
Jan Pawlicki 🇵🇱
@Jan_Pawlicki • 21,857 subscribers
TV Journalist / Showrunner / Screenwriter / Producer 🎥 / Creator of TV Series „Mission Afghanistan” 🎬 / Views are my own
Shorts
Videos

W filmie "Potop" znajdują się jedne z najlepszych scen batalistycznych XVII wieku, jakie kiedykolwiek powstały. Doskonale ukazują one walki oblężnicze (Jasna Góra) oraz taktykę pikinierów, muszkieterów, rajtarii, husarii i Tatarów. To nie tylko znakomite kino, które przetrwało próbę czasu, ale też wyjątkowy podręcznik historii. ---- "The Deluge" features some of the best battle scenes of the 17th century ever filmed. They masterfully depict siege warfare (like the defense of Jasna Góra) as well as the tactics of pikemen, musketeers, cavalry, the hussars, and the Tatars. It is not only outstanding cinema that has stood the test of time but also an exceptional history lesson.
Jan Pawlicki 🇵🇱498,445 Aufrufe • vor 8 Monaten

Polish cavalry on the march, "The Deluge" (1974), dir. Jerzy Hoffman Aristocratic Fury
Jan Pawlicki 🇵🇱91,883 Aufrufe • vor 8 Monaten

‼️Zastępca dyrektora Instytutu Pileckiego kwestionuje ochotniczą zgodę Rotmistrza na pójście do Auschwitz: „został wrobiony” Łukasz Mieszkowski na spotkaniu „Odwaga w czasach wojny i pokoju” w Muzeum POLIN przeszedł samego siebie – zaczął od stwierdzenia, że podczas okupacji Polacy ratujący Żydów bardziej bali się innych Polaków niż Niemców, a zakończył na podawaniu w wątpliwość odwagi Pileckiego, patrona instytucji, której jest wicedyrektorem: „Myślałem o tym, żeby tutaj opowiedzieć państwu trochę o Witoldzie Pileckim, który czasami uważany jest za najodważniejszego człowieka II wojny światowej, troszkę zniuansować ten kontekst jego kryształowej, jednoznacznej odwagi, opowiedzieć o tym że w gruncie rzeczy zarówno według ustaleń naszego działu naukowego, jak i Roberta Fairweathera (powinno być: Jacka Fairweathera – przyp. JP), autora jego biografii, jak i samego Witolda Pileckiego, bo on to jednoznacznie zawarł w swoich wspomnieniach. On w misję do Auschwitz został w jakimś stopniu wrobiony, co też od razu stawia troszkę w takim... no właśnie, tak jak powiedziałem: bardziej szarym a nie biało-czarnym kontekście to, czego dokonał”. Mieszkowski powołał się na ustalenia działu naukowego Instytutu, których nie zacytował, ale jego wnioski wyciągnięte z książki Jacka Fairweathera „Ochotnik” dość łatwo zweryfikować. Fairweather szczegółowo opisuje sekwencję wydarzeń prowadzących Pileckiego do decyzji o dobrowolnym podjęciu się zadania zinfiltrowania obozu Auschwitz. W okresie poprzedzającym aresztowanie Pilecki odmówił wsparcia deklaracji politycznej Tajnej Armii Polskiej – organizacji założonej wspólnie z Janem Włodarkiewiczem. Pilecki i Włodarkiewicz różnili się co do celów, które należy realizować w pierwszej kolejności. Zdaniem Pileckiego „interesy partyjne należy zostawić na czas po zdobyciu niepodległości”. Czy powstały na tym tle uraz skłonił Włodarkiewicza do „wrobienia” kolegi, jak przedstawił w swojej wypowiedzi Mieszkowski? Fairweather pisze, powołując się na relację samego Rotmistrza, że Włodarkiewicz zaproponował Grotowi (szefowi Związku Walki Zbrojnej) osobę Pileckiego jako najwłaściwszego wykonawcę misji w Auschwitz. Dobrowolna decyzja Rotmistrza nie miała tu znaczenia? Oczywiście że miała: czy gdyby Fairweather sądził coś przeciwnego – zatytułowałby swoją książkę „The Volunteer” – „Ochotnik”? Po co więc wicedyrektor przesunął akcent z ochotniczej zgody Pileckiego na jego nieporozumienia ze współpracownikiem i kolegą z konspiracji – sugerując, że tworzą one kontekst, w którym można podważyć heroizm Rotmistrza? Myślę, że odpowiedzią jest inny kontekst: kontekst spotkania w Muzeum POLIN, podczas którego Jacek Żakowski i Agnieszka Holland stawiali wyżej odwagę „czasów pokoju” nad odwagą „wojenną”, na którym wychwalano… aktywistów z granicy polsko-białoruskiej i tych z Ostatniego Pokolenia, prezentując ich jako kontynuatorów… Mariana Turskiego, Bronisława Geremka i innych postaci z panteonu „Gazety Wyborczej”. Po prostu Pilecki do tego nie pasuje, więc należało go zdezawuować. Mieszkowski starał się odpowiedzieć na potrzebę chwili. Gorliwemu wicedyrektorowi chciałbym zadedykować ostanie słowa raportu z Auschwitz autorstwa człowieka, o którego odwadze wypowiadał się w tak lekceważący sposób: „Nie to jest ważne – co napisałem dotychczas na tych stronach kilkudziesięciu, szczególnie dla tych, co czytać je będą li tylko jako sensację, lecz tutaj chciałbym pisać tak wielkimi literami, jakich niema niestety w maszynowym piśmie, żeby te wszystkie głowy, co pod pięknym przedziałkiem mają wewnątrz przysłowiową wodę i matkom chyba tylko mogą dziękować za dobrze sklepione czaszki, że owa woda im z głów nie wycieka – niech się trochę zastanowią głębiej nad życiem własnym, niech się rozejrzą po ludziach i zaczną walkę od siebie, ze zwykłym fałszem, zakłamaniem, interesem podtasowanym sprytnie pod idee, prawdę, a nawet wielką sprawę.” Nie każde stanowisko jest warte zaangażowania wbrew przyzwoitości, panie Mieszkowski. Twarz ma się tylko jedną. Instytut Pileckiego Magdalena Gawin
Jan Pawlicki 🇵🇱130,540 Aufrufe • vor 1 Jahr

"Siema mordeczki, nagrywam vloga spod Grunwaldu" - widziałeś Michał Podlewski?😂😂😂
Jan Pawlicki 🇵🇱104,337 Aufrufe • vor 1 Jahr

🇵🇱Dziś 77. rocznica zamordowania Witolda Pileckiego. 25 maja 1948 r. o godz. 21.30 komuniści zabili go w więzieniu mokotowskim. Do 1989 r. wszelkie informacje o dokonaniach i losie Rotmistrza podlegały w PRL ścisłej cenzurze. W 1990 r. mój ojciec Tadeusz Pawlicki zrealizował film „Witold”. Zofia Optułowicz opowiedziała mu m. in. jak zapamiętała proces swojego ojca👇🏻
Jan Pawlicki 🇵🇱56,133 Aufrufe • vor 1 Jahr

Przypomnijmy: Magdalena Wilczyńska (była współpracowniczka Adama Bodnara), dyrektorka Pionu Ochrony Informacyjnej Cyberprzestrzeni NASK, nie potwierdza, bo... nie wie dlaczego zgłoszone reklamy, które wykrył słynny "parasol" są "nieaktywne": – Meta zablokowała te reklamy, które stanowiły naruszenie regulaminu, ale tak naprawdę te reklamy są w większości nieaktywne (...) – Ale Meta temu zaprzecza w swoim oświadczeniu, pisząc, że nie zablokowali żadnych treści, że to po prostu były kampanie, które wygasły. – Wygasły też z jakiegoś powodu prawdopodobnie. – Skończyła się umowa. – Albo wskutek komunikatu, który wydaliśmy. Bo do wczoraj [do 14 maja] były jeszcze aktywne. – Myślę, że to jest całkiem prawdopodobne, że te komunikaty mogły wygasnąć dzień-dwa przed rozpoczęciem ciszy wyborczej. – Zawsze są ustawione na jakiś wybrany czas oczywiście, ale nie wiemy czy byłyby kontynuowane czy nie. – Jak rozumiem nie ma stuprocentowej pewności, że to po waszej interwencji reklamy zostały zdjęte. – Nie. W tym momencie widzimy, że są nieaktywne, ale też o ten efekt nam chodziło. Źródło: "Czas Przyszły", TVN24+
Jan Pawlicki 🇵🇱56,193 Aufrufe • vor 1 Jahr

‼️Po Misiu Wojtku przyszedł czas na Rotmistrza – czy Instytut Pileckiego zmieni patrona? Dotarłem do dwugodzinnego nagrania z wydarzenia w Muzeum POLIN, o którym pisały media pod koniec kwietnia. Jednym z gości spotkania z Agnieszką Holland, poświęconego postaci Jana Karskiego, był Łukasz Mieszkowski, zastępca dyrektora Instytutu Pileckiego, prof. Krzysztofa Ruchniewicza. Panel prowadził publicysta Jacek Żakowski. Jego pytanie zawierające sugestię zmiany patrona Instytutu, skierowane do Mieszkowskiego, może budzić zdziwienie. Zdaniem Żakowskiego „sprawa odwagi militarnej w gruncie rzeczy jest dość prosta”, natomiast „jest dużo trudniej, że tak powiem w strefie pokoju” i zasugerował, że patronką „Instytutu Męstwa” powinna być… Anna Walentynowicz: „Czy to rzeczywiście był dobry wybór? Jak pan myśli, z tym Pileckim?”. Żakowski oczywiście doskonale wie, że Instytut Pileckiego, którego wizytówką jest program „Zawołani po imieniu”, upamiętniający Polaków niosących pomoc Żydom, ma priorytety określone przez znienawidzoną „nacjonalistyczną” prawicę, więc należy go z tego domniemanego nacjonalizmu „opiłować”. Czyżby Pilecki miał podzielić los Misia Wojtka, którego kontrolerzy z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego uznali za „niezgodnego z ustawową misją Instytutu”? Sam Mieszkowski uderzył w rejestry naprawdę haniebne. Będę sukcesywnie publikował bulwersujące stwierdzenia wicedyrektora Instytutu Pileckiego, który najwyraźniej nie rozumie w jakiej instytucji pracuje i do czego została ona powołana. Ciąg dalszy nastąpi.
Jan Pawlicki 🇵🇱52,906 Aufrufe • vor 1 Jahr

UWAGA, ważne‼️ Zebrałem w jednym wątku wszystko co wynika z ustaleń dziennikarzy na temat powiązań Akcja Demokracja z "postępową międzynarodówką" manipulującą wyborami w różnych krajach: od USA (odsyłam do Wojciech Mucha) po Polskę👇 💥Pani marszałek Magda Biejat powiela dezinformacyjną i zaciemniającą aferę #AkcjaDemokracja #TrzaskNASK narrację. Nie, pani marszałek: #ParasolWyborczy ministra Gawkowskiego nie zadziałał jak należy. Zadziałał w momencie, gdy granat wybuchł, a mleko się rozlało i dziennikarze zaczęli pytać o zmasowaną kampanię reklamową niewiadomego pochodzenia na rzecz Rafała Trzaskowskiego zalewającą media społecznościowe. 💥Teraz wszyscy się od wszystkich odcinają: Trzaskowski i PO od Akcja Demokracja, fundacja od podejrzanych fanpejdży zarejestrowanych w lasach i na bagnach, od własnych aktywistów uczestniczących w realizacji spotów, od zagranicznych partnerów i mocodawców. Dodatkowo uruchomiono akcję odwracania uwagi na zasadzie: złapali nas na kradzieży, krzyczmy łapać złodzieja. Stąd doniesienia do prokuratury Wiola Paprocka Cezary Tomczyk w sprawie "esemesów szkalujących Trzaskowskiego" i pismo do NASK wysłane przez pełnomocnika sztabu 13 maja, w którym sztab zapewnia, że nie ma nic wspólnego z profilami "Wiesz Jak Nie Jest" i "Stół Dorosłych" odpowiedzialnymi za reklamy na rzecz Rafała Trzaskowskiego. 💥A jaka jest prawda ukryta za pijarowym biciem piany? Prawdopodobnie mechanizm działa tak, że za kampanie w różnych krajach odpowiadają klony, takie Jakuby Kocjany, od których w odpowiednim momencie można się odciąć. Strategia sztabu Rafała Trzaskowskiego została bardzo zręcznie rozpisana na role: cześć odium negatywnego przekazu mieli wziąć na siebie "Szerpowie", hieny, żeby Trzaskowski nie musiał nieść takich komunikatów, żeby nie musiał atakować wprost Nawrockiego i Mentzena. On miał pozostać czysty. 💥NASK zadziałał dopiero, gdy szambo wybiło. Miał rozwodnic sprawę i to zrobił. NASK w takim wydaniu, w jakim zaprezentował się 14 maja, dzień przed publikacją Wirtualna Polska, nadałby się do rozcieńczania ścieków po awarii Czajki, ale na pewno nie do zapewnienia Polsce bezpieczeństwa informacyjnego i ochrony procesu wyborczego przed dezinformacją i propagandą. 1/2
Jan Pawlicki 🇵🇱35,590 Aufrufe • vor 1 Jahr

‼️Wicedyrektor Instytutu Pileckiego kreśli nową misję: „Chcemy podkreślać, że ratujący Żydów bardziej bali się Polaków niż Niemców” Słowa te padły podczas prezentacji książki „Jan Karski w cudzej pamięci” połączonej z dyskusją „Odwaga w czasach wojny i pokoju” w Muzeum POLIN. Wypowiedział je Łukasz Mieszkowski, historyk i artysta, który od lutego 2025 r. pełni funkcję zastępcy dyrektora Ruchniewicza w Instytucie Pileckiego. W zakresie jego obowiązków leży upowszechnianie wiedzy historycznej. Jak podali organizatorzy, w wydarzeniu z 16 kwietnia br. brało udział ok. 500 osób, w tym żołnierze Wojska Polskiego, skierowani tam przez przełożonych, a także m. in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski. Wprowadzenie do panelu wygłosił prof. Tadeusz Gadacz, filozof, profesor Collegium Civitas, który w 2023 r. bezskutecznie ubiegał się o mandat poselski z listy Koalicji Obywatelskiej. O spotkaniu informowały portale Niezalezna.PL Służby w akcji, do sprawy odnosił się także marszałek Krzysztof Bosak 🇵🇱. Szczególne kontrowersje wywołało zaproszenie Agnieszki Holland, reżyserki filmu „Zielona granica”, co obecni na sali żołnierze 1. Warszawskiej Brygady Pancernej mieli przyjąć z oburzeniem. W swoim wystąpieniu Mieszkowski zarysował coś w rodzaju misji, którą Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego będzie realizował pod nowym kierownictwem. Wydaje się, że jest ona niepokojąco odległa od dotychczasowego kierunku działania tej instytucji. Odpowiadając na pytanie prowadzącego panel Jacka Żakowskiego, czy Pilecki jako patron Instytutu „to był rzeczywiście dobry wybór”, Mieszkowski stwierdził, że „nie był świadkiem ani uczestnikiem procesu wyboru nazwy”, po czym sformułował pewną radykalną deklarację ideowo-programową: „Myślimy w Instytucie o solidarności, o męstwie, raczej w kategorii Sprawiedliwych wśród Narodów Świata i uczestników projektu ‘Zawołani po imieniu’ którzy się rekrutują z szeregów Sprawiedliwych”. Problem w tym, że program „Zawołani po imieniu” prof. Magdalena Gawin wymyśliła właśnie w celu uhonorowania i przywrócenia pamięci o tych Polakach ratujących Żydów z rąk Niemców podczas II wojny światowej, którzy nie mieli szansy otrzymać medalu Sprawiedliwy wśród Narodów Świata, gdyż nie spełniali kryteriów przyznawania odznaczenia: zostali przez Niemców zabici za niesioną pomoc – nie przeżyli także sami ratowani. Pozornie drobne przekłamanie Mieszkowskiego mogłoby wydawać się niewinne, jednak dalej zastępca prof. Ruchniewicza odkrył karty. Priorytety Instytutu Pileckiego będą zupełnie inne niż dotychczas: polska ofiarność w niesieniu pomocy Żydom, te wszystkie zapomniane czyny indywidualnego bohaterstwa upamiętnione w ramach programu „Zawołani po imieniu”, mają zostać zastąpione zupełnie inną narracją. Mówiąc o Polakach niosących pomoc żydowskim współobywatelom Mieszkowski zaznaczył: „Chcemy podkreślać bardzo mocno w celu zwiększenia powszechnej wiedzy na temat realiów okupacji i II wojny światowej, (…) że przede wszystkim, (…) to co mówiła Irena Sendlerowa, oni się nie bali Niemców – oni się bali Polaków”. A więc według Mieszkowskiego przyzwoici Polacy bali się w czasie niemieckiej okupacji bardziej Polaków niż Niemców. Niemców, którzy karali Polaków śmiercią za pomoc Żydom – i to wraz z całymi rodzinami, co było wyjątkiem na tle okupowanej Europy, gdzie represje za podanie zbiegłemu z getta Żydowi szklanki wody nie były aż tak dotkliwe. Stwierdzenie Mieszkowskiego jest haniebną manipulacją. Skąd wicedyrektor Instytutu Pileckiego je zaczerpnął? Nie, wcale nie od Ireny Sendlerowej, lecz od… prof. Jana Grabowskiego, nierzetelnego badacza Holokaustu, lansującego tezę, że Polacy podczas okupacji zamordowali 200 tys. Żydów. Grabowski cytował swojego ojca: „O ile dla Niemca ktoś, kto mówił po polsku z akcentem, był nie do wychwycenia, bo Niemcy po polsku po prostu nie mówili, o tyle dla Polaka, ktoś to ‘żydłaczył’, od razu stanowił obiekt zainteresowania. Mój ojciec (Zbigniew Grabowski - polski chemik ocalały z Holokaustu, zmarły w 2017 roku) powiedział mi, że on podczas wojny nigdy nie bał się Niemców tak, jak bał się Polaków”. Głównym zagrożeniem dla ukrywających Żydów byli konfidenci. Dotyczyło to zresztą wszelkiej działalności uznanej przez okupanta za nielegalną, zarówno pod okupacją niemiecką jak i sowiecką. Rozbudowana sieć konfidentów NKWD czy gestapo potrafiła sparaliżować pracę organizacji poziemnych, a w niektórych okresach i na niektórych obszarach całkowicie ją uniemożliwić. Czy jednak powiedzielibyśmy, że konspiratorzy Armii Krajowej czy harcerze Szarych Szeregów „bardziej bali się Polaków niż Niemców”? Oczywisty nonsens. To o konfidentach właśnie mówił w swoim ostatnim wywiadzie Władysław Bartoszewski: „Bardziej się bałem polskiego konfidenta niż Niemca w mundurze. Niemiec w mundurze był oznaczonym na ulicy wrogiem czy przeciwnikiem i zagrożeniem. Ode mnie niczego nie chciał, jeżeli nie miał rozkazu. A ja unikałem go jak zarazy z powodu instynktu samozachowawczego. Natomiast konfidenta polskiego, współlokatora w tej samej klatce schodowej albo obserwatora, albo zawistnika nie mogłem się przecież ustrzec”. Czy Mieszkowski tego wszystkiego nie wie? Owszem wie. Przesunięcie akcentu z określenia: „konfidenci” na „Polacy” jest symptomem znaczącej zmiany w misji edukacyjnej Instytutu (nadal jeszcze) Pileckiego, który, jak rozumiem, zajmie się teraz upamiętnianiem szmalcownictwa.
Jan Pawlicki 🇵🇱29,941 Aufrufe • vor 1 Jahr

Często powraca argument, że zburzenie i rabunek Warszawy było niemiecką zemstą za Powstanie. Doktor Paweł Brudek z Muzeum Powstania Warszawskiego obala ten mit. Zrealizowaliśmy o tym odcinek „Giełdy historii” z Andrzej Zawistowski na oficjalnym kanale Instytutu Pileckiego, zanim obecne kierownictwo z niewiadomych przyczyn wstrzymało ten cykl👇 Niemcy przynajmniej od wiosny 1944 roku wdrażali systematyczny plan rabowania i wywożenia zakładów przemysłowych, warsztatów, surowców i wszelkich dóbr, które mogły być przydatne w ich gospodarce. Czego nie udało się „ewakuować” – to zamierzano zniszczyć i zburzyć. Przed nadejściem Sowietów z Warszawy miała pozostać spalona ziemia... Wybuch Powstania proces rabunku zakłócił, ale go nie przerwał. Do ogołoconych kwartałów miasta wkraczali podpalacze z miotaczami ognia, a następnie saperzy wysadzający w powietrze wybrane obiekty. Przygotowany w 2004 roku z inicjatywy prezydenta Lecha Kaczyńskiego „Raport o stratach wojennych Warszawy” szacował straty poniesione przez stolicę na 45,3 miliarda dolarów.
Jan Pawlicki 🇵🇱12,455 Aufrufe • vor 10 Monaten
Keine weiteren Inhalte verfügbar