Przewodzik's banner
Przewodzik's profile picture

Przewodzik

@Przewodzik41,972 subscribers

Kwalifikowane nadprzewodzictwo po meandrach: bibliografia i filmografia. Dziki notes - opisy, napisy, przypisy, wypisy. Sus scrofa varsoviensis in silva rerum

Shorts

PrzewodzikFilmowy PrzewodzikWarszawski W „Misiu” jest scena gdy ekipa filmowa szukająca Stanisława Palucha podjeżdża do nieco dziwnej budowli, by tam zaopatrzyć się w alkohol. Tym charakterystycznym budynkiem była chyba najbardziej kuriozalna inwestycja w Warszawie w okresie PRL – Teatr Rozrywki na Powiślu, który Warszawiacy nazwali "bułgarskim cyrkiem". "Cyrk" bo to rzeczywiście miała być arena różnego rodzaju występów, także cyrkowych, a „bułgarski”, bo projekt został kupiony od Bułgarów i jak na tamte czasy (1971 rok) wydawał się super nowoczesny – w zimie mogło w nim być lodowisko, miał także podnoszone fragmenty areny. Nikt jednak nie sprawdził jakości materiałów oraz konstrukcji, a te były w fatalnym stanie. Brakowało wyjść ewakuacyjnych, nie było klimatyzacji, a wszystko obito materiałami łatwopalnymi. W "nowym wspaniałym teatrze" odbyła się tylko inauguracja i kilka imprez, na których chyba więcej było strażaków niż widzów. Tu warto wspomnieć, że podobny budynek w Sofii spłonął w 1983 roku w 18 minut... Obiekt działał w sumie niecały rok, szybko go zamknięto i jak to wówczas bywało po prostu o nim zapomniano, niszczał więc sobie stając się miejscem spotkań alkoholowych (co zresztą pokazano w "Misiu"). Pod koniec lat 90. był już w kompletnej ruinie. Rozebrano go w 2002 roku, a w jego miejscu powstało osiedle mieszkaniowe.

PrzewodzikFilmowy PrzewodzikWarszawski W „Misiu” jest scena gdy ekipa filmowa szukająca Stanisława Palucha podjeżdża do nieco dziwnej budowli, by tam zaopatrzyć się w alkohol. Tym charakterystycznym budynkiem była chyba najbardziej kuriozalna inwestycja w Warszawie w okresie PRL – Teatr Rozrywki na Powiślu, który Warszawiacy nazwali "bułgarskim cyrkiem". "Cyrk" bo to rzeczywiście miała być arena różnego rodzaju występów, także cyrkowych, a „bułgarski”, bo projekt został kupiony od Bułgarów i jak na tamte czasy (1971 rok) wydawał się super nowoczesny – w zimie mogło w nim być lodowisko, miał także podnoszone fragmenty areny. Nikt jednak nie sprawdził jakości materiałów oraz konstrukcji, a te były w fatalnym stanie. Brakowało wyjść ewakuacyjnych, nie było klimatyzacji, a wszystko obito materiałami łatwopalnymi. W "nowym wspaniałym teatrze" odbyła się tylko inauguracja i kilka imprez, na których chyba więcej było strażaków niż widzów. Tu warto wspomnieć, że podobny budynek w Sofii spłonął w 1983 roku w 18 minut... Obiekt działał w sumie niecały rok, szybko go zamknięto i jak to wówczas bywało po prostu o nim zapomniano, niszczał więc sobie stając się miejscem spotkań alkoholowych (co zresztą pokazano w "Misiu"). Pod koniec lat 90. był już w kompletnej ruinie. Rozebrano go w 2002 roku, a w jego miejscu powstało osiedle mieszkaniowe.

83,546 views

PrzewodzikFilmowy Zmarł Sam Neill, nowozelandzki aktor znany z wielu wspaniałych ról, ale chyba mało kto wie, że był bardzo blisko otrzymania angażu jako... James Bond. W 1986 roku, po zakończeniu ery Rogera Moore’a, Neill przeszedł screen test do filmu "W obliczu śmierci" (ang. The Living Daylights) - została po tym mała próbka. Był podobno nawet jednym z faworytów wśród niektórych członków wytwórni Eon Productions, ale ostatecznie rolę dostał Timothy Dalton. Podobno sam aktor nie chciał tej roli – twierdził później, że agent „zmusił” go do udziału w castingu, a on sam nie był zainteresowany długoterminowym kontraktem na serię filmów o brytyjskim agencie.

PrzewodzikFilmowy Zmarł Sam Neill, nowozelandzki aktor znany z wielu wspaniałych ról, ale chyba mało kto wie, że był bardzo blisko otrzymania angażu jako... James Bond. W 1986 roku, po zakończeniu ery Rogera Moore’a, Neill przeszedł screen test do filmu "W obliczu śmierci" (ang. The Living Daylights) - została po tym mała próbka. Był podobno nawet jednym z faworytów wśród niektórych członków wytwórni Eon Productions, ale ostatecznie rolę dostał Timothy Dalton. Podobno sam aktor nie chciał tej roli – twierdził później, że agent „zmusił” go do udziału w castingu, a on sam nie był zainteresowany długoterminowym kontraktem na serię filmów o brytyjskim agencie.

32,275 views

Videos

Przewodzik's profile picture

PrzewodzikFilmowy PowojennyTydzień Nagranie z 8 maja 1945 roku, znane w Internecie jako „Lost German Girl” (Zagubiona niemiecka dziewczyna) lub "SS Girl" (Dziewczyna z SS) to fragment 26-odcinkowego brytyjskiego dokumentalnego serialu „The World at War” z 1974 roku, który od wielu lat krąży po sieci. Oryginalny materiał, który uchwycił młodą blondynkę z opuchniętym okiem, został nakręcony przez amerykańskiego kapitana Orena W. Haglunda na drodze w kierunku Pilzna, około 78 km od Pragi - tuż po kapitulacji grupy Niemców (żołnierzy Wehrmachtu, SS, ale i cywilów) uciekały na zachód, żeby poddać się Amerykanom, a nie Sowietom. Niemka, idąca samotnie po wiejskiej drodze, wygląda na zdezorientowaną i wystraszoną, pobita i najpewniej zgwałcona (ma na sobie za duże męskie spodnie, straciła więc swoje ubranie) jest niemal całkowicie wyczerpana i na końcu siada obok niemieckich jeńców. Jej tożsamości nie udało się ustalić. I teraz pytanie: czy my (chodzi chyba głównie o Polaków) potrafimy spojrzeć na tę dziewczynę z prawdziwą empatią? Czy potrafimy oddzielić jej cierpienie od cierpienia, które zadawali jej rodacy przez sześć lat? Czy to w ogóle jest nam potrzebne? Czy Niemcy sobie zasłużyli i to zamyka wszelkie dyskusje? To być może pytania prowokacyjne, ale kończę właśnie książkę o tuż powojennych Niemczech (może nawet dziś uda się ją omówić) i te pytania podczas lektury pojawiały się u mnie często…

Przewodzik

112,644 views • 5 days ago

Przewodzik's profile picture

PrzewodzikFilmowy Tego dnia w 1993 roku premierę miał film „Uprowadzenie Agaty” w reżyserii Marka Piwowskiego. I niby film jak film, dość słaby, ale dużo ciekawsze są okoliczności powstania tego obrazu – jego producentem był Lew Rywin, nakręcono go w rekordowym tempie, bo zdjęcia trwały tylko 44 dni, a całość produkcji zamknęła się w trzech miesiącach, czyli naprawdę ekspresowo, a wszystko po to, aby premiera odbyła się miesiąc przed wyborami parlamentarnymi. Nieprzypadkowo, bo filmu nie da się inaczej nazwać tylko paszkwilem, który miał na celu oczernienie ówczesnego wicemarszałka Sejmu Andrzeja Kerna. Historia opowiedziana w filmie opiera się luźno na głośnej sprawie z 1992 roku, czyli ucieczce 16-letniej Moniki Kern, córki polityka z Porozumienia Centrum z Maciejem Malisiewiczem, pracownikiem rodzinnej pizzerii. Media przedstawiały Kerna relacjonując wydarzenia jako polityka wykorzystującego wpływy przeciw córce i rodzinie chłopaka, a całą sprawę jako polityczną – w filmie taka ocena tamtych zdarzeń ma swoje dokładne odzwierciedlenie - ojciec tytułowej Agaty jest pokazany jako zdemoralizowany karierowicz i cyniczny polityk, który z pomocą aparatu państwa niszczy miłość córki do zbiegłego więźnia „Cygana”. Sam Piwowski twierdził, że zainspirował się reportażem „Mezalians” Jacka Hugo-Badera w „Gazecie Wyborczej” i chciał zrobić klasyczny melodramat, ale kontekst wskazuje, że film powstał na polityczne zamówienie mające osłabić Kerna – cała sprawa, w tym także „Uprowadzenie Agaty”, który jest obrazem wyjątkowo jednostronnym i tendencyjnym, ostatecznie przyczyniła się w dużej mierze do końca jego kariery politycznej. Inną wersję zdarzeń przedstawia choćby dokument Grzegorza Królikiewicza „Kern” z 2009 roku.

Przewodzik

77,286 views • 18 days ago

Przewodzik's profile picture

PrzewodzikFilmowy (NajgorszeSzoty) Ten film to doskonały przykład jak nie robić kina historycznego - szkoda tylko, że podobnie jak Kawalerowicz "Quo vadis", tak inny wielki twórca polskiego kina pożegnał się z widzami czymś takim, czyli nieoglądalnym gniotem. Nic tu się nie zgadza właściwie i nic się nie udało, a zamiast patriotycznego widowiska wyszła nieudana, niezamierzona parodia - ta scena jest chyba najlepszą tego ilustracją (w nagłówku nie ma zwyczajowego w takich momentach "NajlepszeSzoty", ale "NajgorszeSzoty"). Pierwsza polska pełnometrażowa produkcja w 3D to wizja naszej historii uproszczona do granic możliwości, gdzie komiksowo-czytankowa narracja wymieszana jest z nadmiarem patosu, sentymentalizmem i tanim dydaktyzmem. W całym filmie nie ma za grosz dramaturgii i nie chcę już posuwać się do nazywania tego filmu agitką, ale niestety sporo tu cech słabej, kiczowatej propagandy w dodatku doprawianej wątkami, które są ukłonem w stronę tej "nowocześniejszej" widowni, co razem dało naprawdę niestrawną całość. A jeśli dodamy do tego słaby casting z Nataszą Urbańską na czele (jedynym, który aktorsko stanął na wysokości zadania jest Adam Ferency) no to zostaje tylko opuścić zasłonę milczenia i po prostu o tym "dziele" zapomnieć. Szkoda tym większa, że tak ważne wydarzenie w historii Polski zasługuje przecież na porządny film... "1920 Bitwa Warszawska", reż. Jerzy Hoffman (2011).

Przewodzik

28,554 views • 23 days ago

Przewodzik's profile picture

PrzewodzikFilmowy (NajlepszeSzoty) Tego dnia w 1979 roku odbyła się premiera jednego z najlepszych i najważniejszych filmów w historii – „Czasu apokalipsy” w reżyserii Francisa Forda Coppoli. Obraz swoja prapremierę miał 19 maja tego samego roku na festiwalu w Cannes, gdzie zdobył zresztą Złotą Plamę, czyli nagrodę główną. Już nieco psychodeliczne intro z hipnotyzującym kawałkiem The Doors (paradoksalnie piosenka nosi tytuł „The End”, ale jest na początku filmu) to mocny wstęp do opowieści o szaleństwie wojny, ale samą produkcję filmu też można nazwać szaloną. Scenariusz epickiej opowieści Coppoli został opracowany przez samego reżysera oraz pisarza Johna Miliusa wraz z kolegą Coppoli George'em Lucasem (to zresztą on miał pierwotnie film reżyserować), jako luźna adaptacja powieści Josepha Conrada z 1902 roku „Jądro ciemności”, ale skupiająca się na aktualnej sytuacji wojennej. Inną główną inspiracją dla twórców była „Odyseja” Homera, co skłoniło nawet Coppolę w chwili lekkomyślności do nazwania swojego filmu „The Idiocy” („Głupota”). Trudności związane z kręceniem filmu są legendarne i stały się tematem kilku książek oraz filmu dokumentalnego z 1991 roku „Hearts of Darkness: A Filmmaker’s Apocalypse” („Serca ciemności: apokalipsa filmowca”). Planowo szesnastotygodniowe zdjęcia na Filipinach przedłużyły się do 238 dni. Sheen, mający zaledwie trzydzieści sześć lat, doznał na planie niemal śmiertelnego zawału serca, ale powrócił pięć tygodni później. Brando pojawił się z nadwagą i nieprzygotowany, co zmusiło twórców do ponownego przemyślenia zakończenia filmu. Ale jak widać tylko w tak poważnych bólach porodowych mogło urodzić się arcydzieło. Dla mnie wersja reżyserska jest na pewno pełniejsza, ale tej pierwotnej też niczego właściwie nie brakuje - to film niemal kompletny.

Przewodzik

16,141 views • 23 days ago