystujmy ten potencjał.

Maciej Kawecki - This Is IT

170,247 Aufrufe • vor 2 Jahren

Czy Polska popełniła NAJWIĘKSZY BŁĄD dyplomatyczny w tej dekadzie? 🇵🇱 Chiny nie zapomną nam zamknięcia Jedwabnego Szlaku. Straciliśmy ich zaufanie na pokolenie. Andrzej Liang prosto z Szanghaju tłumaczy, dlaczego za tę jedną decyzję zapłacimy WSZYSCY. To, co wydarzyło się na naszej granicy, nie było tylko logistycznym problemem. W chińskiej kulturze biznesu i dyplomacji był to afront. Publiczne upokorzenie. Właśnie wtedy, gdy świat wchodzi w decydującą fazę globalnej rozgrywki, my podjęliśmy decyzję, której konsekwencje dopiero zaczynamy odczuwać. W najnowszej rozmowie Andrzej Liang, który od 30 lat żyje w Chinach, ujawnia kulisy tego, co naprawdę się stało: 👇👇👇 1. DLACZEGO TO TAK ZABOLAŁO? To nie była kolejna nitka tranzytowa. Jedwabny Szlak to flagowy projekt Xi Jinpinga – symbol potęgi i globalnych ambicji Chin. Zamknięcie go uderzyło nie w polityków w Pekinie, ale w setki chińskich firm, producentów i zwykłych ludzi. W ich oczach przyjaciel zdradził ich w kluczowym momencie. Reakcja w chińskich mediach była jednoznaczna: "uderzenie pioruna w Polskę", "dziesięciokrotność odszkodowania". 2. STRACONA SZANSA NA POKOLENIE Andrzej Liang mówi wprost: odbudowa zaufania zajmie 10-15 lat. O ile w ogóle będzie możliwa. Przez lata Chiny zachęcały Polskę do bycia liderem regionu. Oferowały współpracę w kluczowych technologiach: Elektromobilność (pamiętacie ofertę Geely dla Izery?) Sztuczna inteligencja Metale ziem rzadkich Odrzuciliśmy te oferty. Teraz, gdy Chiny rozdają karty w nowym porządku świata, my zostaliśmy z niczym. 3. GLOBALNA DŹWIGNIA, KTÓREJ NIE ROZUMIEMY Decyzja Polski zbiegła się w czasie z globalnym ruchem Chin. Pekin właśnie wprowadził najszersze w historii restrykcje na eksport surowców, od których zależy WSZYSTKO: 🔴 Smartfony i komputery? Bez chińskich metali nie powstaną. 🔴 Sektor obronny i NATO? F-35 i nowoczesne rakiety są od nich uzależnione. 🔴 Zielona transformacja? Baterie i turbiny wiatrowe to w 90% chińska technologia przetwarzania. Chiny nie muszą wywoływać wojny. Wystarczy, że przykręcą kurek. A właśnie to robią. 4. KONIEC GRY DLA ZACHODU? Pytanie nie brzmi "czy", ale "kiedy" odczujemy skutki. Andrzej Liang nie pozostawia złudzeń: Europejski iPhone? "Ja tego nie doczekam." Uniezależnienie się od Chin? Wymagałoby dekad i bilionów dolarów, których nie mamy. A przede wszystkim – energii, której się pozbyliśmy. Wniosek jest brutalny: W momencie, gdy trzeba było grać pragmatycznie, my postawiliśmy na gesty, które kosztowały nas miejsce przy stole. Pełną, mrożącą krew w żyłach analizę znajdziecie w wideo. Obejrzyjcie, bo to historia o tym, jak wielka geopolityka spotyka się z naszymi portfelami i naszym bezpieczeństwem. Co o tym myślicie? Czy to był strategiczny błąd, czy konieczna demonstracja siły? Dajcie znać w komentarzach! #Polska #Chiny #Geopolityka #JedwabnySzlak #Kryzys #Dyplomacja #Biznes #AndrzejLiang

Mat

64,100 Aufrufe • vor 10 Monaten

❗️Melduję Wam wykonanie zadania - Komisja Mniejszości w polskim Sejmie stosunkiem 8:2 zagłosowała za uznaniem #ślonskogodka za język regionalny❗️ To oczywiście kolejny początek drogi. Następny etap to debata na sali plenarnej w grudniu, głosowanie, a później decyzja Prezydenta. Jak będzie - zobaczymy. Ale: 🎙"Śląsk🟨🟦 był, jest i będzie. Język śląski był - przeżywa obecnie wielki rozkwit - i na pewno nie zginie. Ślązacy - ludzie których etniczność jest właśnie taka: śląska - i w dużej części nie potrzebują żadnej innej - także przetrwają. Nie wiem która to już próba, pewnie niestety nie ostatnia. Przez dekady próbowano nas germanizować. Nie udało się. Później nas dwustronnie mamiono – co doprowadziło do wojny domowej na Śląsku - a tak naprawdę chodziło o czorne złoto - węgiel, nasz skarb i nasze przekleństwo jednocześnie. Od 1945 kiedy nielegalnie dekretem Bieruta zabrano nam autonomię - polskie, komunistyczne władze - ręka w rękę z Swoietami - przeprowadziły czystkę etniczną na Śląsku, polonizacja zastąpiła germananizację - a my dalej swoje - w ukryciu. Nasze, śląskie, lokalne. Hajmat, ojcowizna, nie Litwa jest naszą ojczyzną i nie stepy akermańskie nas interesują, a Śląsk - od Opolskiego po Cieszyński. Nowa Polska po 1989 roku dalej nie potrafila uznać i docenić naszej godki i naszej odmiennej tożsamości. Ale my się nie poddaliśmy i nie poddamy. W spektaklu Teatr Korez "Mianujom mie Hanka", który udało mi się rozpropagować od Parlamentu Europejskiego🇪🇺 przez Sejm🇵🇱 po Teatr Telewizji📺 Grażyna Bułka - Ślązaczka z krwi i kości mówi - "je żech Ślōnzoczka, szanujcie nos, nie chcemy być obywatelami drugiej kategorii". Bo w statusie języka śląskiego i uznania Ślązaków za mniejszość etniczną właśnie o to chodzi. Chodzi o status i docenienie. Chodzi o odblokowanie mentalnych klatek, że śląskie znaczy gorsze, że śląski to jakiś język nieczysty. Do tego wielu z nas doprowadziliście. Że część z nas czuje się u siebie, w swoim autochtonicznym miejscu - niekomfortowo. Tak nie może być w sercu Europy🇪🇺. Mamy prawo do uznania, mamy prawo do rozwoju naszego języka, naszej kultury i naszej etnicznosci. Od nazywania zająca hazokiem, bułki żymłą czy dziewczyny frelką Polska się nie rozsypie. Ba❗️ Polska może wtedy być silniejsza i piekniejsza. Może w końcu zacząć przestrzegać prawa międzynarodowego i Konwencji Rady Europy. Bo jeżeli w Spisie Powszechnym, pół miliona obywateli Polski deklaruje śląską tożsamość i używanie języka śląskiego to czas najwyższy to dostrzec. Bo tak jak powiedziałem na początku - my i tak przetrwamy. Bez żadnych zrywów, czy bezsensownych powstań. Nasza inkszosc jest także w tym. Bo my wiemy skąd jesteśmy i jakie mamy korzenie. Więc Polsko nie lynkej sie Ślonska. Nie lynkej sie slonskij godki i nie lynkej sie śląskiej inkszej geszichty. Zacznijcie od siebie - przyjedźcie na Śląsk - a zobaczycie kompletnie inny region niż Wam sie wydaje. Tylko uszanujcie - że w niedziela schabowego nie bydzie ino modro kapusta, rolada, zołza a gumiklyjzy, a szczewiki ôstawio sie we antryju a nie łazi sie w nich po izbie. Bardzo proszę o uznanie języka śląskiego za jezyk regionalny, a w przyszłości o uznanie Ślązaków za mniejszość etniczną. You may say that I am a dreamer but I am not the only one. Piyknie dziynkuja - wszystkim naukowcom i ludziom kultury, którzy nam dzisiaj w Sejmie towarzyszyli zdalnie i tłumaczyli, że "koń to niy ma kamela". Dziękuję też wszystkim politykom, którzy byli obecni - słuchali i przemawiali. My na Śląsku - nigdy się nie poddamy - bo tacy jesteśmy💪. Monika Rosa Wanda Nowicka #TomaszSzymański #ŁukaszŚcieborowski Maciej Kopiec Piotr Masłowski #HalinaBieda Jarosław Rzepa - dzięki za wsparcie z Kaszub💪 Dziękujemy: Jolancie Tambor, Małgorzata Myśliwiec, Tomasz Słupik, Burmistrzowi Radzionkowa - Gabrielowi Toborowi, Robertowi Talarczykowi, Mirosławowi Neinertowi, Grzegorzowi Kulikowi, Grzegorzowi Frankiemu, Agnieszce Tambor, Henrykowi Jaroszewiczowi, Tomaszowi Wicherkiewiczowi. Jadymy durś a sztyjc‼️

Łukasz Kohut 🇪🇺

42,967 Aufrufe • vor 9 Monaten

Z mównicy sejmowej dałem dziś wiceminister edukacji szansę na jedno: odpowiedzialność za własne słowa. Na jasne potwierdzenie albo sprostowanie publicznej tezy, że alienacja rodzicielska to „ideologia”. 😤 I co zrobiła osoba współodpowiedzialna za polską edukację? Nic. Cisza. Zero odwagi, by stanąć przed reprezentantami narodu i powiedzieć to samo, co wcześniej w mediach. Za to już w kuluarach - krzyki, że to „termin wykuty, by niszczyć kobiety”, że to „ideologia”, że zdania nie zmieni. Czyli publicznie milczenie, prywatnie ideologiczna tyrada. I ucieczka przy próbie merytorycznej odpowiedzi. To jest kompromitujące. Mówimy o osobie, która ma wpływ na kształt systemu edukacji, a jednocześnie zaprzecza realnemu zjawisku izolowania dzieci od jednego z rodziców i bagatelizuje skutki konfliktów rodzinnych dla ich psychiki i funkcjonowania w szkole. To nie jest spór światopoglądowy - to codzienność dzieci, nauczycieli i dyrektorów wciąganych w dramaty dorosłych. Szkoły potrzebują wsparcia. Nauczyciele potrzebują jasnych wytycznych. Dzieci potrzebują ochrony. Zamiast tego dostają ideologiczne zaprzeczanie rzeczywistości. Prywatne poglądy tej pani są jej sprawą. Ale wiceminister nie wypowiada się jako osoba prywatna - mówi w imieniu rządu. A skoro rząd milczy, bierze na siebie ciężar tych słów. To nie jest drobna wpadka. To pokaz braku kompetencji, braku odpowiedzialności i braku woli, by realnie chronić dzieci oraz wspierać szkoły. Państwo, które ignoruje krzywdę dzieci, samo się kompromituje. Dzieci nie są ideologią. Ich dramat nie jest tematem do politycznych haseł. Alienacja rodzicielska jest zjawiskiem, który dotyczy zarówno kobiet jak i mężczyzn - ale zawsze dotyka najbardziej dzieci. #walczsercem #StopAlienacji #edukacja

Marcin Józefaciuk

11,074 Aufrufe • vor 6 Monaten

Dzień dobry i zapowiadane wczoraj krakowskie wystąpienie Rafała Trzaskowskiego na temat kultury. "Drodzy państwo, wczoraj kiedy rozmawiałem z moim bratem o tym, o czym będę mówił w Krakowie, Piotrek mi powiedział: >Rafał, bardzo cię proszę, wiem, że zależy ci bardzo na kulturze i ludziach kultury. Musisz powiedzieć w Krakowie coś o kulturze, bo mało który kandydat o tym mówi<. I to bardzo ważne dlatego, że te ostatnie lata pokazały nam pandemię. Pokazały nam populizm, pokazały nam cenzurę. Wojna w Ukrainie uzmysłowiła nam, ile mamy problemów. Kryzys zdrowia psychicznego, radykalizm - z tym wszystkim właśnie musi się zmierzyć kultura w dwudziestym pierwszym wieku i nie wolno o tym zapominać. I wiemy też, jaką trudną rolę odegrała kultura i ludzie kultury w pomaganiu nam wszystkim w odnalezieniu się w tej trudnej sytuacji i dlatego musimy o tym mówić. Musimy mówić o wsparciu dla młodych pokoleń. Musimy mówić o tym, że właśnie artyści i artystki, że wszyscy ci, którzy pracują dla całego, bardzo dla nas ważnego, kreatywnego sektora, to są ludzie, którzy dodawali nam otuchy, którzy podtrzymywali nas w tych trudnych czasach. I którzy sprawili, że łatwiej nam było się odnaleźć w tej trudnej rzeczywistości i dlatego dzisiaj musimy ich wspierać i musimy wspierać polską kulturę. Drodzy państwo, kiedy mówimy o tym, że każdy, niezależnie od tego, gdzie się urodził i gdzie mieszka, musi mieć dostęp do usług publicznych na najwyższym poziomie, to też nie wolno nam zapominać o kulturze, o bibliotekach, o teatrach. Nie możemy zapominać o tym, co tworzy naszą tożsamość narodową i dlatego tak ważne jest to, żeby również dzisiaj w tych trudnych czasach mówić o wsparciu socjalnym artystów, artystek i bardzo się cieszę, że ta ustawa jest w konsultacjach. To jest nasze zobowiązanie obywatelskie i chciałem tu w Krakowie powiedzieć, że będziemy je realizować. Ale mówiąc o kulturze, chcę powiedzieć o rzeczach najbardziej istotnych. Dlatego, że jesteśmy silni wtedy, kiedy jesteśmy różnorodni. Jesteśmy silni wtedy, kiedy jesteśmy różni. Jesteśmy silni wtedy, kiedy walczymy z propagandą, wtedy, kiedy nie poddajemy się indoktrynacji i tutaj też kultura odgrywa bardzo ważną rolę i w tych ostatnich latach widzieliśmy tych, którzy chcą nas uczyć, jak żyć. A są ostatecznymi hipokrytami. Widzieliśmy tych wszystkich, którzy chcą cenzurować kulturę, którzy chcą cenzurować nasze życie, którzy chcą mówić nam co jest w dobrym guście, a co jest złym guście, a na końcu okazuje się, że to oni są w złym guście! I pamiętajcie o tym, że bez kultury nie ma naszej narodowej tożsamości. I musimy o tym pamiętać, dlatego, że za mało rzeczywiście w tych ostatnich miesiącach o tym mówiliśmy. Musimy o tym pamiętać, bo na końcu właśnie różnorodność wspiera naszą wolność, a wszyscy jak tutaj jesteśmy, jesteśmy ludźmi wolnymi! Dzisiaj kochani - i to również pokazuje nam nasz bogaty dorobek - najważniejszy jest szacunek dla innych. Najważniejsze jest to, żeby wrzaski i krzyki zastąpiła chęć dialogu. Najważniejsze jest to, żeby w tym strasznym zgiełku zastanowić się nad tym, co nas łączy. I jeszcze raz szukać właśnie tego, co nas łączy, a nie tego, co nas różni, bo jestem absolutnie przekonany, że jeżeli wrócimy do wartości najważniejszych, do uczciwości i przyzwoitości, to wtedy okaże się, że nas jest więcej! Ale chcę wam powiedzieć jeszcze jedno. Że te wartości wiele z nas i wielu z nas wyniosło z domu. Wyniosło z tej samej szkoły. Bo nie wiem czy wiecie, ale mój ojciec i pan prezydent Andrzej Duda kończyli to samo liceum tutaj w Krakowie. Ale chcę wam powiedzieć, że nie wystarczy chodzić do dobrej szkoły, nie wystarczy wynieść te wartości z rodziny, ale trzeba dawać świadectwo. Trzeba mieć odwagę, nie wolno milczeć, trzeba być niezależnym. I o tym są te wybory prezydenckie, które przed nami: o odwadze, o niezależności, o tym, żeby nie być obojętnym i zawsze zabierać głos w sprawach ważnych. Żeby pokazywać szacunek dla innych. Nas jest więcej. Pamiętajcie o tym, że nas jest więcej. Cała Polska wygra właśnie dlatego, że więcej w Polsce jest ludzi uczciwych, praworządnych, ludzi, którzy nie tylko wynieśli te ważne wartości z domu albo ze szkoły, ale tych, którzy dają codziennie świadectwo. I którzy pomagają w sposób bezinteresowny, wsłuchując się w głosy innych, o tym są te wybory prezydenckie. O tym, czy prezydent Rzeczypospolitej będzie łączył, czy będzie się mógł unieść ponad ten zgiełk. I być prawdziwym arbitrem polskich sporów, ale Jestem przekonany, że dobrze wybierzecie. Bardzo was o to, proszę, to naprawdę nie jest obojętne na kogo zagłosujecie w pierwszej turze. To bardzo ważne, jak rozpocznie się ten ostatni dystans, te ostatnie 2 tygodnie. Dlatego bardzo was proszę: wybierzcie mądrze, wybierzcie zgodnie z własnym sercem i sumieniem. Bardzo was proszę o głos. Jestem przekonany, że wygra cała Polska!"

Wojciech Mucha

40,750 Aufrufe • vor 1 Jahr

Ja i osoby LGBT. Właśnie obejrzałam kolejny odcinek THE50 na Prime Video i mogę napisać tylko jedno - jest mi po prostu smutno. Ale nie dlatego, że zostałam potraktowana w sposób skrajnie niesprawiedliwy. Wszak z jednej strony zdążyłam się do tego przyzwyczaić, a z drugiej każdy ma prawo do oceny mojej osoby - nawet jeśli jest ona skrajnie subiektywna. Ale nie mogę się zgodzić na przypinanie mi łatki „homofoba” co zostało uczynione przez kilku uczestników tego programu. Pomijam przy tym fakt, że to określenie jest samo w sobie nacechowane ideologicznie. Tylko napisze to wprost - nigdy nie miałam nic przeciwko osobom o innej orientacji seksualnej. Co więcej moje poczucie empatii pozwala mi rozumieć ich trudna i specyficzną sytuację. Problemy z określeniem swojej orientacji, związana z tymi samoakceptacja, lub jej brak, na pewno są czymś wyjątkowo trudnym i ciężkim do zrozumienia przez osoby hetero. Tylko w żaden sposób nie zmienia to następujących faktów. Homoseksualizm nie był, nie jest, ani nie będzie normą społeczną, bo jest sprzeczny z naturą człowieka i jego potrzebą posiadania potomstwa - (atawistycznej i podświadomej) chęci przedłużania gatunku. Z tej perspektywy nie jest on normalny - zresztą tak samo jak chociażby bicie się w klatkach na freak fightach. Tutaj pojawia się kluczowy problem związany z tym środowiskiem - definiowanie samych siebie poprzez własną seksualność - to w jaki sposób i z kim uprawia się seks. Przeciez dla przeważającej większości osób jest to kompletnie bez znaczenia, ba mało kogo to wręcz interesuje. Nie chcę mówić za innych, ale ja oceniam swoich bliźnich, nie poprzez ich orientację, czy tam fetysze, ale przez to jacy oni są jako LUDZIE. Jak zachowują się wobec mnie i moich bliskich, jacy są wobec innych osób - po prostu przez to czy są dobrymi i uczciwymi ludźmi. A nie poprzez to czy są częścią jakiejś społeczności, noszą okulary, czy chodzą do łóżka z przedstawicielami swojej płci. I chce żeby to raz, a dobrze wybrzmiało. Co więcej w programie THE50 zarzucono mi brak tolerancji. Jak się on miał niby objawiać ? Nikogo nie obrażałam, nie zaczepiałam, nie plułam nikomu do kanapek. Za to ja byłam obiektem agresji słownej, ze strony osób z szeroko rozumianego środowiska LGBT. Dla jasności nikomu nie zaglądam do łóżka, nie zabraniam spotykać się z kim się chce. Co nie zmienia faktu, że uważam propagandę LGBT za SZKODZĄCĄ zarówno rodzinie, jak i 🇵🇱 Może dlatego, że sama pochodzę z rozbitej rodziny, oraz zostawił mnie i moją córeczkę mąż, tym bardziej wiem jak ważne jest wychowanie w pełnej rodzinie, pełnej rodzicielskiej miłości. Ale wyciąganie z tego, że zabraniam kogoś kochać, nie akceptuję, tudzież nie toleruję ludzi ze względu na ich orientację świadczy tylko i wyłącznie o braku tolerancji do moich poglądów. Nie interesuje mnie kto z kim chodzi do łóżka, tylko to co kto sobą reprezentuję jako człowiek. Osoby które wykluczają mnie za moje -ZDROWOROZSĄDKOWE poglądy same sobie wystawiają świadectwo. Jakie - pozostawię to Wam moi drodzy do oceny.

Marianna Schreiber

168,398 Aufrufe • vor 1 Jahr

Jeszcze kilka słów o występie u red. Gozdyry pewnego ćwoka z Konfy. Regułą już jest, że jak widzisz typa z mieczykiem Chrobrego w klapie to już wiesz, że to jest neofaszystowski idiota z Konfederacji.🤷 Tak jest i tym razem. Marek Szewczyk, konfederacki błazen który twierdzi, że to Ukraińcy prowokują agresję, która ich spotyka ze strony prawdziwych patriotów. Nawet dzieci ich prowokują do agresji, więc oprawcy w zasadzie są usprawiedliwieni w oczach tego debila, bo już nie wiem jak dosadniej określać tych faszystów.🤦 Słuchając tego błazna już wiemy, że to prawdziwi patrioci są brutalnie prowokowani przez Ukraińców, a także przez ich dzieci. To dzielni patrioci z całych sił bronią się przed wybuchem wlasnej agresji wobec nich, no bo ileż można wytrzymać te potworne ataki samym zasłyszanym ukraińskim językiem? W końcu patrioci nie wytrzymują i są zmuszeni do obrończej postawy za pomocą patriotycznych obelg i patriotycznego wpierdolu.🤷 Więc to nie wina prawdziwych patriotów. Oni tylko chronią Polaków przed ukraińskimi złodziejami pracy, polski budżet przed socjalem dla Ukraińców, a cały kraj przed ukrainizacją i promocją banderyzmu. Bo przecież ci prawdziwi patrioci pamiętający na koszulkach i na pyskach Wołyń, swoją patriotyczną agresją wobec Ukraińców poświęcają się dla nas, dla Polski, bo przecież Polska dla Polaków.💪 Serio ta konfederacka hołota z tej nienawiści do Ukraińców już naprawdę nie zauważa jakich debili z siebie robi w publicznej debacie.🤦 A jeszcze ta konfederacka mameja wymyśliła, że Frysztak (słusznie krytykujący ten konfederacki bełkot), reprezentuje interes ukraiński, a nie polski.🤦 No ręce opadają. Podziwiam red. Agnieszka Gozdyra że zaprasza, wysłuchuje i wchodzi w dyskusję z tymi proputonowskimi neofaszystowskimi błaznami. Panie Konrad Frysztak, naprawdę gdyby pan wstał i strzelił na wizji w pysk tego konfederackiego idiotę, dostałby pan brawa.👍

R_Sky 🇵🇱🇪🇺 🏳️‍🌈✌️

16,663 Aufrufe • vor 10 Tagen

"[Poniższy film] to opowieść o cywilizacji, której układ nerwowy spłaszczył się pod ciężarem własnego hałasu. Ta kobieta jest ucieleśnieniem duchowego niedożywienia. Ktoś, komu przez całe życie wmawiano, że skupienie się na sobie to siła, że niezależność jest najwyższą cnotą, że pragnienia są kompasem prawdy. Ale ludzka dusza nie żywi się nowościami – żywi się wzajemnością, zachwytem, poświęceniem i przynależnością. Fakty są takie, że nasza zbiorowa psychika przedawkowała energię samoodniesienia. Wszystko kręci się wokół tego „jak ja się czuję”, „czego ja chcę”, „co daje mi iskrę”. Taka pętla wypala się sama, bo sens życia nie potrafi przetrwać w izolacji. Kobiece pryncypia – połączenie, opieka, magnetyzm – zostały odwrócone w stronę performensu, potrzeby walidacji i emocjonalnego konsumpcjonizmu. Męskie pryncypia – stałość, tworzenie, ochrona – zostały sprowadzone do jednorazowej rozrywki. Razem doprowadziły do zwarcia polaryzacji, która niegdyś wytwarzała prawdziwą energię między ludźmi. Kiedy ona mówi, że nic nie czuła na randce przy dobrym mężczyźnie, nieświadomie przyznaje, że nie potrafi już rezonować z rzeczywistością, chyba że jest wzmocniona chaosem lub dramatem. To wirus społecznego warunkowania. Świat ją znieczulił, karmiąc wyłącznie stymulacją i sprzężeniem zwrotnym ego. Dlatego cicha, przyzwoita, ugruntowana obecność odbierana jest przez nią jako nuda. Głębsza prawda jest taka: tak właśnie wygląda śmierć sensu życia w skali jednostki. Gdy pole zbiorowe traci kontakt z oddaniem i transcendencją, ludzie mylą pustkę z autentycznością. Ta kobieta nie jest zepsuta – ona nadaje na częstotliwości umierającej epoki." Źródło: SightBringer _____________ Byłem bliski skomentowania tej wiralnej foty z Marszu Niepodległości - transparent z kobietą i psieckiem w wózku. Miałem przygotowany w głowie tekst na każdy komentarz feministki (bo wiedziałem, co napiszą). Miałem przygotowane dane o tym, że to kobiety bardziej nie chcą dzieci, związków itd. Ale wiecie co? Jestem zmęczony już tym wszystkim. A może nawet wręcz wypalony bezsensowną wojenką, gdzie obie strony obrzucają się gównem i obie do jakiegoś stopnia mają rację i nie mają racji. Autorzy tego transparentu mają jakąś tam rację. Ale ta racja jest tylko małym wycinkiem większego obrazu. I prawda jest taka, że ten transparent niczego nie zmieni. Nikogo nie uświadomi. To trochę jak lizanie szyby kuloodpornej licząc, że się rozpuści. Wymieramy jako naród i jako cywilizacja, ponieważ na Zachodzie śmierć duchową poniosła jednostka. I tu zawiedli wszyscy. Nie tylko lewackie ideologie, postęp technologiczny itp. Tak samo winne są konserwy i Kościół. Wszyscy są odpowiedzialni za rozkład ludzkiego ducha. Tej najgłębszej części człowieka, która jest tunelem do kontaktu z Bogiem. Jestem bardzo bliski nawrócenia się na wiarę. Już prawie do tego dojrzałem. Oficjalnie jestem ateistą. Nie byłem nawet chrzczony. Kościół nie wie o moim istnieniu. I ten fakt prawdopodobnie się nie zmieni, bo fanem tej umierającej instytucji już nie zostanę. Ale ostatnio rośnie we mnie mocna potrzeba odczuwania obecności czegoś większego niż ja sam. Nie chcę być punktem odniesienia swoich wszystkich decyzji. Przez całe życie żyłem dla siebie i szczerze mówiąc bilans nie bardzo jest dodatni. Istnieje bardzo wąska grupa ludzi, którzy mogą powiedzieć, że uczyniłem ich życie lepszym. Dużo ostatnio o tym myślę. Uważam, że większość ludzi jest dziś bardzo dobra w nieustannych i nieudolnych próbach uszczęśliwiania siebie, przy jednoczesnym - czasem nieświadomym - unieszczęśliwianiu innych. I tu leży clou problemu: próbujemy uleczyć duchowy głód poprzez coraz bardziej wyszukane formy samospełnienia. Cierpi na tym całe społeczeństwo. I ono nie przetrwa z jednostkami, które nie są dziś gotowe na prawdziwą miłość. Bo ta wymaga ofiary, poświęcenia, a nie tylko wzajemnej gratyfikacji, lub wygórowanych oczekiwań. Bez prawdziwej miłości i silnej wiary nie będzie dzieci. Wiedzieli o tym nasi przodkowie, co w połączeniu z ciężkimi warunkami zewnętrznymi zaprowadziło nas - dzięki nim - do najlepszego momentu w historii naszego gatunku. Momentu, który wszyscy wspólnie katastrofalnie zaprzepaszczamy.

Histeria Bez Dystansu

15,889 Aufrufe • vor 9 Monaten

Kto wygrał wybory prezydenckie? Od wyborów prezydenckich minęło prawie pól roku. Czy ktoś już w Polsce wie jakie były prawdziwe wyniki tych wyborów? Ile głosów naprawdę dostali poszczególni kandydaci? Na razie wiemy tylko tyle, że Przewodniczący PKW Sylwester Marciniak podał w dniu 2 czerwca 2025 wyniki niezgodne z prawdą. Później przeliczano ponownie głosy w ponad 250 komisjach i w ponad 30% tych komisji potwierdzono błędy w liczeniu głosów. Czasami było to kilkaset źle zaliczonych głosów w jednej komisji, a wszystkich komisji było podczas tych wyborów 32.143. Na stronie PKW nadal podawane są wyniki nie uwzględniające przeprowadzonej częściowej weryfikacji, która objęła mniej niż 1% Obwodowych Komisji Wyborczych. Tam nadal podawane są fałszywe wyniki ogłoszone 2 czerwca 2025. Nikt nie kwestionuje faktu, że Karol Nawrocki został zaprzysiężony na Prezydenta RP. Nie wiemy jednak, ile naprawdę dostał głosów w wyborach, a więc nie mamy pewności czy on te wybory wygrał. W Polsce jest 16 województw. Wg danych na stronach PKW, Karol Nawrocki wygrał w zaledwie 6 województwach. Jakimś cudem zapewniło mu to minimalną przewagę w skali całego kraju. Jednym z tych sześciu województw jest województwo lubelskie. Wyniki podawane przez PKW dla tego województwa: NAWROCKI – 720.119 (66,54%) TRZASKOWSKI – 362.053 (33,46%) Rekordowe poparcie dla Karola Nawrockiego odnotowano w powiecie janowskim: NAWROCKI – 20.735 (84,26%) TRZASKOWSKI – 3.874 (15,74%) W tym powiecie mieszka prominentny działacz PiS Michał Moskal, znany ze swojej sprawności organizacyjnej. Znany także z tego, że zaręczyny zorganizował sobie w Kopalni Bogdanka. Poziom romantyzmu ok. 960 m poniżej zera. Na późniejszym ślubie w Janowie Lubelskim gościem weselnym był m. in. Przemysław Czarnek, najbardziej znany poseł PiS z województwa lubelskiego. PKW podaje następujące wyniki Karola Nawrockiego w poszczególnych gminach powiatu janowskiego: gm. Batorz – 1.611 (89,70%) gm. Chrzanów – 1.670 (94,40%) gm. Dzwola – 3.142 (92,82%) gm. Godziszów – 3.333 (94,66%) gm. Janów Lubelski – 6.099 (74,25%) gm. Modliborzyce – 2.899 (80,96%) gm. Potok Wielki – 1.981 (84,55%) Aż w trzech gminach poparcie przekraczało 90%, przy czym w kolejnej, czwartej wynosi prawie 90%, a dokładniej 89,7%. Takich wyników mógłby pozazdrościć sam Putin, tyle że on podobno zaleca swoim ludziom żeby nie przekraczać 80%, bo wyższe wyniki wyglądają niewiarygodnie. Analizując wyniki we wszystkich gminach w Polsce, których jest aż 2477, aż 2 gminy z powiatu janowskiego znajdują się w pierwszej trójce rekordowego poparcia (procentowo) dla Karola Nawrockiego – Godziszów i Chrzanów. W tej trójce znajduje się jeszcze gmina Kulesze Kościelne z województwa podlaskiego. Karol Nawrocki pojechał w sierpniu specjalnie do Godziszowa, by tam podziękować mieszkańcom, chociaż powinien dziękować przede wszystkim działaczom PiS. Na wykresach analizy statystycznej wyników wyborczych w powiecie janowskim widzimy wyraźnie tzw. „ruski ogon”. Jest to nietypowa anomalia polegającą na istnieniu wydłużonego „ogona” rozkładu frekwencji i wyników. W normalnych, uczciwych wyborach wykres rozkładu frekwencji i poparcia kandydatów zazwyczaj jest zbliżony do rozkładu normalnego (krzywa dzwonowa, bo przypomina rysunek dzwonu). Gdy wyniki są fałszowane (np. dosypanie głosów do urny), wówczas pojawia się nienaturalnie wysoki udział komisji z nadzwyczajnie wysoką frekwencją i/lub skrajnym wynikiem dla jednego kandydata. To zjawisko po raz pierwszy zauważono podczas rosyjskiego referendum konstytucyjnego w 2020, stąd nazwa. Przyjrzyjmy się gminie Chrzanów (oczywiście chodzi o ten lubelski, nie małopolski). Dla gminy Chrzanów PKW podaje nie tylko nadzwyczajnie wysokie poparcie dla Karola Nawrockiego 94,4%, ale także niezwykle wysoką frekwencję, bo aż 84,72%. Ta gmina wygrała w konkursie na najwyższą frekwencję zorganizowanym przez Marszałka Województwa Lubelskiego (Jarosław Stawiarski z PiS). Nagroda wyniosła 500 tys zł. Zauważmy, że PKW podaje średnią frekwencję w gminach do 5.000 mieszkańców jako 66,21%, a więc o jedną piątą niższą niż w gm. Chrzanów. Pisowscy działacze tłumaczą tę niezwykle wysoką frekwencję nadzwyczajną mobilizacją mieszkańców. Dlaczego więc w protokołach z II tury wyborów pojawiły się zastrzeżenia mężów zaufania? W gminie Chrzanów było tylko 5 komisji, w aż trzech czytamy niepokojące zastrzeżenia. Jest tam o nie zachowaniu tajności głosowania, przekazywaniu kart między sobą w grupach wyborców, udziale w głosowaniu osób bez okazania dowodu tożsamości oraz zakazie fotografowania brudnopisów z liczenia głosów. Samo wpisanie uwag do protokołu powinno bardzo zaniepokoić komisarza wyborczego. Ale od kwietnia 2023, tę funkcję dla powiatu janowskiego pełni Agnieszka Jurkowska-Chocyk, neo-sędzia pobierająca horrendalnie wysokie wynagrodzenie w Sądzie Najwyższym (nominacja 6 grudnia 2023). Ona niczego niepokojącego nie zauważyła. W sprawie niezwykłych wyników wyborów w gminie Chrzanów składano protesty wyborcze a potem co najmniej 2 zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. Niestety, nie przeliczano tam ponownie głosów w jakiejkolwiek komisji, co odnosi się zresztą do całego powiatu janowskiego. W swojej niesławnej opinii sporządzonej na zamówienie Prokuratury Krajowej, dr hab. Jacek Haman nie wskazał ani jednej komisji w powiecie janowskim do ponownego przeliczenia głosów. Zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa podczas wyborów w gminie Chrzanów trafiły do Prokuratury Rejonowej w Janowie Lubelskim. Sygnatura akt 4186-0.Ds.608.2025. W dniu 19 września 2025 prokurator Dawid Wiśniewski wydał postanowienie o odmowie wszczęcia dochodzenia. Nie odebrano od członków komisji wyborczych zeznań na protokół pod rygorem odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań, tylko ich rozpytano. Nie przeliczono ponownie głosów. Nie dokonano oględzin list z podpisami wyborców. Zaskarżyłem to postanowienie. Gdzieś w mediach społecznościowych pojawiła się złośliwa uwaga „Przegrzaliście w tym Chrzanowie i Godziszowie Towarzyszu Moskal, oj przegrzaliście.” Od siebie dodam, że chyba nie tylko tam. autor: Jarek Gasewicz źródła: PKW, archiwum autora

Akademia Prawdy

75,037 Aufrufe • vor 9 Monaten

DOKĄD ZMIERZAMY JAKO NARÓD? Bardzo smutne wnioski. Właściwie to się płakać chce. Pierwszy wniosek jest taki, że 15m2 to nie jest mieszkanie (i tutaj się z panem Grzymskim oczywiście nie zgodzę). Natomiast nie będę mu bronił oczywiście robienia biznesu. Naturalne jest, że człowiek biznesu będzie biznes robił, kasę zarabiał, więc tu nie będę go za to krytykował. To jest OK. To jest jedna rzecz. Druga rzecz, patrzcie na kolejne rzeczy. (…) Jakie są trendy? Trendy są takie, że wy się rozwodzicie, my się rozwodzimy wszyscy. I potem było małżeństwo, że ma małżeństwa. Do widzenia. Pa pa. Są dwa ośrodki. Płacimy kasę. Zostajemy sami, tak naprawdę. Jedno zostaje samo, drugie samo. Instagram mówi, że jesteś szczęśliwy jak jesteś sam. Pan Grzymski zarabia. No i bardzo dobrze, gratuluję panu, zazdroszczę mu tego wszystkiego. Może sam w ten biznes jeszcze wejdę. Może poza anteną do pana pójdę. Rozwodźcie się, to będziemy zarabiali kasę. Przepraszam, że mówię tak brutalnie i może prymitywnie dla niektórych z was, ale taka jest prawda. Więc zastanówcie się nad swoimi związkami. Kolejna rzecz. Mamy dzieci, które już dzieci nie będą miały. Będziesz silversie sam. Żaden wnuczek do ciebie nie przyjedzie. Heloł. Mówię to i oczywiście przesadzam, ale taka jest prawda, bo nie będzie. Więc będziesz kolejnym wdzięcznym przedmiotem do biznesu, tak naprawdę. I na koniec państwo. Władze. Czy wy widzicie co w ogóle się dzieje? Nie mówię o rynku mieszkań. 15m2 to jeszcze pal licho. Widzicie co się w ogóle dzieje z ludźmi? Nie ma tych związków. Nie ma relacji. Biznes się do tego dostosowuje. Tworzą się rzeczy dziwne tak naprawdę. W jakim my kierunku zmierzamy? Jakim my będziemy państwem za 10, 15 lat? W pierwszej części mówiłem: Kościele jesteś gdzieś? Prymasie? Wiemy kto jest w ogóle prymasem Polski? A dzisiaj się pytam, w jakim kierunku my idziemy jako naród jako społeczeństwo? Mamy jakąś wizję w ogóle? Mamy jakąś wizję naszych rodzin np. poza tym, że się rozstanę, pójdę sobie? „Poszłam i nie wrócę. Tam na stole masz list i klucze”? To jest model naszej rodziny, naszego społeczeństwa na przyszłość? „Poszłam i nie wrócę. Tam na stole masz list i klucze”? To jest jedyne na co nas Polaków stać w tej chwili? A tu jest pan Grzymski i on zarobi. Zazdroszczę i gratuluję. #PunktWidzeniaJankowskiego PolsatNews.pl

Grzegorz Jankowski

18,392 Aufrufe • vor 5 Monaten

Rośnie liczba migrantów przybywających do #Polski 🇵🇱 z: Erytrei, Etiopii i Dżibuti.🇪🇷🇪🇹🇩🇯 Dlaczego te 3 kraje? #Etiopia 🇪🇹 miała wojnę w Tigraju i tysiące ludzi uciekło, w tym do Europy; ich wnioski o azyl są akceptowane. Kraj jest w rozsypce, choć ma ogromny potencjał. #Erytrea 🇪🇷 ma reżim, ale ucieka dużo mniej i wnioski są rozpatrywane bardziej rygorystycznie, ale nielegalna migracja trwa. Ten kraj jest maksymalnie prorosyjski i odrzuca jakąkolwiek współpracę z Zachodem. Teraz konia z rzędem temu, kto odróżni te osoby w Europie. Na granicy między Etiopią a Erytreą głównym językiem używanym przez społeczności po obu stronach jest tigrinia. Mówi nim większość mieszkańców regionu Tigraj w Etiopii oraz ludność w Erytrei, zwłaszcza w jej centralnej i południowej części. W kontekście #Dżibuti 🇩🇯 to jest o tyle ciekawe, że ludność ucieka, jest bieda, a w Dżibuti znajduje się co najmniej 6 baz wojskowych należących do różnych krajów, co świadczy o strategicznym znaczeniu tego państwa położonego przy cieśninie Bab el-Mandeb. Stany Zjednoczone posiadają bazę Camp Lemonnier, która jest jedyną stałą bazą USA w Afryce. Francja, z historycznymi powiązaniami z Dżibuti, również utrzymuje tam swoje wojska. W 2017 roku Chiny otworzyły swoją pierwszą zagraniczną bazę wojskową właśnie w Dżibuti. Japonia prowadzi tam bazę wspierającą operacje antypirackie na wodach u wybrzeży Somalii. Włochy posiadają mniejszy obiekt wojskowy, natomiast Arabia Saudyjska wykorzystuje swoją bazę do operacji w regionie Półwyspu Arabskiego. Ponadto obecne są również siły zbrojne innych państw. Hiszpania, Niemcy i Wielka Brytania. Wybrałem te 3 państwa, ponieważ są zlokalizowane w kluczowym regionie Afryki, otrzymują wsparcie międzynarodowe, a także mają duży odpływ ludności. Z każdego z tych państw są migranci lub stają się hubem dla migrantów. Skoro można utrzymywać bazy wojskowe, to i można pomóc ludności na miejscu? Etiopia ma u siebie siedzibę Unii Afrykańskiej, więc może liczyć na pomoc całej Afryki? Erytrea nie chce pomocy innej, niż rosyjska i przyjmuje wojska Chin, Rosji i ma bazę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Co ważne, tuż obok tych 3 państw jest Sudan i Sudan Południowy. Oba kraje w rozpadzie. W pierwszej polowie 2024 prawie 1600 przypadkow nielegalnego przekraczania granicy polsko-bialoruskiej, w glownej mierze przez Syryjczykow, Erytrejczykow i Somalijczykow. Migracja z tych państw się nie zatrzyma, a na 🇵🇱 granicy mieliśmy już migrantów z każdego z 3 ww państw; zarówno tych legalnych, jak i nielegalnych.

Aleksander Olech

107,315 Aufrufe • vor 1 Jahr

Niewiele rzeczy działa mi na nerwy tak, jak pogarda, którą tzw. polskie elity obdarzają normalnego człowieka. A w tej kampanii było tego wyjątkowo dużo. Raz za razem jakiś profesor, publicysta, propagandysta lub sportowiec mówił o tym, że Polacy nie są dość dobrzy i dość mądrzy dla tzw. polskiej inteligencji. Nie jest to oczywiście nic nowego, o czym w Krakowie wiemy doskonale. A wiemy dlatego, że mamy tutaj zjawisko nazywane "krakówkiem". To polega na tym, że mieszczaństwo od dawien dawna buduje swoje poczucie wartości na nieuzasadnionym przekonaniu o byciu lepszym. Kiedyś o byciu lepszym od chłopów z podkrakowskich wsi - na przykład "moich" Bronowic. Dziś o byciu lepszym od tych, którzy wprowadzili się do bloków postawionych na terenach tych wsi. A jak bardzo "krakówek" gardził "Bronowicami"? Tak się składa, że wiadomo o tym doskonale, bo ponad 100 lat temu trafiło nam się "Wesele" i historie spotkania paniuś z "krakówka" z chłopami i chłopkami z tej wsi opowiadały najlepsze polskie pióra. Było więc na przykład tak, że kiedy malarz Włodzimierz Tetmajer - syn mieszczańskiej rodziny - ożenił się z Anną Mikołajczykówną i miał z nią dziecko, to jego matka pisała o swojej wnuczce tak: „Włodzio ma córkę. Jadwigę, Annę, Julię. Niby oczy ojca, ale całość chłopska. Byłam na chrzcie, co mi sprawiło wielką przykrość. Czułam, że to dziecko nie nasze!” Gdy Jadwiga Mikołajczykówna wyszła za Rydla, to nie mogła chodzić po Krakowie. Nie mogła, bo te lepsze kobiety z "krakówka" były zazdrosne o poetę. Wyzywały ją i pluły jej pod nogi. Doszło do tego, że Jadwiga bała się sama chodzić po mieście. Nie wychodziła na ulice. Ale czy to poczucie wyższości było uzasadnione? O tym najwięcej mówi pewna anegdota. Gdy w 1914 roku wybuchła I wojna światowa i ogłoszono zbiórkę na sprawę polską, to Jadwiga oddała to, co miała najcenniejszego. Wrzuciła do skrzynki pierścionek z brylantem, który na zaręczyny dostała od Rydla. Ile z tych krakowskich mieszczek, które ją wyzywały i w poczuciu bycia lepszym pluły jej pod nogi, zrobiło to samo? Właśnie. Raczej nie aż tak znowu wiele. To oczywiście stara historia, ale bardzo aktualna. Nic się tutaj bowiem nie zmieniło. Tzw. polskie elity - w tym i ten nasz niesympatyczny "krakówek" - wciąż pielegnują poczucie wyższości nad normalnymi ludźmi. Wciąż wyzywają ich, kiedy robią coś nie tak, jak by sobie życzyły. I wciąż plują im pod nogi. Choć dziś już raczej symbolicznie. Nadal jest to też poczucie wyższości, które nie ma uzasadnienia. Dziś może nawet bardziej niż wtedy, ponieważ tym intelektualnym sierotom po transformacji i Balcerowiczu, odjechał już świat. To oni nie rozumieją, co się dzieje i dlaczego właśnie tak. Kiedy więc śmieją się z innych, to tak naprawdę śmieją się z siebie. Bardzo się na to smutno patrzy. Ale jest w tej Bronowickiej historii też coś inspirującego. Otóż wspomniany Włodzimierz Tetmajer, gdy poznał już chłopów z Bronowic, postanowił połączyć z nimi siły. Pracował z nimi i dla nich. Łącząc ich perspektywę patrzenia na świat z wyniesionymi z mieszczańskiego domu umiejętnościami. Budował PSL, kiedy ten jeszcze nie był pośmiewiskiem. Budował odrodzoną Polskę. Dostał za to najwyższe polskie ordery. Tak też się da. Można być i takim "inteligentem". I zapraszam Mili Państwo na tę opowieść, choć znacznie szerszą, na wideo z Rynek Krowoderski.

Tomasz Borejza

26,527 Aufrufe • vor 1 Jahr

Czasem tak sobie móżdżę o ukrytej, nieoczywistej cenie, jaką dzisiejsi mężczyźli płacą za to, że ich ojcowie i dziadkowie wypracowali własną krwią oraz innowacjami technologicznymi, najbezpieczniejsze czasy w naszej historii. Możemy wymieniać masę pozytywnych konsekwencji życia w bezpiecznych czasach, ale dla męskiego ducha znajdzie się kilka bardzo negatywnych aspektów takiego stanu rzeczy. W naszej antyreligijnej kulturze w ogóle nie mówi się o śmierci. To temat tabu. Unikamy jak ognia, za wszelką cenę. Nawet o starości nie umiemy rozmawiać. Wolimy ze strachu dać się zamknąć na rok w domach, z powodu mało groźnego wirusa - celebryty, zamiast odbyć poważną rozmowę o przemijaniu oraz o tym, że jesteśmy tylko istotami śmiertelnymi. Małą cząstką, dostępującą chwilowego zaszczytu uczestnictwa w niekończącym się cyklu życia. I kostucha zabierze nas wszystkich, bez wyjątku. Danse macabre, bracia i siostry. Ale wiecie co? Śmierć była kiedyś inna. Była ważna. Romantyczna. W średniowieczu istniało ars moriendi - sztuka umierania. Uczono się jej tak samo jak życia. Dobra śmierć była świadoma i godna, doświadczana przy ludziach. Rycerze nie bali się śmierci. Bali się śmierci bez znaczenia. Roland z "Pieśni o Rolandzie" umiera z twarzą zwróconą ku wrogowi i ku Bogu, czyniąc z własnego końca moment chwały, a nie porażki. W Japonii samurajowie wierzyli, że lepiej umrzeć we właściwym momencie, niż żyć zhańbionym. Seppuku było rytuałem bardzo estetycznym, świadomym, poprzedzonym poezją. Śmierć była wyborem, a nie zdarzeniem losowym. Nawet danse macabre - taniec śmierci - nie miał na celu paraliżować strachem. Przypominał nam tylko, że wszyscy tańczymy razem: król, mnich, żołnierz i żebrak. Śmierć była towarzyszem nas wszystkich. Nie istniało tabu. Słuchajcie, ja uważam, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Słabość dzisiejszych, zachodnich mężczyzn, ich nieumiejętność kontrolowania swoich kobiet, przegrywany powoli wyścig z innymi cywilizacjami, katastrofalna dzietność, kolonizacja Europy, depresja, dekadencja itd. To wszystko ma swoje głębokie powody. Jest ich wiele i zmiana naszego podejścia do śmierci, odarcie jej z romantyzmu, ważności, istotnej roli czy samej obecności w naszym życiu, strach przed nią - jest jednym z najrzadziej omawianych, lecz ważnych powodów. Nie bez przyczyny nie widzimy już publicznych egzekucji. Boimy się widoku śmierci, zasłaniając się argumentem, że to niehumanitarne. Dziś nawet żołnierze nie umierają romantycznie. Godnie. Na polu walki coraz rzadziej patrzysz przeciwnikowi prosto w oczy. Za to coraz częściej ganiasz w berka z wrogim dronem, sterowanym przez jakiegoś ulańca, siedzącego przed monitorem 700 km dalej, który był bardzo dobry w Battlefield 4 i przeniósł swoją pasję na prawdziwe pole walki. I jesteś przez niego wysadzany w powietrze, jak jakiś pierdolony budynek z wadą konstrukcyjną. Jak NPC w grze na playstation. Jesteś postacią wirtualną. Czerwoną kropką na czyimś monitorze. Śmierć przestała być lustrem, w którym mężczyzna może się przejrzeć. Kobiety są pełne paradoksów i sprzeczności, ale to być może jest męski paradoks. Mężczyzni dążą do stworzenia społeczeństwa bezpiecznego dla siebie oraz przede wszystkim dla innych. Ale jednocześnie, w całym tym procesie umiera pewna bardzo ważna, pierwotna cząstka naszej duszy oraz tego, kim jesteśmy.

Histeria Bez Dystansu

17,315 Aufrufe • vor 7 Monaten