Marcin Ryszka's banner
Marcin Ryszka's profile picture

Marcin Ryszka

@ryszkamarcin23,289 subscribers

🥇 MŚ 🏊🏼‍♂️👨🏻‍🦯paraolimpijczyk 2008, 2012, reprezentant 🇵🇱w blind futbolu, Radio Kraków, 🎥, Studio Reymonta 📞 [email protected]

Shorts

Panie Robercie po prostu w imieniu całego zespołu studio reymonta dziękujemy 🎹 Bartosz Karcz Grzegorz Wojtowicz Marcin Mondorowicz

Panie Robercie po prostu w imieniu całego zespołu studio reymonta dziękujemy 🎹 Bartosz Karcz Grzegorz Wojtowicz Marcin Mondorowicz

16,857 Aufrufe

To znowu ja i pewnie będzie trochę długo. Jeszcze nie wiem bo dopiero zaczynam ten wpis, ale trochę znam siebie. Dzisiaj będzie trochę o ojcostwie i o radzeniu sobie z ograniczeniami, a raczej z ich akceptacją. Więc jeśli ci to lotto to skroluj dalej, resztę zapraszam. W czeluściach moich wspomnień starałem się ostatnio znaleźć te miejsce kiedy uświadomiłem sobie że różnie się jednak trochę od innych. Nie wiem czy do końca rozumiecie o co mi chodzi, w każdym bądź razie kiedy zapaliła mi się lampka że jednak to że nie widzę to jakiś ewenement, że większy procent ludzi na tym świecie widzi. Myślę sobie że to musiała być późna podstawówka, albo początek gimnazjum. Co prawda od poniedziałku do piątku mieszkałem w internacie gdzie otaczali mnie ludzie z tej samej ligi co ja, ale na weekendy wracałem do domu. No i to było na pewno dla mnie trudne, ale z drugiej strony sport, wyjazdy, zawody, medale, spowodowały że znałem swoją wartość i nie przejmowałem się zbytnio jakimiś krzywymi akcjami, po za tym mam dwóch braci więc umówmy się że miał kto stanąć po mojej stronie. Im byłem starszy tym tych różnic zauważałem sporo więcej. Przyszedł w końcu czas kiedy człowiek poznał kobietę swojego życia, myśli o założeniu rodziny, a jednocześnie ogromny strach. Jak to będzie? Czy dam rade być ojcem? No przecież jestem ślepy, jak ja zmienię pieluchę? Nakarmię? Czy przez przypadek nie wpadnę na takiego malucha i nie zrobie mu krzywdy? Kiedy Michaś pojawił się już na świecie przyznam się szczerze że wiele moich obaw spotęgowało się jakieś pierdyliard razy. I powiem tak, to serio było trudne, chodzi mi o te początki, ale kiedy ma teraz po nad cztery lata jest … chyba jeszcze trudniej 😊 Tata dlaczego ty nie widzisz? Tata a będziesz kiedyś widział? O tatuś ale masz fajne oczka, takie twarde! (jak coś to mam protezy gałek ocznych) Szlak mnie trafia kiedy np. jesteśmy w parku i nagle słyszę: Tata! Ścigamy się? A ja musze odpowiedzieć: Michaś, nie mogę biec, przecież tata nie widzi. Wiecie co wtedy czuje? Urażona duma maczo, że przecież powinienem jebnąć tą białą laską na bok i ruszyć sprintem, no ale nie zrobię tego. Człowiek, ławka, drzewo, kosz na śmieci, czaicie ile zagrożeń czai się na mojej drodze 😊 Na szczęście gra w piłkę nie stanowi dla nas żadnego problemu. Nie raz kiedy Michaś ma grać z kimś innym to zaczyna grać tą grzechoczącą którą słyszy tata, bo ona jest fajna, fajniejsza od tej której nie słychać. Pojechanie z młodym na jego trening piłki? Też bez problemu i nawet człowiek na rozgrzewce staje na tej bramce i rzuca się po tej murawie słysząc gdzie piłka się turla. Na początku mojego ojcostwa myślałem sobie że te rozmowy na temat dlaczego nie widzę, czy będę widział będą dla mnie łatwiejsze. Teraz stwierdzam że jest odwrotnie, bo ciężko mu wytłumaczyć jaka to jest sytuacja. Przecież w bajkach wystarczy ubrać okulary i wtedy każdy widzi lepiej, zresztą kiedyś Michaś wracając ze mną z przedszkola powiedział mi że jeden z jego kolegów tak właśnie powiedział, że na słaby wzrok pomagają okulary, niestety nie zawsze. Wiecie co, tak jak pisałem mam duży problem z tym genem maczo, że kiedy Michaś oddali się nam na spacerze to w pogoń rusza żona, że to ona musi mieć go na oku żeby nie stała mu się krzywda. No i co mam zrobić? Doszedłem do takiego momentu że trzeba to … po prostu zaakceptować. I wiesz co mój drogi maczo który doszedłeś do tego momentu? Uświadom sobie że ty wcale też nie musisz być maczo na każdym kroku, nie musisz być od razu największy, najgroźniejszy i najsilniejszy. Chciałbym żeby ten tekst uświadomił tobie, i tobie, no i tobie że czasami do głowy bierzemy zbyt dużo. Wiem że akceptacja własnych słabości to zajebiście duży problem i nie raz będzie mi z tym trudno, ale wiem że w innych obszarach życia np. fakt że nie poprowadzę nigdy samochodu mogę nadrobić w inny sposób. PS na filmie macie scenę kiedy nie ma z nami grzechoczącej piłki, a zagranie z futbol jest silniejsze. Musiała wystarczyć butelka i kilka kamyków 😊 Pozdrowienia dla wszystkich maczo 😊

To znowu ja i pewnie będzie trochę długo. Jeszcze nie wiem bo dopiero zaczynam ten wpis, ale trochę znam siebie. Dzisiaj będzie trochę o ojcostwie i o radzeniu sobie z ograniczeniami, a raczej z ich akceptacją. Więc jeśli ci to lotto to skroluj dalej, resztę zapraszam. W czeluściach moich wspomnień starałem się ostatnio znaleźć te miejsce kiedy uświadomiłem sobie że różnie się jednak trochę od innych. Nie wiem czy do końca rozumiecie o co mi chodzi, w każdym bądź razie kiedy zapaliła mi się lampka że jednak to że nie widzę to jakiś ewenement, że większy procent ludzi na tym świecie widzi. Myślę sobie że to musiała być późna podstawówka, albo początek gimnazjum. Co prawda od poniedziałku do piątku mieszkałem w internacie gdzie otaczali mnie ludzie z tej samej ligi co ja, ale na weekendy wracałem do domu. No i to było na pewno dla mnie trudne, ale z drugiej strony sport, wyjazdy, zawody, medale, spowodowały że znałem swoją wartość i nie przejmowałem się zbytnio jakimiś krzywymi akcjami, po za tym mam dwóch braci więc umówmy się że miał kto stanąć po mojej stronie. Im byłem starszy tym tych różnic zauważałem sporo więcej. Przyszedł w końcu czas kiedy człowiek poznał kobietę swojego życia, myśli o założeniu rodziny, a jednocześnie ogromny strach. Jak to będzie? Czy dam rade być ojcem? No przecież jestem ślepy, jak ja zmienię pieluchę? Nakarmię? Czy przez przypadek nie wpadnę na takiego malucha i nie zrobie mu krzywdy? Kiedy Michaś pojawił się już na świecie przyznam się szczerze że wiele moich obaw spotęgowało się jakieś pierdyliard razy. I powiem tak, to serio było trudne, chodzi mi o te początki, ale kiedy ma teraz po nad cztery lata jest … chyba jeszcze trudniej 😊 Tata dlaczego ty nie widzisz? Tata a będziesz kiedyś widział? O tatuś ale masz fajne oczka, takie twarde! (jak coś to mam protezy gałek ocznych) Szlak mnie trafia kiedy np. jesteśmy w parku i nagle słyszę: Tata! Ścigamy się? A ja musze odpowiedzieć: Michaś, nie mogę biec, przecież tata nie widzi. Wiecie co wtedy czuje? Urażona duma maczo, że przecież powinienem jebnąć tą białą laską na bok i ruszyć sprintem, no ale nie zrobię tego. Człowiek, ławka, drzewo, kosz na śmieci, czaicie ile zagrożeń czai się na mojej drodze 😊 Na szczęście gra w piłkę nie stanowi dla nas żadnego problemu. Nie raz kiedy Michaś ma grać z kimś innym to zaczyna grać tą grzechoczącą którą słyszy tata, bo ona jest fajna, fajniejsza od tej której nie słychać. Pojechanie z młodym na jego trening piłki? Też bez problemu i nawet człowiek na rozgrzewce staje na tej bramce i rzuca się po tej murawie słysząc gdzie piłka się turla. Na początku mojego ojcostwa myślałem sobie że te rozmowy na temat dlaczego nie widzę, czy będę widział będą dla mnie łatwiejsze. Teraz stwierdzam że jest odwrotnie, bo ciężko mu wytłumaczyć jaka to jest sytuacja. Przecież w bajkach wystarczy ubrać okulary i wtedy każdy widzi lepiej, zresztą kiedyś Michaś wracając ze mną z przedszkola powiedział mi że jeden z jego kolegów tak właśnie powiedział, że na słaby wzrok pomagają okulary, niestety nie zawsze. Wiecie co, tak jak pisałem mam duży problem z tym genem maczo, że kiedy Michaś oddali się nam na spacerze to w pogoń rusza żona, że to ona musi mieć go na oku żeby nie stała mu się krzywda. No i co mam zrobić? Doszedłem do takiego momentu że trzeba to … po prostu zaakceptować. I wiesz co mój drogi maczo który doszedłeś do tego momentu? Uświadom sobie że ty wcale też nie musisz być maczo na każdym kroku, nie musisz być od razu największy, najgroźniejszy i najsilniejszy. Chciałbym żeby ten tekst uświadomił tobie, i tobie, no i tobie że czasami do głowy bierzemy zbyt dużo. Wiem że akceptacja własnych słabości to zajebiście duży problem i nie raz będzie mi z tym trudno, ale wiem że w innych obszarach życia np. fakt że nie poprowadzę nigdy samochodu mogę nadrobić w inny sposób. PS na filmie macie scenę kiedy nie ma z nami grzechoczącej piłki, a zagranie z futbol jest silniejsze. Musiała wystarczyć butelka i kilka kamyków 😊 Pozdrowienia dla wszystkich maczo 😊

26,463 Aufrufe

Videos

ryszkamarcin's profile picture

Ten wpis nie będzie na wesoło bo sprawa jest poważna. Kiedyś i to całkiem nie dawno pewna osoba zapytała mnie co jest najtrudniejszego w życiu jako osoba niewidoma. Długo się zastanawiałem i serio do głowy przychodziło mi mnóstwo pomysłów, ale jednoznacznej odpowiedzi nie byłem w stanie udzielić. Gdybym miał dzisiaj zmierzyć się z tym pytaniem to odpowiedziałbym, że najtrudniejsze dla wszystkich osób z niepełnosprawnościami jest… życie zawodowe. Jakoś tak się złożyło że w ostatnich kilku miesiącach poznałem ludzi którzy na co dzień zajmują się problemem zatrudniania osób z niepełnosprawnościami. Wiecie że kilka lat temu tylko kilkanaście procent, dokładnie koło 17% osób niewidomych w Polsce było aktywne zawodowo? Te liczby dla mnie są przerażające, ale obracając się w tym środowisku wiem że problem jest poważny. Ja na swoje życie zawodowe nie mogę narzekać. Spełniam się w różnych miejscach. Drogę dziennikarską otworzył dla mnie Krzysztof Stanowski zatrudniając w radiu weszło fm. Po zamknięciu radia zadzwonił Kuba Niziński i zaprosił na pokład radia Kraków. Leszek Milewski zapytał czy chciałbym dołączyć do goal, a Wojtek Demusiak Michal Kopec stworzyli mi świetne warunki pracy. Dzięki jeszcze raz panowie za szanse. Od czternastu lat moje życie jest związane z AGH Kraków , najpierw jako student, a od ośmiu lat jako pracownik i mam nadzieje że jeszcze mnóstwo czasu przed nami. Jak sami widzicie sporo tego, ale wiem że rynek pracy dla osób z niepełnosprawnościami jest brutalny. Osobiście przerobiłem kilka nie przyjemnych rozmów gdzie dopiero na rozmowie o pracę rekruter orientował się że Marcin Ryszka jest niewidomy, tak właśnie czyta się CV i pojawiały się naprawdę upokarzające pytania, na czele z tym kto mnie myje i ubiera. Jak możecie się domyśleć sukcesów na tych rozmowach nie odniosłem Zostałem twarzą kampanii zdolni bez ale. Jest to inicjatywa skierowana do osób poszukujących pracy, ale również do potencjalnych pracodawców. Ten fragment chciałbym skierować zwłaszcza do osób które dają zatrudnienie. Ja doskonale zdaję sobie sprawę że niepełnosprawność może przerażać, że w głowie pojawia się wiele obaw, ale jeśli już na swojej drodze spotkasz kogoś takiego to… skoncentruj się na tym jakim kto jest człowiekiem i czy jego predyspozycje są faktycznie tym czego ty szukasz. A czy on jest na wózku, nie ma nogi lub ręki, a może nie widzi? Żyjemy w XXI wieku. Na rynku istnieje wiele ułatwień, udogodnień które otrzymujemy od nowoczesnych technologii. Ja wiem że np. niewidomy nie będzie zawodowym kierowcą, albo nie będzie mógł rozwozić pizzy, ale z wieloma problemami, albo jak lubił to nazywać Adam Nawałka z wyzwaniami można sobie poradzić. Zdaje sobie sprawę że powstają różne kampanie tematyczne. Jedne przynoszą większy efekt, inne odbywają się tylko dlatego bo trzeba gdzieś wydać pieniądze. Poznałem ludzi którzy odpowiadają za zdolni bez ale i mam nadzieje że nasza wspólna inicjatywa zaowocuje tym, że chodź jedna osoba która chce być aktywna zawodowo znajdzie swoje miejsce na rynku pracy. Sens kampanii jest wtedy kiedy dotrze ona to jak największej liczby osób. Jeśli dobrnąłeś do końca to puść to dalej, z tego miejsca bardzo ci za to serdecznie dziękuje.

Marcin Ryszka

71,866 Aufrufe • vor 1 Jahr

Keine weiteren Inhalte verfügbar