Video wird geladen...
Video konnte nicht geladen werden
"𝐑𝐎𝐁𝐈𝐄̨ 𝐒𝐖𝐎𝐉𝐄, 𝐀 𝐎𝐍 𝐂𝐇𝐎𝐃𝐙𝐈 𝐃𝐎 𝐌𝐄𝐃𝐈𝐎́𝐖 𝐈 𝐏Ł𝐀𝐂𝐙𝐄" - mówi w Bartłomiej Kowalski o Mateuszu Cierniaku😱Nie pałają do siebie sympatią, to wiemy. Jakie są kulisy ich konfliktu?🧐 📺"Jazda o Złoto. Żużel na podsłuchu" oglądaj wyłącznie w serwisie CANAL+:
23,919 Aufrufe • vor 10 Monaten •via X (Twitter)
0 Kommentare
Keine Kommentare verfügbar
Kommentare vom Original-Post werden hier angezeigt
Ähnliche Videos
0:48
Sensitive content
Na cześć takich filmów wymyśliłem termin, opisujący pewne zjawisko - "Efekt Kaki". "Efekt Kaki" dotyczy sytuacji, gdy mężczyzna popełnił grzech bycia idealnym mężem i ojcem, przez co nieświadomie podpisał się pod późniejszym, własnym wyrokiem śmierci. Kwiaty na rocznicę, pieluchy zmieniane o północy, śniadania do łóżka i „kochanie, jak minął dzień?” – coś, co powinno nabijać (i kiedyś nabijało) mężczyźnie plusy - w dzisiejszej rzeczywistości powoduje samiczą suchość pochwy, na poziomie Sahary w sierpniowe południe. I to do tego stopnia, że Ostatnie Spierdolenie przybiegnie zablokować wjazd do posesji, a Jakub zWiech ogłosi, że to najcieplejszy miesiąc w jej ważynie, w historii pomiarów. Nie chcę się przerzucać która płeć porzuca rodzinę częściej, bo doskonale wszyscy wiemy, że kutasiarzy robiących to samo, co ten zlepek komórek na filmie, nie brakuje. Natomiast istnieje pewna zasadnicza różnica. Właściwie dwie. 1. Żaden mężczyzna porzucajacy rodzinę, nie nagrywa filmów z zapowiedzią tego faktu i nie wrzuca go na swoje social media. 2. Nie są za to nagradzani przez system sądowniczy. Ad. 1 Coś jest głęboko nie tak z kobietami ogłaszającymi publicznie, że zamierzają rozbić swoją rodzinę i pozbawić trójki dzieci stałej obecności jednego rodzica. I jeszcze same mówią, że ich mężowie są idealni, tacy jak powinni. LOL. To jest z jednej strony tak popierdolone, że aż człowiek naturalnie węszy ustawkę. Ale z drugiej strony, czy powinniśmy się dziwić? Żyjemy w epoce upośledzonego matriarchatu, gdzie bycie ofiarą jest najwyższą walutą, a płeć lepsza jest uznawana za ofiarę by default. Ten właśnie status wykorzystuje szlauf z filmu. "[Jestem ofiarą, bo] nie wiem kim jestem. Nie odnalazłam siebie. Wiem, że to co zrobię, rozstrzaska na kawałki świat moich dzieci. Ale moje poczucie szczęścia jest ważniejsze." "Moje szczęście, mój komfort psychiczny, moja znajomość siebie, Ja, ja, ja." Tyle wystarczy, żeby społeczeństwo się nie czepiało, że lasia właśnie rozwala szczęście, bezpieczeństwo oraz przyszłość swoich dzieci. Jeszcze ona zrzuca winę na niego, że to on nie ma czegoś, czego ona szukała przez 10 lat małżeństwa. Obrzydliwe. Poza tym wszyscy wiemy, że to całe "odnajdywanie siebie" oznacza wjazd na karuzelę kutang. Lasię najzwyczajniej w świecie swędzi między nogami. Tylko próbuje ubrać w słowa tak, żeby nie wyjść na skończone kvrwiszcze. Nie udało się złotko. My wiemy. Ale społeczeństwo wybacza. Skończy się na krytyce w social mediach. Konsekwencji żadnych. Kilka dni temu miał miejsce jeden z najbardziej wiralnych momentów tego roku. CEO pewnej firmy przyłapany na zdradzie w czasie koncertu Coldplay. Zdrada ze swoją podwładną. Już następnego dnia od wydarzenia, znaliśmy tożsamość jego żony, wiedzieliśmy jak wyglądają jego dzieci i było globalne współczucie dla jego rodziny, W SZCZEGÓLNOŚCI dla żony. Natomiast czy ktokolwiek zainteresował się rodziną zdradzającej podwładnej? Ta soccer - mama o aparycji wyłowionego z rzeki trupa, też ma męża. Też ma dzieci. Nikt się nie zająknął. Cała uwaga skupiona na zdradzonej żonie. To są właśnie te detale. Luka empatii chyba się nazywa. Ad. 2 Sądy rodzinne pomagają kobietom takim, jak ta na filmie. Facet nie ma czego szukać na sali rozpraw (bo do zdrady nie doszło), więc zgodzi się na rozwód bez orzekania o winie, co ustawia taką kvrwe w bardzo korzystnej pozycji. Ten konkretny mężczyzna musi liczyć na to, że małżonkę swędzi w kroku do tego stopnia, że nie będzie chciała angażować dzieci w proces "odnajdywania siebie". W innym wypadku - widzenia tylko w dni, w które mamusia umówiła się z nowym kvtasem na bajlando i nie ma czasu na jakieś tam dzieci. O tym, że to ona przejmie "wspólny dom" i połowę hajsu nawet nie wspominam, bo to oczywiste. Zajebisty system. Rufność jak ja pierdolę. _________________ Gdy kobiety deklarują, że szukają dobrego, porządnego mężczyzny, to nie kłamią. Ale też nie mówią całej prawdy. Widzę coraz częściej, jak mężczyźni nie kumają różnicy między tym, co jest dla kobiet atrakcyjne, a co podniecające. To nie są te same rzeczy. Kobiety chcą dobrego, porządnego faceta, który będzie dbał o dom, dzieci i ich komfort. Taki mężczyzna jest atrakcyjny jako stabilny fundament. Ale niekoniecznie nawilża. Podniecenie budzi coś innego. Ci z was, którzy bawią się jeszcze w hookup culture, doskonale wiedzą, że ciężko jest dziś trafić na dziewczynę, która nie prosiłaby w łóżku, aby ją poddusić, ciągnąć za włosy, dać z liścia w twarz, albo opluć. Tego typu pragnieniami przesiąknięta jest dzisiejsza, kobieca pornografia (Grey, 300 dni itd.) Mężczyźni tacy jak brazylijski piłkarz Kaka, czy mąż tej z filmu - są dobrzy i porządni od A o Z. Tak zostali wychowani. 100% niebieskiej pigułki w pigułce. Nie znają tej drugiej strony kobiecej natury oraz jej cichych oczekiwań. Nie każda będzie chciała, żeby jej załadować lepę, która powaliłaby Andrzeja Hołotę. Ale każda chce faceta, który - w największym skrócie - potrafi pobudzać i stymulować kobiece emocje. Mężczyzna, który to zagubił lub nigdy nie nauczył - jest skazany na porażkę. Pamiętajcie panowie o "Efekcie Kaki" – im bardziej się starasz być wyłącznie perfekcyjny, tym większa szansa, że stracisz rodzinę, podczas gdy ona "odnajdzie siebie" w jakiejś zawszonej dziurze, na materacu buhaja - lekkoducha, którego postawiła wyżej niż Ciebie i wasze dzieci. Po co to sobie robić?
Histeria Bez Dystansu
89,289 Aufrufe • vor 1 Jahr
1:08
Sensitive content
O Jezu... Tak MUSI wyglądać małżeńskie piekło. Największe kłamstwo, jakiego mężczyźni są uczeni na temat kobiecej seksualności, to że kobiety muszą czuć więź emocjonalną, aby chcieć uprawiać seks z mężczyzną. To kłamstwo, zaprojektowane dla beta samców, niszczące ich podmiotowość w relacji i ustawiające w roli wiecznych petentów oraz rozwiązywaczy problemów drugiej strony, co idealnie ilustruje ten filmik. Zobaczcie. To ona bez ostrzeżenia przestała chcieć uprawiać z nim seks. Problem pojawił się po jej stronie, ale to on dostaje instrukcję naprawienia sytuacji. To na niego jest zrzucany ten obowiązek. Ona nie musi nic. "JA nie chcę uprawiać z tobą seksu, więc TY to napraw." I jeszcze gość musi to naprawić w oparciu o fałszywe dane. Jakieś imbecylizmy w stylu "spędzamy cały czas razem, ale nie czuję więzi". LOL. To prawdziwy koszmar wielu dzisiejszych mężczyzn, będących w "rufnościowych" związkach, które tak naprawdę są samiczą, miękką dyktaturą. Ten brak kobiecej szczerości, co do powodów martwej sypialni, nie służy nikomu. Wręcz pogarsza sytuację, bo koleś wygląda żałośnie, prosząc się o seks od własnej żony, jak Oliver Twist o drugą chochelkę zupy. Kobiety nie zdają sobie sprawy z tego, jak wielkim, irracjonalnym pierdoleniem dla nas jest tekst "nie czuję z tobą więzi". On nam nie przekazuje żadnej wartościowej informacji. Szczególnie, gdy ten tekst pada po latach wspólnego życia i wyłącznie w kontekście sypialni, czyli największej męskiej potrzeby w związku. Wyobraźcie sobie, gdyby mężczyźni robili w ten sam sposób: - Hej kochanie, zamontowałbyś tę szafkę, o której ci mówiłam? Nie mam gdzie trzymać części swoich rzeczy. - Wybacz, ale nie czuję wystarczającej więzi z tobą, aby to zrobić. ___________ Jak należy spróbować rozwiązać problem martwej sypialni? Cóż, sposoby są dwa. Pierwszy - powiedzmy - umiarkowany. Drugi - nuklearny. Ja napiszę tylko o tym pierwszym. Ale zanim o rozwiązaniach, potrzebne są dwie ważne informacje. 1. Kobiety zawsze traktowały, traktują i będą traktować seks jako broń i narzędzie do uzyskiwania swoich celów. To ich naturalny sposób na skłonienie mężczyzny do nieustannej inwestycji w relację. Wyjątkiem są sytuacje i okoliczności, gdy nie oczekują żadnej inwestycji (np. seks z poznanym właśnie panem 6-6-6 na imprezie). 2. Im większe bezpieczeństwo w związku stworzysz kobiecie, tym bardziej (w dłuższej perspektywie) niszczysz jej libido. Ten koleś z filmu prawdopodobnie się nie zmienił. Cały czas jest tym samym, grzecznym mężem - normikiem, spełniającym swoje obowiązki. Kokon, jaki jej stworzył, zniszczył jej podniecenie seksualne w jego stronę. I będzie się to pogłębiać aż do momentu, w którym jego dotyk zacznie ją po prostu brzydzić. Jak w tym powiedzeniu: "Chcesz unieszczęśliwić kobietę? Daj jej wszystko, czego pragnie". __________ Jak zatem rozwiązać ten problem? 1. Metoda umiarkowana - wytrącić z jej rąk broń, jaką jest seks. Nikt nie lubi się czuć bezsilny, niepotrzebny i mieć świadomość braku wpływu na zachowanie bliskiego człowieka - szczególnie partnera. Pokazując jej, że nie jest ci potrzebna do zaspokojenia potrzeb seksualnych, wytrącasz jej broń z ręki, którą przystawiła ci do skroni. Światło w sypialni gaśnie, ona mówi "dobranoc" i tradycyjnie odwraca się do ciebie dupą, żeby uniknąć twojej kolejnej próby nawiązania bliskości. Zrób sobie dobrze. Obok niej. Może nie ostentacyjnie, ale nie ukrywaj. Jak zapyta co robisz, bądź szczery. I spokojny. "Tak, robię sobie dobrze". Jak odpowie, że jesteś obrzydliwy, to powiedz spokojnie, że w takim razie dokończysz w salonie. Wyjdź do salonu. Bądź bezemocjonalny jak to tylko możliwe. Nie tłumacz się jej z niczego. I powtarzaj czynność za każdym razem, gdy masz ochotę na seks z nią. Włącz pornosa na telefonie. Wieczorem, w ciągu dnia. Kobiety to tak fascynujące zwierzęta, że po pewnym czasie (trzy dni, tydzień) zacznie ją wkurwiać, że przegrywa z twoją ręką, albo jakimś filmem z pornhuba. DAJĘ CI NA TO GWARANCJĘ. Włączy się jej tryb rywalizacji, połączony z paniką, że przestałeś przychodzić do niej i żebrać o intymność, jak zaszczany sztajmes o parę złotych na jabola. Jej pewność siebie zostanie całkowicie zniszczona, co automatycznie wpłynie na jej zachowanie. Pierdolenie o braku więzi zniknie na pewien czas. Czemu tylko na "pewien" czas? Bo ta metoda nie jest tak naprawdę rozwiązaniem problemu martwej sypialni. Jest tylko wstępem do tego, abyś zrozumiał, jaki tu jest naprawdę problem. Wiem, że wcześniej napisałem, że problem jest po jej stronie. Ale ty popełniłeś podstawowe błędy, które do jego powstania doprowadziły. Właściwie jeden błąd - zanim w ogóle zdecydowałeś się wejść w związek. Jesteś beta mężczyzną, więc tego nie wiesz. Związek to hierarchia. Jesteś Ty, potem jest ona, a następnie dzieci. Wszyscy są ważni, ale to ty powinieneś być najwyżej w hierarchii. Dlaczego? Bo tylko ty - jako mężczyzna - w pełni rozumiesz zależność między władzą (byciem GŁOWĄ rodziny, decydentem), a obowiązkami i odpowiedzialnością, jakie z tego wynikają. Najwięcej władzy w związku powinien mieć ten, kto jest gotów przyjąć największą za niego odpowiedzialność. Dzieci oczywiście się do tego nie nadają. Kobiety również się do tego nie nadają. A na filmie mamy po prostu jeden z wielu wielu przykładów, dlaczego się nie nadają. Bo gdy pojawia się poważny problem, rozwiązanie i tak spychają na ciebie. Bo jesteś mężczyzną i twoim zadaniem jest rozwiązywać problemy. Nie potrafią nawet szczerze zakomunikować, co jest przyczyną problemu. Być może nawet same jej nie znają/nie są świadome. Będą walić farmazony o "braku więzi emocjonalnej" zamiast powiedzieć wprost: "Nie podniecasz mnie mężu. Z tego i z tego powodu." Kobiety nie umieją zarządzać związkiem. Bo zarządzanie związkiem to przede wszystkim rozwiązywanie kryzysów. Do tego potrzebne są cechy lidera. Kobiety nie są w nie wyposażone, więc nie powinny nim być. I dlatego małżeństwa, w których dowodzą, z reguły nie wytrzymują próby. Kobiety nienawidzą rządzić. I podświadomie gardzą mężczyznami, którymi muszą rządzić. Od tego jesteś Ty. Dlatego powinieneś dowodzić. A czym dowodzić w życiu, jak nie przede wszystkim własną rodziną? Kobiety do niewygodnych problemów w związku podchodzą jak ta panna na filmie. Najpierw próbowała go zbyć kłamstwem o zmęczeniu. Szczera była dopiero wtedy, gdy koleś przycisnął jasną KOMUNIKACJĄ. (Ale to podobno panie są jej mistrzyniami:)) ) Rozumiem. Nie jest łatwo liderować, będąc beta mężczyzną. Ale albo to, albo twoje życie wcześniej czy później zamieni się w małżeńskie piekło. Znałem mężczyzn, którzy nie wyszli z tego żywi.
Histeria Bez Dystansu
248,485 Aufrufe • vor 10 Monaten
